Dawno nikt nic nie pisał o książkach a wypada, więc – z duszą na ramieniu – chciałbym polecić szanownym krewnym i znajomym królika jedyne (o ile wiem) dzieło katalońskiego adwokata pana Falconesa – „Katedrę w Barcelonie”. Uwaga! Przed sięgnięciem po książkę proszę (lepiej) nie „zapoznawać się” z żadnymi opiniami i recenzjami, po prostu kupić książkę i czytać. Bo? „Katedra” jest mega-hitem hiszpańskiej prozy współczesnej a jak na hit przystało ma takie wsparcie reklamowo-marketingowe, że naprawdę nic się nie dowiecie. Tzn. dowiecie się, że jest to arcydzieło (a nie jest) oraz, że jest to kicz (też nie).
„Katedra” to grubaśny (700 stron) bestseller przygodowo-historyczny (klasyfikacja RN), którego bohaterem jest ambitny Katalończyk – Arnau Estanyol – a Falcones wplata jego historię w tło historyczne i obyczajowe średniowiecznej Hiszpanii, w szczególności Barcelony. Losów Aarnaua, nawet w skrócie nie da się przedstawić, bo „Katedra” jest rozbudowaną i „dorosłą” wersją „Historii żółtej ciżemki” i to tak rozbudowaną, że aż trudno uwierzyć, że można ją (w całości) przeczytać. Nie mam wątpliwości, że „Katedra” jest po prostu czytadłem i przyznam, że trochę mi nieswojo polecać je z takim zapałem, ale … kiedy zacząłem książkę czytać nie mogłem się od niej oderwać.

Najnowsze komentarze
4 dni 12 godzin temu
1 tydzień 1 dzień temu
6 tygodni 6 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 3 dni temu
7 tygodni 3 dni temu
8 tygodni 1 dzień temu
8 tygodni 2 dni temu
8 tygodni 2 dni temu
8 tygodni 5 dni temu