To jest moja nowa strona p.t. "wiedza tajemna". Na razie w przygotowaniu ale marzę o tym, żeby znalazły się na niej know-how z dowolnych dziedzin. Już dawno stwierdziłem, że wielu z nas wie wiele a gdyby tak tę wiedzę zsumować (!) - powinna powstać encyklopedia.
Sam osobiście sporo informacji znajduję w internecie ale ... sieć to ogólnoświatowa śmieciarka, więc niezwykle przydatne są prywatne "filtry", czyli adresy portali, które naprawdę warto odwiedzać.
Uwaga! W miarę możliwości podajemy potrale bez wyskakujących okienek i flashowych durnot oraz bezwzględnie - wolne od instalatorów add-awaru, trojanów, mailerów itp. Wiem, że to trudne, ale sam korzystam z kilku "bandyckich" portali, co do których mam pewność, że po 5-10ciu minutach od odwiedzenia mam na komputerze trojana (!). Tych nie umieściłem.
W kategorii różne polecam:
W kategorii kultura polecam:
Jest to tekst, który przygotowałem kiedyś dla MUC Moniki w odpowiedzi na pytanie: "Mam film z kamery cyfrowej, obrobiłam go w programie do edycji filmów, co teraz mam z nim zrobić?".
Wszystkie informacje dotyczą jakichś konkretnych programów i przykładów postępowania.
W dziedzinie multimediów wszystko tak szybko się zmienia, że za kilka miesięcy takie informacje stają się nieaktualne, ale .... filozofia pozostaje i mam nadzieję, że do czegoś się przyda.
Ha!
Eksportowanie filmów z Adobe Premiere’a to nie taka prosta sprawa. Powodem jest cała masa kodeków obecnych na rynku i bałagan z nimi związany. Zawsze da się coś zrobić, ale trzeba myśleć głównie o tym, co z filmem ma się dalej dziać. Szczegółów jest mnóstwo i nie sposób wszystko napisać w podręczniku typu „Basic”, niemniej chętnie każdy temat rozwinę.
Dużo piszę o MPEG-2 (format używany na DVD, w telewizji cyfrowej), bo wydaje mi się, że to jedynie profesjonalne rozwiązanie w całej komputerowej zabawie w filmy. MPEG-2 został wymyślony dość dawno, dla telewizji cyfrowej a po zaakceptowaniu go przez DVD w zasadzie nic już go nie położy. Na końcu tekstu umieściłem – już nie moje - ciekawe uwagi dotyczące standardów kompresji oraz zapisywania (archiwizacji) filmów znalezione w Internecie.
Otrzymasz gotowy film *.avi (MPEG-4 + Mp3) do odtwarzania na komputerze i mądrych odtwarzaczach DVD. Najlepsze, bardzo uniwersalne, ale też kłopotliwe (dwa programy) rozwiązanie. Kodeki DivX i Xvid (Microsoft się na nie gniewa, więc pod Windows ich standardowo nie ma) są już bardzo popularne i bezpłatne a mp3 jest wręcz standardem (nawet w Windows), wobec tego kłopotu z oglądaniem takich filmów nie ma.
Edytuję filmy w formacie DV (takim jak z kamery) a ustawienia Project | Settings Viewer mam:

To, jak dotychczas zawsze wystarczało do zrobienia czegokolwiek z filmem. Jak już skończę robię: File | Export timeline | Movie i mam np.:

W Settings mam:

Czyli format DV (kamera cyfrowa)

W audio:

nic nie zmieniaj, bo taki jest format DV.
Potem OK. i… zapisuję. To najlepszy sposób na doskonały zapis filmu, ale jest on wtedy przeogromny i nie nadaje się do nagrywania na niczym innym poza taśmą DV. Nawet DVD to za mało.
Settings pozwala oczywiście zmienić ustawienia eksportu na inne;
Np. po wybraniu (w General) Microsoft AVI masz do dyspozycji:

