Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

romek - dziennik

Zagadka wyprzedzająca.

Muzyka

Pytanie proste, choć niełatwo na nie odpowiedzieć: kto śpiewa?

… posłuchaj

Piosenka jest znana, a wykonawca, choć łatwo się domyślić, że śpiewać nie umie – może przez to, był bardzo silnie z związany z piosenką – pewnie dla żartu postanowił (pozwolił) ją nagrać.

Eric Clapton i graffiti

Kultura, różne

Crash#3Crash#2Crash#1Pewnie Was zainteresuje, co Pan Clapton może mieć wspólnego z graffiti. Ano ma i to całkiem sporo. Jest bowiem – pewnie przypadkowym, ale zawsze – znaczącym popularyzatorem graffiti w świecie w ogóle a w świecie muzycznym w szczególności.

Na koncertach w 2001 (widać to klipie załączonym w recenzji “One More Car One More Rider”) Pan Eryk zaprezentował swoją nową gitarę, dość niekonwencjonalnie opracowaną graficznie. Jest to „Crash”#1, nazwana potem „Rainbow Strat” – od piosenki „Over the Rainbow” i gitary jako takiej, czyli Fender Stratocaster.

A (ciekawa) jej historia jest następująca.

Jestem gotowa …

Niezbyt poważne

Gotowe na wszystkoOd czasu do czasu przeglądam logi naszego portalu i analizuję (ale bez przesady, to tylko zabawa) kto, jak i „po czym” znajduje nas w sieci. Wydaje mi się, że ostatnio padł rekord i to taki, że opadła mi szczęka. Sprawdźcie: szukaj w Google …

To zabawne wyobrazić sobie kogoś, kto napisał taki tekst w przeszukiwarce (wcale tego nie wymyśliłem!), ale zastanawiałem się głównie na tym, jak takie zapytanie „trafiło” na nasze strony. Chyba już wiem – szósty odnośnik to:

Serwisy fotograficzne

... wszystkie zdjęcia z bagien, brakuje tylko opisów, które wkrótce dołożę - czyli prawie gotowe. .... Jeśli ktoś chce porady … dysponuję odpowiednimi namiarami. .... żeby przypadkiem nie pomylić go z "ruchaniem"), Marysia zadręcza mnie spacerami. ..... Niedaleko jest do Torunia, Bydgoszczy, Grudziądza czy Chełmna, ...

Wszystko się zgadza.

My som Stond

My som StondMniemam, że za wspólną zgodą, jak ognia unikamy w naszym portalu tematów politycznych. Nawet, jeśli PREZES plecie głupio (co robi często, jeśli nie wyłącznie), przeważnie jesteśmy w stanie to przełknąć a przynajmniej nie reagować. Na (swoje) nieszczęście ostatnią swą głupotą PREZES nieco się wyrychlił i sam sobie strzelił w kolano (chyba to lubi) tuż przed spisem powszechnym. Dał nam tym samym SZANSĘ do sensownej reakcji. Sensownej, bo nie musimy protestować, tylko wziąć udział w Spisie Powszechnym przez Internet i – zastanawiając się nad własną tożsamością narodową – niestandardowo odpowiedzieć na dwa pytania:

  • (14a) Jaka jest Pana(i) narodowość? (Przez narodowość należy rozumieć przynależność narodową lub etniczną – nie należy jej mylić z obywatelstwem)
    Inna / śląska
  • (14b) Czy odczuwa Pan(i) przynależność także do innego narodu lub wspólnoty etnicznej?
    Tak / polska

Nie jestem i nigdy nie byłem fanem RAŚ i nie przekona mnie do niego nawet (przypadkowa, ale skuteczna) kampania reklamowa zaaranżowana przez PiS. Natomiast zawsze lubiłem Śląsk, jego gwarę, tradycje i obyczaje. Na pytanie „kim jesteś”? w Paryżu odpowiadam – Polakiem, w Warszawie (i Krakowie) – Ślązakiem. Czy idiotyczna insynuacja PREZESA, że tym samym jestem „zakamuflowanym Niemcem” wystarczy, by zmienić zdanie i także w Paryżu odpowiadać – Ślązakiem? Tego nie wiem, ale … chętnie spróbuję.

