Autor: romek data: sob., 2005-05-07 09:24.
 W wyniku badań naukowch n.t. portali internetowych oraz ich menedżerów (już dawno) zmieniłem zupełnie wygląd i zasadę działania moich stron internetowych.
Natomiast ostatnio dodałem gadżet służący do walki ze spamami i mam nadzieję, że w ten sposób przyłączymy się do ogólnoświatowej krucjaty przeciwko tej zakale internetu.
Wasz, Romanek
Na wszelki wypadek zobacz też: "O co tutaj chodzi" ?
Autor: romek data: czw., 2012-02-02 02:27.
Muzyka | Recenzje
Od czasu do czasu, ale bez przesady, dostaję z Rio (od Mariany, bo Wojtek się takimi „sprawami” nie zajmuje) wiadomości muzyczne. Są to raczej ciekawostki, bo w większości dotyczą interesującej, ciepłej, ale – jak dla mnie – muzyki „etnicznej”. Niemniej …
Jakiś czas temu Mariana przysłała mi klip z występów znanego brazylijskiego gitarzysty Caetano Veloso z młodą dziewczyną – właśnie Marią Gadu. O ile nieco przesłodzony Caetano jakoś specjalnie mnie nie zainteresował, to Maria – zdecydowanie bardziej. Odniosłem wrażenie, że partner świadomie ją „przytłacza” (czego, jak każdy w głębi duszy anarchista, nie lubię), zacząłem więc drążyć i tak trafiłem na jej debiutancką płytę. Ależ mnie zaskoczyła!
Muzyka z końca świata? I tak i nie. Bo Brazylijka Maria Gadu jest tak samo z końca świata jak Jack Johnson (w końcu z Hawajów), czyli muzycznie wcale nie.
Autor: romek data: czw., 2012-02-02 02:19.
Muzyka | Recenzje
Po amatorsku, ale śledzę – tak mi się przynajmniej wydawało – co się dzieje na rynku płytowym, szczególnie jazzowym i zwłaszcza polskim. Widocznie jestem jakiś pokrak, bo jak mi ta płyta mogła umknąć – doprawdy nie wiem.
„Lost Keys” to album nie tylko nominowany do Fryderyka 2011 (Jazz/Debiut roku), ale – i to najważniejsze – album znakomity. Jak Pan Maciek, który dopiero w 2010 roku dostał dyplom (trąbka) Akademii Muzycznej we Wrocławiu był w stanie zrealizować aż tak przemyślany projekt, nie wiem, ale „Lost Keys” zwraca uwagę dojrzałością, żywiołowością i … brzmieniem. Dojrzałością, bo to jest jazz nieomal „mainstreamowy”, ale też pełen inwencji, mocno improwizowany (czytaj „melodii nie ma”), z perfekcyjnie dozowanym emocjami (czytaj „nie nudzi się”). No i jest w tej muzyce jakaś tajemnicza energia, żywiołowość właśnie, która wciąga i powoduje, że po wysłuchaniu płyty ma się pewien niedosyt, chęć dalszego słuchania.
Autor: romek data: śr., 2012-02-01 01:33.
Foto
Od kilku dni słyszę (raz po raz) - "O Boże jak zimno!" - więc pomyślałem, że to Was trochę rozgrzeje. Wprawdzie Jurek zaczął we wrześniu (!), Misiek "popchnął" sprawę gdzieś w listopadzie a Romek skończył w styczniu (!), ale ... i tak jesteśmy szybsi niż Tomek.
Autor: romek data: sob., 2012-01-28 12:03.
Film
  Bardzo chętnie przyłączam się do propozycji Moniki, ale żeby całkiem zamieszać:
- sklasyfikowałem filmy alfabetycznie, bo nie tylko nie znam się na filmie, ale nawet gwiazdek nie umiem porządnie rozdawać;
- wybrałem filmy, które zwróciły mą uwagę – z jakiegokolwiek powodu – niekoniecznie „wielogwiazdkowego”, więc lista arcydzieł to nie jest.
