Uwielbiam jak mnie coś zaskakuje, ale choć różne rzeczy mogłem sobie wyobrażać o Leonardzie Cohen’ie (dzisiaj), nie sądziłem, że jest mnie w stanie zaskoczyć. NIE AŻ TAK. Proszę Państwa, wydana niedawno płyta „Live In London” jest nie tylko najlepszą płytą Cohen’a jaką znam, ale najprawdopodobniej najlepsza płytą koncertową, jaką w ogóle słyszałem.
Zadanie nie było łatwe. Jak za pomocą „Bird On the Wire”, „Hey, That's No Way to Say Goodbye” czy „ So Long, Marianne” 73 letni już Pan (eufemizm, Cohen jest bowiem rówieśnikiem Presley’a) mógłby rozruszać 20 tysięczną widownię? 20 tysięczną, bo koncert odbył się w ogromnej „London's O2 Arena” w lipcu ub. roku.

Najnowsze komentarze
6 dni 22 godziny temu
1 tydzień 3 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 5 dni temu
9 tygodni 1 dzień temu