Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

archiwum


04.09.2009


Dojrzałość, nr 09. Tom Waits - Rain Dogs [1990]

Muzyka

D09Tom Waits - Rain Dogs, cover.jpg„Rain Dogs” była pierwszą płytą Toma Waitsa, która wpadła mi w ręce i, o ile dobrze pamiętam, w ogóle pierwszym „spotkaniem” z magicznym i demonicznym głosem Pana Waitsa. Szybko mi się spodobał, zarówno jego głos jak i repertuar, a potem i sam Pan Tom, jako taki.

To bardzo ciekawa i w znacznej mierze enigmatyczna postać. Oczywiście raczej zgaduję niż wiem, ale jestem w stanie założyć się, że Pan Tom jest jednym z najlepszych „aktorów” (czy też zgrywusów) muzyków, jakich znam i jego wizerunek – diabolicznego autsajdera i inteligentnego kloszarda – jest błyskotliwie i precyzyjnie tworzony przez samego artystę na potrzeby świata zewnętrznego.

Dojrzałość, nr 10. Krzysztof Komeda - Filmy i ballady [2001]

Muzyka

D10Krzysztof Komeda - Filmy i ballady, cover.jpgZ tą płytą wiąże się ciekawa anegdota. Było to wtedy, gdy OD był w Stanach. Sporo ze mną wtedy e-mailował i w jednym z listów zawiadomił mnie o występie Makowicza w Rybniku (w Stanach wiedzieli a w Rybniku jakby mniej). Makowicz był impulsem – podczas szukania i sprawdzania w internecie ze zdziwieniem stwierdziłem, że pojawiła się wytwórnia, która wydaje remasterowane płyty Komedy (już od dawna szukałem, ale niczego nie znalazłem). Trafiłem na angielskie strony wytwórni – nazywa się Power Bros – i, choć ceny były tam haniebne, mimo wszystko zainteresowałem się kilkoma płytami Komedy, które były w ofercie. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale zanim coś wrzuciłem do koszyka (a mogłem), popstrykałem i jakoś trafiłem na numer konta bankowego (i nazwę banku). Matko Boska! Toż to „nasz” Kredyt Bank! Po nitce do kłębka i okazało się, że wytwórnia mieści się w … Rybniku. Jeszcze tego samego dnia (ceny w złotówkach nie były aż tak haniebne) stałem się dumnym posiadaczem płyt: „Filmy i ballady”, „Soundtrack from Polański” (a niedługo potem „Astigmatic”).

Salon odrzuconych

Muzyka

Na Komedzie – uff – zakończyłem wielomiesięczną (pierwszy post z tej serii, o płycie „Ciemna strona księżyca” napisałem ponad rok temu!), katorżniczą pracę p.t. „10 płyt, które wstrząsnęły światem”. Z dziesięciu zrobiło się 30-ci a w pobitym polu zostały jeszcze takie płyty, że aż mi ich żal. Zanudzał już więcej nie będę, ale krótko tylko wspomnę o:

S01Bach (Paolo Beschi) - Six Violoncello Suites (CD1), cover.jpg

Paolo Beschi - Bach J.S., Six Violoncello Suites [1998]

Genialne wykonanie genialnych suit wiolonczelowych Bacha. Już kiedyś zamęczałem tą płytą nasze towarzystwo, więc więcej nie mogę, zauważę tylko, że jest to muzyka na każdą okazję, nawet do śniadania, najlepiej na trawie.

S02Nirvana - Unplugged In New York, cover.jpg

Nirvana - Unplugged in New York [1994]

Chyba najlepsza płyta pokolenia „naszych dzieci” jaką znam. Najdziwniejsze połączenie muzycznej wrażliwości i skrajnie emocjonalnego brzmienia z najbardziej zdystansowanym wykonawstwem, jakie spotkałem. Mam DVD z tego koncertu i wręcz przeraża mnie dysharmonia pomiędzy intrygującą, wciągającą muzyką a zupełnie „nieobecnym”, odległym Cobain’em. Płyta jest bezpieczna (nic nie widać) i z czystym sumieniem polecam.

S03John Coltrane - Ballads (RN), cover.jpg

John Coltrane – Ballads [1961]

To płyta Coltran’a, którą słyszałem jako jedną z pierwszych jego płyt. Historia jazzu, ale jakiego! To brzmienie – przynajmniej dla mnie – jest tym, co nazywamy jazzem i nie wierzę, żeby ktokolwiek mógł się oprzeć urokowi saksofonu Coltrane’a w tym wydaniu.