Nie starałem się jakoś specjalnie, żeby były to inne filmy, niż Moniki, ale widocznie przez marność ubiegłorocznej oferty, z braku zdecydowanych asów i poszukując jakiegoś innego klucza (uwzględniłem filmy wydane na DVD, nie tylko kinowe) … faktycznie wyszło inaczej.
Autor: monika data: czw., 2012-01-26 16:04.
Film
Co roku miesięcznik "Kino" publikuje listę najlepszych premier poprzedniego roku w ocenie swoich krytyków. W tym samym numerze znajdują się filmy wybierane przez studentów filmoznawstwa. Okazało się, że krytycy "Kina" są nudnymi konformistami, którzy nagradzają tylko bezpieczne filmy, które już na jakichś festiwalach zostały wcześniej nagrodzone. Oczywiście to z pewnością może być miara wybitności filmu, ale chyba nie jedyną? Nie mogę się wypowiadać odnośnie wszystkich filmów, które są na tych listach, bo nie wszystkie widziałam. Co więcej nawet nie przyszłoby mi na myśl, niektóre z nich oglądać. Nie wiem jakim sposobem komuś, kto jest młodszy niż Wisia Szymborska może się podobać film "Jak zostać królem"? To znaczy, nie dziwi mnie, że lubią go nasi stetryczali krytycy, którzy też mają często problemy z wyrażeniem własnych myśli, wątpliwej zresztą wartości i zapewne dlatego tak polubili głównego bohatera (tylko proszę z tego nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków, nie znaczy to, że "lubię "Jak zostać królem"="jestem stetryczały"), ale studenci? Największym jednak smutnym zaskoczeniem było to, że na obu listach znalazł się polski film "Erratum", który jest sztandarowym przykładem filmowego kiczu i pretensjonalności, które na dodatek ukrywają się pod płaszczykiem niby to artystycznej formy, która ogranicza się do dorzucenia w postprodukcji zielonego "tintu". Filmu "Rozstanie" niestety nie widziałam, ale mam zamiar, więc się jeszcze do niego ustosunkuję.
Autor: romek data: sob., 2011-12-24 13:28.
Muzyka
Wszystkim uczestnikom "Świątecznej Gospody" (także tym nieobecnym), życzymy wszystkiego dobrego, bajecznych nastrojów przy wigilijnym stole i ... wspaniałych prezentów pod choinką. Zaś od nas - jako gwiazdkowy prezent - zagadka z nieomal wigilijnym "przesłaniem".
Marysia i Romek
Uwaga!
Posiadaczy przeglądarki Google Chrome proszę o przejście na stronę JW Player i sprawdzenie czy przykład osadzenia wideo w kodzie HTML działa poprawnie. Chętnie zmienię coś w kodzie, ale nie mam Chrome.
Autor: romek data: śr., 2011-12-14 14:36.
Kultura
Niniejszym pragnę przypomnieć wszystkim krewnym i znajomym królika, że w najbliższą sobotę, 17-tego grudnia spotykamy się w Pszczynie na koncercie o 16.30 w Zamku. Wprawdzie koncert jest o 16.30 ale od 16.00 Zamek zaprasza na spotkanie przy lampce wina, w związku z tym będziemy czekali na Was (z biletami w ręku) już od 16.00. A po koncercie ....
A po koncercie zapraszamy WSZYSTKICH BEZ WYJĄTKU (nie przyjmujemy nawet usprawiedliwień od lekarza) na tradycyjne, już szóste (!) spotkanie w "Świątecznej gospodzie", tzn. w karczmie "Stary Młyn", nieopodal skansenu (pstryknij na dole więcej... i zobacz plan). GPS'y najlepiej nastawić na "Dworcowa 20", bo to jest adres dokładnie naprzeciwko parkingu, na którym zostawiamy samochody. Oczywiście będą atrakcje i niespodzianki ale nie powiem, na co tym razem macie się przygotować, gdyż program "kulturalno-oświatowy" – równie tradycyjny jak samo spotkanie – przygotowują w tym roku Basia i Marek Matlengiewiczowie i … pary z gęby nie puszczą.
