Das Leben der Anderen - Życie na podsłuchu ***

zycie_na_podsluchu.jpgJestem co najmniej „nieco” zawiedziony po obejrzeniu tego dość głośnego i nagradzanego filmu. Z jednej strony, jak się dobrze zastanowię, to przyczepię się do paru szczegółów – czyli nie mam się czego czepiać. Z drugiej jednak strony, gdyby nie szum wokół filmu chyba nie zwróciłby mojej uwagi. Jedni dobrzy – prości, szczerzy i naiwni do bólu, drudzy – także do bólu źli, prymitywni i bezmyślni. Szczegółów nie zdradzam, bo bez nich film nie ma sensu, krótko tylko opowiem, że STASI postanawia wziąć pod obserwację pewnego znanego NRD’owskiego dramaturga Georga Dreyman’a. Wyznacza do wykonania zadania wybitnego specjalistę od inwigilacji, prawdziwego cyborga („bez serc, bez ducha ...” - niezła rola Ulrich'a Muhe), tak „stalowego”, że aż szczypie. Cyborg nie śpi, nie je, nie pije (nic nie czyta, nie ogląda a bzyka tylko prostytutki) za to … słucha. Słucha, pisze raporty i .. (najprawdopodobniej) myśli, bowiem w trakcie inwigilacji zachodzi w nim przemiana. Cyborg przeprowadza sprytną akcję, w wyniku której Dreyman zostaje uwolniony od podejrzeń. To nieco za mało – w moim rozumieniu - na „rozliczenie z przeszłością”. W filmie brakuje mi bowiem pytań: skąd, po co i dlaczego? Nie ma pytań, więc nic dziwnego, że nie ma też odpowiedzi. Rozumiem, że film przedstawia epizod, maleńki fragment z całego morza paranoi i bezsensu, ale nawet taki epizod może być materiałem do zastanawiania i przemyśleń. No … powinien być. „Życie na podsłuchu” nie tylko takim materiałem do przemyśleń nie jest, ale – co gorsza - jest w nim prawdziwie romantyczne (znaczy XIX wieczne) podsumowanie typu „kawa na ławę”, które trwa z 10minut i dowiadujemy się w nim, że dobrzy odnoszą sukces a źli pogrążają się w cieniu zapomnienia. Jakby tego było mało, na deser – już po latach – główny bohater wykrywa w końcu, na podstawie teczek (!), że jego zbawcą był agent HGW XX/7 i temu to cyborgowi dedykuje swoją najnowszą książkę pod znamiennym tytułem „Sonata o dobrych ludziach”. Ja Cię przepraszam! O dobrych ludziach?