Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Witam!

sowa.jpgW wyniku badań naukowch n.t. portali internetowych oraz ich menedżerów (już dawno) zmieniłem zupełnie wygląd i zasadę działania moich stron internetowych.
AntySpam - nie lubimy spamu, spam nie lubi nas!Natomiast ostatnio dodałem gadżet służący do walki ze spamami i mam nadzieję, że w ten sposób przyłączymy się do ogólnoświatowej krucjaty przeciwko tej zakale internetu.

Wasz, Romanek

Na wszelki wypadek zobacz też: "O co kurna tutaj chodzi" ?


10-08-26 MTB 2010, sprawozdanie

Turystyka

Wakacje2010_x2.jpgWakacje2010_x1.jpgSą dwie możliwości. Albo specjalizujemy się w wypatrywaniu odpowiednich miejsc w Internecie a nasza intuicja graniczy z jasnowidztwem (nigdy nie widzieliśmy „na żywo” miejsc, gdzie wyjeżdżamy), albo – co bardziej prawdopodobne – po prostu rośnie poziom naszej polskiej agroturystyki a miasta, miasteczka i wsie … najzwyczajniej w świecie ładnieją. Mają chodniki, rynki i deptaki, sklepiki i kawiarnie a drogi, wbrew powszechnemu mniemaniu, mają mniej dziur i pułapek.

Wakacje2010_x4.jpgWakacje2010_x3.jpgTegoroczny wyjazd był mocno rowerowy i choć takich leśnych paści, jak w ubiegłym roku nie było i tak nazwałem go MTB, bo wspinaliśmy się sporo.

Poniżej - albumy z wakacji:

Życzeniowe

Kultura, różne

Petals.jpgW kalendarzu, wiszącym na ścianie nad moim biurkiem, wyczytałam, że dzisiaj imieniny Klary i Zuzanny. Żadnej Klary nie znam. Kiedyś, gdy w "Zemście" taka jedna prosiła o krokodyla, to współczułam serdecznie właścicielce. Dzisiaj całkiem mi ładnie brzmi to imię. Pewną Zuzię znam osobiście, chociaż o ile mi wiadomo nie świętuje jakoś specjalnie tego dnia. Wczoraj była rocznica urodzin Moniki, a parę lat temu 12.08 pojawił się na świecie Tomek. Mamy więc 10-12.08 trzydniówkę jubileuszy. A dzisiejszy 11 sierpnia to fajna data środka. Dla całej trójki solenizantów wszystkiego najlepszego.

Bach bez ogrodów, J.E.Gardiner - Bach Brandenburg Concertos *****

Muzyka | Recenzje

Bach J.S. (J.E. Gardiner) - Bach, Brandenburg Concertos, cover.jpgOstatnio słucham coraz więcej muzyki poważnej (czy też raczej klasycznej) i … zaczynam mieć kłopot z poleceniem czegoś do słuchania, jeśli to akurat nie jest płyta z gatunku „Classical”.

Łatwo powiedzieć, że coś mi się podoba, albo nie – jestem duży i nie muszę się tłumaczyć – ale znacznie trudniej uzasadnić DLACZEGO, a przynajmniej w recenzji jakoś trzeba (wypada) to zrobić. Tej zimy, razem z płytami kwartetu „Ebene”, wpadł mi także w ręce album J.E. Gardinera z Koncertami Brandenburskimi Bacha. „Wpadł”, to nie jest dobre słowo, bo wydawcy muzyki klasycznej nie mają żadnych oporów w ustalaniu nikczemnych cen na płyty, ale nagrania Gardinera były tak wychwalane, że się nie oparłem.

Bach i ogrody

Kultura, różne

Toronto_Music_Garden_01.jpgSkojarzenie muzyki z przyrodą chyba nie jest czymś nadzwyczajnym. Mnie samemu, np. Szymanowski (wcale nie muzyka z baletu „Harnasie”) kojarzy się z zamglonymi pejzażami górskimi, lecz projekt, jaki w Toronto zrealizowała pani Julie Moir Messervy, chyba zasługuje na szczególną uwagę.

Toronto_Music_Garden_02.jpgTen, znajdujący się w centrum miasta, „Muzyczny Ogród” jest niezbyt dużym parkiem nad jeziorem Ontario, powstałym na miejscu starych, zdewastowanych nabrzeży. Skąd wzięła się inspiracja i pomysł by ogród ilustrował, czy w jakiś sposób uzmysławiał muzykę – nie wiem – wiem tylko, że drugim z animatorów (a przynajmniej mocno go wspierającym) konceptu ogrodu był Yo Yo Ma („Ma”, to nazwisko ), znany wiolonczelista pochodzenia chińskiego. Wraz z nim do przedsięwzięcia wkradł się Bach i jego solowe suity wiolonczelowe, zwłaszcza suita nr 1.