całą listę zainstalowanych kodeków i możesz wybrać kodek z listy.
Najprościej wybrać Microsoft MPEG-4 V2, bo taki jest standardowo w Windows i skompresowany tym kodekiem film każdy odtworzy na każdym komputerze. Wszystkie inne opcje są bardziej podejrzane, bowiem można mieć np. dekoder DivX albo nie.
Tu zaczynają się schody, bo efekt kompresji zależy od wybranych parametrów kompresji kodeka (Configure). W przypadku MS MPEG-4 jest dość łatwo:

bo parametrów jest niewiele. Domyślne można zostawić, ale bardzo dobra jakość filmu to dopiero 6000 8000 kbit/s. Uwaga! Czym więcej kbit/s tym trudniej odtworzyć potem film z CD. Przy 8000 film może skakać na wielu komputerach. 8000 kbit/s = 1MB/s (megabajty) a CD odtwarza standardowo z prędkością 150KB (1x) czyli, żeby odtworzyć taki film, odtwarzacz CD musi czytać efektywnie z prędkością co najmniej 8x (oprócz filmu jest jeszcze dźwięk) co jest oczywiście możliwe ale jakoś nie zawsze działa. Z moich doświadczeń wynika, że film na CD należy przygotować z kompresja max=3000 5000 kbit/s (kbps). W ogóle z tym parametrem nie należy przesadzać. 30-to minutowy film 3000 kbit/s + 192 kbit/s dźwięk mp3 będzie miał ok. 701 MB, czyli zajmie całą płytkę CD. Jakiegoś specjalnie gorszego obrazu nie zobaczysz, szczególnie na TV a dźwięk będzie super.
Bardzo popularne są dziś kodeki typu DivX a najlepszy z nich to chyba XviD. Są dużo bardziej skomplikowane w obsłudze i wyborze parametrów (szczególnie DivX), ale efekty są piorunujące. Na płycie CD da się za ich pomocą zmieścić 60 minut filmu (Uwaga! To są zawsze dużo mniejsze klatki, maks. 640x300. W kamerze cyfrowej masz prawie 2 raz więcej linii - 576). Trzeba wtedy używać kompresji wieloprzebiegowej, która trwa wiecznie, ale efekty mnie wręcz zadziwiają. Sama widziałaś jak wyszedł „Idol” zrobiony z 2 płyt CD w formacie XviD. Najbardziej podoba mi się właśnie XviD - może być ten z zestawu K Lite - i jego używam najczęściej. Ostrzegam! Czas. Konwersja „Ray’a” bez specjalnych bajerów (bo jeszcze mogłem podkręcić „motion serach” i inne) trwała 8 godzin! Puściłem ok. 2.00 nad ranem, poszedłem spać a kiedy wstałem, już o 10.00 miałem gotowy film. Fajnie, nie?
Z dźwiękiem jest problem. To, co dostępne jest w Adobe do kompresji dźwięku to szajs. Dlaczego tak jest, nie wiem ale chyba Adobe gniewa się na mp3.

Lista kodeków zależy od tego, co zainstalowane masz na komputerze, ale zazwyczaj pozostaje do wyboru tylko dźwięk nieskompresowany a na to po prostu szkoda miejsca na płytce. Pół godziny dźwięku to 300MB – połowa płyty CD.
Trzeba coś z tym zrobić, tylko co? Ja robię tak, że zapisuję gotowy film w formacie MPEG-4 z nieskompresowanym dźwiękiem a potem kompresuję dźwięk w VirtualDub’ie.
Wczytuję film do VirtualDuba’a, a następnie wybieram Video | Direct stream copy – VirtualDub nie będzie rekompresował video.
Potem wybieram Audio | Full processing mode a dalej Audio | Compression. Wybieram kodek oraz parametry:

Następnie za pomocą File | Save as AVI zapisuję film, z video takim jakie było ale ze skompresowanym już dźwiękiem.
Do takiej zabawy potrzebujesz VirtualDuba i kodek Lame (mp3) – oba darmowe.
Może być każdy inny, byle nie standardowy kodek Microsoftu z Windows. Jest on oszustwem i zapisuje dźwięk bardzo złej jakości – chyba dla filmów z dziećmi na wakacjach). Łatwo to sprawdzić w parametrach kodeka. Jeśli nie ma 44100 Hz (lepiej 48000Hz) oraz co najmniej 128 kbps (lepiej 192 i więcej) to jest to szajs.
Bardzo dobry kodek Lame jest np.w zestawie K Lite Codec Pack. Instalujesz następujące komponenty i kodeki:
Player
Video


Audio

Resztę opcji wyłączasz, za wyjątkiem Compatibility.

