Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Witam!

sowa.jpgW wyniku badań naukowch n.t. portali internetowych oraz ich menedżerów (już dawno) zmieniłem zupełnie wygląd i zasadę działania moich stron internetowych.
AntySpam - nie lubimy spamu, spam nie lubi nas!Natomiast ostatnio dodałem gadżet służący do walki ze spamami i mam nadzieję, że w ten sposób przyłączymy się do ogólnoświatowej krucjaty przeciwko tej zakale internetu. Propaguję także - ale to już z powodów trudnych do wyjaśnienia w dwóch słowach - tzw. czas internetowy.


Wasz, Romanek

Na wszelki wypadek zobacz też: "O co kurna tutaj chodzi" ?


Czytam w myślach !

Niezbyt poważne

Pan Clifford Pickover jest autorem eksperymentu (nazywa się ESP), który ... wiem, że to niemożliwe ... dowodzi, że czytanie w myślach jest jednak możliwe. Także w sieci. Już się uśmiechacie, ale za chwilę mina wam troszkę zrzednie.

  • Poniżej umieściłem zestaw 6-ciu kart.
  • Wybierz (nie klikaj w nią myszką, tyko pomyśl) jedną z nich.

Ważna informacja !

Niezbyt poważne

a31.jpga30.jpg

Tych, którzy mi życzyli wszystkiego najlepszego
w 2008 roku, uprzejmie informuję, że

nic to nie dało


Dlatego na 2009 rok przysyłajcie mi wyłącznie
pieniądze, alkohol i filmy na DVD (ale nie dramaty!!).

Wielkie dzięki



Pomysł zaczerpnąłem od Krystiana (też chce tylko pieniądze i alkohol) a fotografie pochodzą z bardzo udanych wakacji, na których: zgubiłem dowód rejestracyjny forda, utopiłem komórkę w Drawie (bezpowrotnie), zepsułem aparat cyfrowy Zbyszka (do wyrzucenia) oraz rozbiłem felgę w samochodzie (prawa przód). Jakie miny miałbym na zdjęciach, gdyby wakacje były mniej udane - strach pomyśleć.

Dojrzałość, nr 05. Jack Johnson - Brushfire Fairytales [2001]

Muzyka

D05Jack Johnson - Brushfire Fairytales, cover.jpgNa Jacka Johnson’a trafiłem zupełnie przypadkiem, przy okazji jakichś poszukiwań w Internecie, ale od pierwszych taktów „Inaudible Melodies” (pierwszy utwór na płycie), kiedy usłyszałem jego ciepły głos i kapitalne brzmienie akustycznej gitary, wiedziałem, że mnie „ma”. Pan Jack szybko stał się naszym „wielopokoleniowym” ulubieńcem, co więcej nasze uwielbienie szybko rozprzestrzeniliśmy na kraje ościenne, bo pierwszy film Jacka („The September Sessions”) otrzymałem od Piotra (Niemcy) a dwa następne od Kazia (też Niemcy).

Wiek średni, nr 05. Weather Report - Heavy Weather [1977]

Muzyka

W05Weather Report - Heavy Weather, cover.jpgTo chyba pierwszy – „chronologiczne – przypadek płyty jazzowej, która mną wstrząsnęła i to tak, że (przynajmniej tak mi się wydaje) do dziś pamiętam okładkę tej, wtedy jeszcze „czarnej” płyty. Państwo „dyrektorostwo” z pewnością to pamiętają – na „Weather Report” trafiliśmy razem na wakacjach w 1980 roku u naszego znajomego w Budapeszcie. „Jurek” w właściwie Görgy, był nieco zakręconym audiofilem i puszczał nam (m.in.) tę płytę kilka razy. Była to reedycja wydana przez Supraphon pod tytułem „Zeme Ptaku”. „Puszczał” to nieco złe słowo, bo odbywało się to z namaszczeniem a nawet polewaniem, umieszonej już na talerzu adaptera płyty, specjalnym płynem zabezpieczającym przed porysowaniem. Sprzęt miał niezły, więc nieźle to brzmiało, zapamiętałem i … już w lepszych czasach próbowałem tę płytę nabyć. Nie było wtedy Google, AllMusic itp., więc z uporem maniaka szukałem w sklepach płytowych czegoś „Weather Report” z „ptakiem” czy z „ziemią” w tytule. Bezskutecznie - tu „Supraphon” nieco mnie zmylił - bowiem w oryginalnym tytule albumu ani „ptaka” ani „ziemi” nie ma. Ale…

