Po amatorsku, ale śledzę – tak mi się przynajmniej wydawało – co się dzieje na rynku płytowym, szczególnie jazzowym i zwłaszcza polskim. Widocznie jestem jakiś pokrak, bo jak mi ta płyta mogła umknąć – doprawdy nie wiem.
„Lost Keys” to album nie tylko nominowany do Fryderyka 2011 (Jazz/Debiut roku), ale – i to najważniejsze – album znakomity. Jak Pan Maciek, który dopiero w 2010 roku dostał dyplom (trąbka) Akademii Muzycznej we Wrocławiu był w stanie zrealizować aż tak przemyślany projekt, nie wiem, ale „Lost Keys” zwraca uwagę dojrzałością, żywiołowością i … brzmieniem. Dojrzałością, bo to jest jazz nieomal „mainstreamowy”, ale też pełen inwencji, mocno improwizowany (czytaj „melodii nie ma”), z perfekcyjnie dozowanym emocjami (czytaj „nie nudzi się”). No i jest w tej muzyce jakaś tajemnicza energia, żywiołowość właśnie, która wciąga i powoduje, że po wysłuchaniu płyty ma się pewien niedosyt, chęć dalszego słuchania.


Najnowsze komentarze
3 tygodnie 2 dni temu
3 tygodnie 2 dni temu
3 tygodnie 5 dni temu
4 tygodnie 6 dni temu
5 tygodni 8 godzin temu
5 tygodni 2 dni temu
11 tygodni 2 dni temu
14 tygodni 1 dzień temu
15 tygodni 3 dni temu
15 tygodni 6 dni temu
21 tygodni 5 dni temu
22 tygodnie 7 godzin temu
22 tygodnie 12 godzin temu
22 tygodnie 15 godzin temu
22 tygodnie 21 godzin temu