Pan Wojtek Mazolewski (basista) to postać nieomal renesansowa, tzn. łatwiej powiedzieć, w czym nie brał udziału, niż w czym brał. Przy tym niepokojąco renesansowa, tzn. interesują Pana Wojtka takie projekty (eksperymenty), które mnie raczej straszą. Wobec tego z nielichym zdziwieniem wysłuchałem (i natychmiast nabyłem) płytę, „ostatniego” zespołu Mazolewskiego, czyli „W.M. Quintet”. Bo?
Bo to jest proszę Państwa ukłon młodzieży w stronę „prawdziwego” jazzu. Wprawdzie w wyznaniach autorów, które można znaleźć na płycie jest mowa o Davis’ie i Coltrane’ie, ale zakładam, że to (udany) chwyt reklamowy. Doświadczenia muzyków i otaczająca ich rzeczywistość na tyle się różnią od tych z przełomu lat 50-tych i 60-tych, że granie dokładnie w „tamtym stylu” musiałoby być jakoś nieszczere – tego na szczęście muzycy z „W.M. Quintet” nie robią.

To jazz „młodych gniewnych” w najlepszym tego słowa znaczeniu. Pełen energii i pomysłowości, ale też respektu dla klasycznego, akustycznego brzmienia pozbawionego efekciarstwa i opartego na, z jednej strony, wyeksponowaniu indywidualności muzyków, z drugiej zaś, na świetnym zespołowym, harmonijnym improwizowaniu.
Nie mam powodu wątpić w to, że nagrania zostały zrealizowane całkowicie ANALOGOWO w starym studio radiowym w Gdańsku. Album brzmi tak fantastycznie (!), iż nie wierzę, że panowie „kleili taśmy” a choć bardzo się starałem (a sprzęt mam) – „szumu starej płyty” nie usłyszałem. Nie usłyszałem też żadnych elektronicznych dźwięków, fifulek itp. Pan Wojtek (od basowej gitary elektrycznej) gra na kontrabasie a Pani Duda na „Stainway’u”. Brawo!



Najnowsze komentarze
3 tygodnie 2 dni temu
3 tygodnie 2 dni temu
3 tygodnie 5 dni temu
4 tygodnie 6 dni temu
5 tygodni 8 godzin temu
5 tygodni 2 dni temu
11 tygodni 2 dni temu
14 tygodni 1 dzień temu
15 tygodni 3 dni temu
15 tygodni 6 dni temu
21 tygodni 5 dni temu
22 tygodnie 7 godzin temu
22 tygodnie 12 godzin temu
22 tygodnie 15 godzin temu
22 tygodnie 21 godzin temu