Słowo o Oskarach czyli „profil na fejsie?”

Film

oscar.jpgW ostatnią niedzielę byłem w Krakowie a „oskarową noc” spędziłem z MUC Moniką i Marcinem. Miałem spać a nie oglądać, ale dyskusje w studio a także te w pokoju jakoś mnie wciągnęły i – jak ten durny – oglądałem galę do rana.

Dramatów (prawie) nie było, wygrali ci, którzy mieli wygrać lub spodziewano się, że wygrają ale … zarysował się rozdźwięk w ocenie – pomiędzy mną a (starszą) młodzieżą.

  • Za największego przegranego uważa się film „True Grit” braci Cohen, który nie dostał żadnej nagrody. Niezwykle pozytywne czy wręcz entuzjastyczne recenzje krytyków nieco mnie przestraszyły (oznaczały, że nic nie rozumiem), bo osobiście zaliczyłbym „Prawdziwe męstwo” do BARDZO DOBRYCH filmów przygodowych. W znakomicie zrealizowanej filmowej wersji opowiadania typu „Biały kieł” ja – ciemny, jak Akademia – powodów do zachwytów jakoś nie widzę.

  • Sporo, na szczęście nie najważniejszych, nagród dostał „Fighter”. Kolejny film typu „Rocky”, które Akademia uwielbia, a ponieważ aktor Christian Bale (Oskar za rolę drugoplanową) schudł do filmu wiele kilogramów – niemożliwe, żeby nie zauważono, że ekipa filmowa się starała.

  • Prawdziwym przegranym był natomiast „Social Network”, zdaniem (moich) dzieci film filmów, rewelacja rewelacji, cud cudów. Tu się mocno nie zgadzaliśmy, bo moim zdaniem to błahy w treści, za to – przyznaję – świetnie zrealizowany film, w którym wszyscy procesują się ze wszystkimi, „rzekome” przyjaźnie (zbyt łatwo) ulegają cynizmowi i milionom dolarów a każdego obezwładnia tajemnicza magia „profilu na fejsie”.

    Podejrzewam, że przyczyna różnicy zdań jest pokoleniowa a większość zachwytów nad filmem bierze się z „Facebooka” jako takiego a nie filmu. Przyznaję, że szybkie i wciągające to jest jak diabli i nagroda za reżyserię byłaby zasłużona, ale nie czuję by film był jakimś wyjątkową ilustracją problemów współczesnego, „sieciowego” pokolenia. Czas pokaże.

Czeski patriotyzm

Kultura, różne

patriotyzm_1.jpgJuż w komentarzach do filmu „Czeski błąd” padło kilka słów na temat różnic w interpretowaniu świata przez nas i przez Czechów. Podczas jednej z wieczornych rozmów, umęczeni już go granic wytrzymałości kolejnym paroksyzmem „bełkotu smoleńskiego”, przyszło nam z Marysią na głowy, że można by posunąć się dalej i zadać prowokacyjne pytanie, na czym właściwie polega fenomen czeskiego patriotyzmu i odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań.

  • Czy istnieje „patriotyzm miękki” (np. w opozycji z „twardym”).
  • Czy jest on jeszcze patriotyzmem.
  • Czy patriotyzm w ogóle jest potrzebny.
  • Skąd się biorą i czy rzeczywiście dają się zaobserwować różnice a jeśli różnice istnieją, na ile są one trwałe, który nam się bardziej podoba i który uważamy za silniejszy, bardziej przemawiający do wyobraźni współczesnego mieszkańca Europy.

Wiem, przesadziłem. To temat na książkę a nie na post w naszym portalu, ale (przypadkowe) nawarstwienie się kilka wydarzeń – głownie medialnych, ale także kulturalnych – nasunęło mi myśl, że – o dziwo – temat jest wciąż „gorący” i co najmniej dla własnych potrzeb, tak czy siak będę musiał się z nim zmierzyć.

XML feed