Moskwa nie wierzy łzom *****

Film | Recenzje

moskwa_nie_wierzy_lzom.jpgJestem najprawdopodobniej jakimś niepoprawnym rusofilem, bo ... no … (głupie?) po prostu lubię filmy radzieckie. Ostatnio wydano „mega-pack” p.t. „Klasyka kina radzieckiego”, z którego na początek chciałbym polecić najmłodszy film w zestawie - „Moskwa nie wierzy łzom”. Film Władimira Mieńszowa z 1979 roku, który po raz pierwszy widziałem znacznie później, bo przełom lat 70-tych i 80-tych nie należał do najlepszych „czasów” kina radzieckiego w Polsce. Niestety zostało tak do dziś, moim zdaniem szkoda i to zupełnie niepotrzebnie.

„Moskwa ..” jest, co tu dużo mówić, komedią romantyczną. Kiedyś tak nikt filmów „o miłości” nie nazywał, ale rosyjska „romantyczność” w połączeniu z radziecką „komediowością” dają niecodzienny efekt. Film opowiada, nie nudno i w niezłym tempie, o losach trzech dziewcząt z prowincji, które przyjechały do Moskwy w celu „załapania” się na lepsze życie. Różnie z tym wyszło – to widać po latach – ale, co jeszcze ciekawsze, zupełnie podobnie wygląda ocena (wszystkich dziewcząt) „o co w tym wszystkim (tzn. w życiu) w końcu chodziło”. Jak myślicie, o co?

Akiko

Widomość dla wtajemniczonych:
Akiko dodała na swojej stronie ciekawe filmy o sobie, Polsce i Japonii. link do filmów. Polecam.

Narty 2009

Tak patrzę na zdjęcie poniżej, które Gosia zrobiła mi ostatnio na Kubińskiej Holi, i zastanawiam się czy w na wiosnę roku 2009 również planujemy jakiś większy zorganizowany wyjazd narciarski?

My jesteśmy bardzo chętni. Jedyny problem to konieczne zaplanowanie z dużym wyprzedzeniem...

Świąteczna Gospoda III

Kultura, różne

Plan dojazduCzas leci, ach leci .... i do "Świątecznej Gospody", moi drodzy, zapraszamy już po raz trzeci. Spotykamy się w sobotę za tydzień, w karczmie w skansenie (plan dojazdu obok) - wypada więc życzyć, choć trochę wcześnie, wszystkim krewnym i znajomym królika Wesołych Świąt, ciepłych, pogodnych nastrojów i w ogóle naj... naj...

Z tej okazji, jak zwykle, dodaję także życzenia muzyczne, które jednocześnie - bo po prostu nie mogę się powstrzymać (choć troszkę się boję co wymyśli na to Zuza?) - są kolejną (świąteczną) zagadką:

Blue Christmas

Pytanie brzmi: Kto to śpiewa w duecie z Boskim Elvisem? No kto?

Młodość, nr 05. Wolna Grupa Bukowina – Bukowina [1991]

Muzyka

M05Wolna Grupa Bukowina - Bukowina, cover.jpgTak, choć trudno powiedzieć, żeby w latach 70-tych wstrząsnęła mną płyta „Wolnej Grupy Bukowina” muszę ten krążek z początku lat 90-tych zaliczyć do wstrząsów mej młodości, bowiem „WGB” usłyszałem po raz pierwszy w klubie w akademiku („Piast” – ten pierwszy od strony stołówki) gdzieś na pierwszym roku (wiosna 1974). Piosenki ich krążyły w 2-gim (bootlegi na kasetach – był to rarytas) czy nawet 3-cim (śpiewniki – także, choć nieco mniejszy rarytas) obiegu, ale - nawet jeśli było to tylko wybrane „środowisko” - były przez wiele lat niezwykle popularne i aż trudno w to uwierzyć, jak wino „ulepszały” się z czasem. Pod koniec studiów był to już repertuar i obowiązkowy i kultowy. Trudno mi napisać, szczególnie w naszym towarzystwie, coś odkrywczego o „WGB”, Wojtku Bellonie, czy ich piosenkach. Przynajmniej Wojtek jest już dziś „postacią encyklopedyczną”, co - jeśli przypomnę sobie szczegóły ich „kariery” – wydaje się jakieś abstrakcyjne.