Przy okazji zorientowałem się, że w postach dotyczących Świątecznej Gospody zadawałem duetowe zagadki muzyczne. Powracam do tej tradycji i … uniesiony falą świątecznych, czyli raczej odpustowych, nastrojów pytam:
Któż śpiewa w duecie z boskim Rodem Stewartem, któż? Piosenkę, pochodzącą z 1971 roku, spopularyzował Rod gdzieś pod koniec lat 70-tych i już wtedy była mega lajerą. „Dziś” (klip pochodzi z 2004 roku), w wykonaniu ze smyczkami i panią w eleganckiej sukience grającą na saksofonie jest wręcz ikoną estradowej kiczowatości. Co ciekawe, wydaje mi się, że wcale jej to nie przeszkadza. Publiczności nie przeszkadzało.
Autor: monika data: czw., 2011-12-08 13:10.
Film

Wiadomo... każdy pretekst jest dobry byleby nie pisać pracy doktorskiej. Mój ukochany tata raz po raz daje mi do zrozumienia, że się na jego portalu nie produkuję. Niniejszym staram się zmienić tę sytuację.
Jakaż może być lepsza okazja do dyskusji nad kondycją polskiego kina niż trzech filmoznawców zamkniętych przez siedem godzin razem w samochodzie, w drodze na festiwal Camerimage w Bydgoszczy. Cóż nam z tych rozmów wynikło... Nie jest tak źle, ale też zbyt dobrze nie jest, czyli normalnie. Polskim reżyserom zazwyczaj brakuje odwagi wyjścia poza polskie piekiełko, w którym rządzi Andrzej Wajda i PISF. Chlubnym kontrprzykładem jest tutaj Lech Majewski, który całym tym polskim światkiem po prostu mało się przejmuje. Dzięki temu w Bydgoszczy, gdzie jego "Młyn i krzyż" nie był zapewne wcześniej wyświetlany, na festiwalu kolejka po bilety niemalże wychodziła na zewnątrz.
Autor: romek data: pt, 2011-12-02 18:03.
Kultura, różne
W komentarzu do płyty NBK OD napisał: Wesoły Romku, coś niepokojącego stało się z Twoim krytycyzmem. Kilka kolejnych recenzji jest na ****. Czyżby stępiło się Twoje znane z ostrości ostrze satyry ;) OD ma najzupełniej rację, ale (oczywiście)… będę się tłumaczył.
Zauważyłem, że recenzuję (już od dawna) filmy i płyty lekkie. Czy to coś znaczy? Tak, ewidentnie „łatwiej” o nich pisać. Łatwiej też oglądać je czy słuchać. Od dłuższego czasu zmagam się (np.) z najnowszą płytą Toma Waitsa i pocę się przy niej (szczerze mówiąc liczyłem na Irka, który już na „Telemannie” o niej opowiadał), bo mam wrażenie, że musiałbym napisać coś „niecodziennego” o tej niełatwej (także do słuchania) muzyce. Niby jak? Podobnie z filmem „12-tu” Michałkowa (remake „12-tu gniewnych ludzi” Sidneya Lumeta z 1957 roku). Marysia już od wielu tygodni ZABRANIA puszczania tego filmu mówiąc, że „dziś potrzebuję czegoś lekkiego, optymistycznego a nie jakieś doły”. Tu się myli, bo wcale nie są to „doły”. Ona w ogóle nie wie, co to są „doły” jestem bowiem delikatny i nie pokazywałem jej „Domu złego” Wojciecha Smarzowskiego.
|
Najnowsze komentarze
4 dni 11 godzin temu
1 tydzień 1 dzień temu
6 tygodni 6 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 3 dni temu
7 tygodni 3 dni temu
8 tygodni 1 dzień temu
8 tygodni 2 dni temu
8 tygodni 2 dni temu
8 tygodni 5 dni temu