W ogrodzie jest 6 „pokoi” obrazujących kolejnych 6 części Suity G-dur: Prelude, Allemande, Courante, Sarabande, Menuett, Gigue.

Ogród w Toronto

Nalesnik w karkonoszach 2009

Niezbyt poważne

Romku! W komentarzu do Karkonoszy 2009 piszesz: uwagę moją zwróciła ... „Pajęczyna (39)” i „Przy lampce (9)”, potem jeszcze „Toskania (25) i (26)”.
A naleśnik!!! Na zdjęciu trudno to ocenić, ale uwierz na słowo, że był (jest) to numer 1 w klasyfikacji naleśnikowej.

„Radio na fali” (The Boat That Rocked) ****

Film | Recenzje

The Boat That Rocked 03.jpgThe Boat That Rocked 02.jpgUwaga! W czwartek, 29.07 o godz. 20:00 w CANAL+ wyświetlany będzie film „Radio na fali”. Jest to pierwszy film wyreżyserowany przez Richarda Curtisa, znanego angielskiego scenarzystę („Cztery wesela i pogrzeb” [1994], „Notting Hill” [1999], „Pamiętnik Bridget Jones” [2001], ”„To właśnie miłość” [2003]), film zrealizowany w doborowej obsadzie i z REWELACYJNĄ muzyką w tle.

The Boat That Rocked 01.jpgThe Boat That Rocked 00.jpg„Radio na fali” to mocno sfabularyzowana historia pirackiej radiostacji (ponoć „Radio Caroline”), która w drugiej połowie lat 60-tych działała na statku pływającym po Morzu Północnym i nadawała … co tylko się dało odbierać (a chciało słuchać) za pomocą tranzystorowych radioodbiorników w Anglii. Jest to komedia, więc nie tylko „mocno sfabularyzowana”, ale i mocno przesadzona, więc nie należy zbyt serio traktować przytoczonych w filmie faktów, niemniej świetnie oddaje on atmosferę tamtych lat. Fascynacji muzyką, modą i wolnością, czyli seksem i rock and rollem (dragów nie zauważyłem).

Pana Hoffmana dawno nie widziałem w tak dobrej roli – tu – „Księcia”, brawurowo zagranego zakręconego prezentera radiowego. Prawie równie dobry jest Bill Nighy w roli właściciela wariackiego statku oraz – ucharakteryzowany na Hitlera – Kenneth Branagh w roli ministra, zapiekłego wroga radiowego piractwa.

09-09 Karkonosze 2009 - jak miło wspominać.

Foto

Karkonosze 2009

Uprzejmie donoszę, iż po drobnej - dziesięciomiesięcznej zwłoce, pojawiło się kilka zdjęć z zeszłorocznego wyjazdu w Karkonosze. Nie tracąc rozpędu, zabieram się niezwłocznie za selekcję i obróbkę zdjęć z Wielkanocy w Mucznem. ;-)

Karkonosze, wrzesień 2009

Zdjęcia dostępne są także pod adresem: muputi.com

Maciej Maleńczuk – Psychodancing Live *** (z zagadką)

Muzyka | Recenzje

Maciej Maleńczuk & Psychodancing - Live 2010, cover.jpgWłaśnie ukazała się najnowsza płyta Macieja Maleńczuka z zespołem „Psychodanicing”. Ponieważ Pan Maciej jest ulubionym artystą MUK Marysi, nie mogłem jej (płyty!) zignorować. Jest to dwupłytowy album nagrany na dwóch, co najmniej, koncertach. Pierwszym raczej rokowym i drugim typu „Sopot” (gdzie „kiczują” smyczki), co nawet mnie zaciekawiło, bo teraz z napięciem, ale bez przesady, oczekuję następnych płyt i zadaję sobie pytanie jak daleko – w parodii kiczu – posunie się jeszcze Pan Maciek.

Bo cały projekt („Psychodancing” [2008], „Psychodancing Vol. 2” [2000] + Psychodancing Live[2010]) jest jedną wielką apoteozą kiczu – przy czym w wydaniu żylastego Maleńczuka, posiadacza prawdziwie męskiego głosu i charakterystycznego kpiącego uśmieszku – jakoś mnie to specjalnie nie razi.

