Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

archiwum


22.01.2010


Tom Waits - Glitter and Doom Live *****

Muzyka | Recenzje

Tom Waits - Glitter and Doom Live, cover.jpgNajnowszą płytę Pana Toma mam już od dawna (niespodziewany prezent mikołajkowy - niniejszym składam pokłony darczyńcom), ale ponieważ nie jest to ani album „christmasowy” ani jakiś lekki „kawowy” (robię kawę i do wypicia nastawiam muzykę) musiał trochę poczekać na odpowiedni moment.

„Glitter and Doom” to świetnie zmontowana składanka z wielu różnych koncertów Waitsa w USA i Europie. Składa się z dwóch płyt – pierwsza z muzyką, druga z „gadkami”, czyli grobowo – dowcipnymi opowieściami Pana Waitsa, które uwielbia on wplatać w występy. Gadek niestety nie umiem ocenić, ale muzykę owszem i „Glitter…” uważam za jeden z lepszych albumów Waitsa od wielu lat. Jasne, że nie mam jakiegoś kompletnego przeglądu, ale z tego, co ostatnio słyszałem w jego wykonaniu, „Glitter…” podoba mi się najbardziej. Pisałem już, że żałuję (nieodwracalnego chyba) odejścia Pana Toma od wyraźnej stylistyki jazzowej, w której go uwielbiałem, ale … to tylko taki (mój) kaprys. Tym bardziej, że kawałki „z saksofonem” (niekoniecznie jazzowe) na płycie też są.