Roztocze 2006, sprawozdanie

Nie mogę pisać tego za każdym razem, kiedy wyjeżdżamy na wakacje czy w góry, ale pierwszy odruch jest prawie zawsze taki sam – „Tym razem Ojciec Dyrektor przeszedł samego siebie”.

Zobacz wszystkie zdjęcia z Roztocza

I nie chodzi o to „gdzie” jedziemy, choć nie jest to bez znaczenia ale, „jak” spędzamy tam czas. Sam najchętniej spędziłbym wakacje w miejscowości Leniuszki na czytaniu, słuchaniu muzyki i oczywiście … bezsensownym i bezmyślnym nicnierobieniu. Przynajmniej tak mi się wydaje. Oczywiście nie jestem w stanie tego sprawdzić, od wielu bowiem lat tak skutecznie zostałem wdrożony do realizowania modelu aktywnego wypoczynku, że inaczej już nie .. umiem. A wakacje w miejscowości Leniuszki traktuję z kpiącym uśmiechem jak wirtualne marzenie … „gdybym był piękny i bogaty”. Kiedy więc w czwartek wieczorem (ok. 22) zjawiliśmy się z Marysią w Sochach niedaleko Zwierzyńca i dowiedzieliśmy się, że jutro wybieramy się na 50-cio kilometrową wycieczkę rowerową, nawet mi oko nie drygło. Rowery? OK, Mary.

Sprawozdanie zawiera głównie teksty „merytoryczne”, będące cytatami ze stron internetowych (np. pl.wikipedia.org oraz pilot.pl) i moje komentarze, które – mam nadzieję - nieco ożywiają i subiektywizują „encyklopedyczne” teksty.

Piątek. Rowery

Sobota. Zamość.

Niedziela. Guciów.

Poniedziałek. Góra Bukowa.

Wtorek. Kajaki.

Środa. Szczebrzeszyn i wąwozy.

Czwartek. Tanew.

Piątek. Obrocz – Przemyśl.

Sobota. Krasiczyn, Przemyśl.

Niedziela. Rybotycze, arboretum

Lwów