Tu dygresja. Ostatnią pozycją na ubiegłorocznej płycie „Psychodancing Vol. 2” jest wiązanka (medley), w której Pan Maleńczuk „poszedł po bandzie” i zdradził co (niby) mu się z prawdziwym dancingiem kojarzy. Jak na razie tak daleko się, na szczęście, nie posunął, ale … niechcący zadał świetną zagadkę.

Maciej Maleńczuk – Medley

No proszę! Bożenka przecudnie odgadła:

  1. Afric Simone – Hafanana. Jeden z (dwóch) przebojów [1975] piosenkarza pochodzącego z Mozambiku, który największą popularność zdobył chyba w krajach latynoskich.
  2. Toto Cutugno – L’italiano. To bardzo charakterystyczna piosenka [1983] Cutugno, który znany jest głównie jak kompozytor (Dassin, Dalida) i który przez wiele lat był królem festiwalu w San Remo.
  3. Joe Dassin – Les Champs Elysees. Bardzo znana piosenka (z płyty o tym samym tytule [1969]) amerykańskiego (Tak! Urodzony w NY) piosenkarza, który zrobił karierę we Francji a który śpiewał w wielu językach – po francusku jednak najczęściej.
  4. Bee Gees – Stayin’ Alive. Mega hit [1977] mega popularnego (4 miejsce na liście największej liczby sprzedanych płyt) zespołu – ikony muzyki dyskotekowej – jedynego, który śpiewał tak nienaturalnym, łatwo rozpoznawalnym falsetem.
  5. Tamara Miansarova – Пусть всегда будет солнце. Bez komentarza, Sopot 1963.
  6. Pavol Hammel - Učiteľka Tanca. Nie wiem czy Hammel śpiewał jeszcze coś innego (ależ tak!), ale „Nauczycielkę tańca” z pewnością każdy zna. Czemu akurat ona (piosenka z płyty „HRÁČ” [1975]) była u nas w Polsce tak popularna, nie wiem.
  7. The Shorts - Comment ça va. Międzynarodowy hit [1983] zupełnie nieznanej, holenderskiej – dziś nazwalibyśmy ją boys-bandem – grupy „chłopięcej”.
  8. Marino Marini – Nie płacz, kiedy odjadę. Chyba najbardziej znany (w Polsce) przebój [1961-62] tego włoskiego piosenkarza i kompozytora. Ja znam jeszcze „Ciao ciao Bambina” i „ Come prima”. Po polsku nauczył się najprawdopodobniej na statku „Sobieski”, na którym pływał jako muzyk.
  9. Paul Anka – Diana. Bez komentarza. Na 50-tce Marysi oglądaliśmy nawet klip z „Dianą” [1957].
  10. Afric Simone – Ramaya. Drugi [1975], chronologicznie pierwszy przebój Simone’a.

Pięknie! Uzyskałaś co najmniej 18 punktów – (9) to moim zdaniem nie Jiri Korn, ale „Učiteľka” się zgadza a przy Bee Gees brakuje tytułu – na 26 możliwych!. Odgadłaś dwie (3 i 10) z tych, które mnie samemu sprawiły największy kłopot. (7) jest łatwe, (2) no... a (8) najtrudniejsze. Zgadujemy dalej, choć już wiadomo, że i Zuzia i OD przegrali z kretesem!

Keith Jarrett, Charlie Haden – Jasmine ****

Muzyka | Recenzje

Keith Jarrett, Charlie Haden - Jasmine, cover.jpgMam wprawdzie kilka płyt duetu Jarrett (65, fortepian) i Haden (73, bas), więc nie jest on jakąś osobliwością, ale … po pierwsze poprzednie płyty pochodzą sprzed 30-tu lat, po drugie dopiero na „Jasmine” muzycy grają naprawdę tylko we dwójkę. Zestawienie fortepian + bas egzystuje w jazzie, ale w charakterze czegoś osobliwego (w znaczeniu „ambitnego”) toteż z nastawieniem na „koncept album” i bez zastanawiania nabyłem ostatnią płytę „króla” fortepianu.

Bardzo się zdziwiłem. Otrzymałem bowiem najlepszą płytę do kawy, jaką znam. Z niebanalnymi improwizacjami Jarreta z lekka swingującego w towarzystwie powłóczystego basu Hadena. „Niebanalnie” powoduje, że nie wstyd tego słuchać a „swingująco”, że w trakcie przechodzenia do kuchni po następną porcję tiramisu (np.) nachodzi człowieka chęć by zakołysać biodrami.