Jest jeszcze inny, lepszy sposób połączenia możliwości Adobe i VirtualDub’a - za pośrednictwem formatu DV.
Ja eksportuję wszystko z Adoba w formacie DV (nic nie trzeba ustawiać tylko trzeba mieć sporo miejsca na dysku). Potem wczytuję taki DV AVI do VirtualDub’a i w nim robię wszystkie konwersje oraz filtrowanie (VirtualDub robi wszystko lepiej i szybciej.). Tu pułapka, bo do VirtualDuba potrzebny jest kodek DV - ja używam bezpłatny "Panasonic DV Codec". Bez niego VirtualDub nawet nie wczyta filmu w formacie DV, natomiast po zainstalowaniu tego kodeka wszystko jest proste. Takie rozwiązanie – Adobe tylko do edycji, montowania filmu i zapisywania w formacie DV + VirtualDub do wszystkiego innego) bardzo polecam, choć jest nieco kłopotliwe (miejsce na dysku, kodeki itp.) za to zaoszczędzisz czas i nie będziesz się denerwować.
Jedynym problemem jest wtedy MPEG-2. Albo utworzysz go w Adobe albo potrzebny będzie jeszcze jeden program, bo nie ma kodeków MPEG-2 do VirtualDub’a. Ten program to TMPEG Encoder – światowy lider z niskiej półki. Nic lepszego nie spotkałem a najciekawsze jest to, że w specjalny sposób współpracuje z VirtualDub’em. VirtualDub jest tzw. serwerem ramek („generuje” ramki) a TMPEG klientem („bierze” ramki i koduje), w wyniku czego za pomocą tych dwóch programów WSZYSTKO da się zrobić w dziedzinie kodowania i filtrowania gotowego filmu. Oczywiście montować filmu tak się nie da, ale za to dalsza obróbka – dla mnie bomba. Zasada pracy jest taka:
Otrzymasz *.m2v + *.mp2 do authoringu DVD. Nie da się z tym wiele zrobić bez nagrania plików na DVD, za to jakość jest nieporównywalna z niczym. To rozwiązanie nadaje się do przygotowania filmów do nagrania na DVD. Niestety nikt nic nie zobaczy (m2v można odtworzyć ale bez dźwięku).
MPEG-2, to format super jakości filmów używany na DVD. Można tak zapisać film z Adobe wybierając File | Export timeline | Adobe MPEG Encoder.

Standardowe ustawienia są OK., ale eksportując tak film otrzymasz 2 pliki *.m2v (video) oraz *.wav (nieskompresowany dźwięk) z których można zrobić DVD. Jak z tego potem zrobić DVD to zupełnie inna bajka. Potrzebny jest program do tzw. „Authoringu”, żeby z plików video i audio zmajstrować płytę DVD.
Otrzymasz gotowy film *.mpg, za to nie do odtworzenia na komputerze bez zainstalowanych specjalnych kodeków DVD (MEG-2). To chyba najmniej sensowne rozwiązane. Film jest wprawdzie doskonały (jak DVD), ale gdzie i kto go zobaczy? Niewiele komputerów ma zainstalowane odpowiednie kodeki, bo nikt o nich nie wie. Komputerowe odtwarzacze DVD, które odtwarzają MPEG-2 mają własne wbudowane dekodery i nie są one dostępne dla innych programów pod Windows. Takiego formatu używam do archiwizowania filmów. DV jest za duże a MPEG-2 prawie tak samo dobry, za to 10 razy mniejszy.
Eksportując film z Premere'a można też wybrać Advanced | Edit. Wtedy:

Wybierasz DVD PAL 4x3 High bitrate.

Tu nic nie zmieniaj.

Tym bardziej nic nie zmieniaj – to magia.

Tutaj wybierz MPEG Layer-2 i minimum 192 kbps.

Tutaj zmień Multiplexing type na DVD lub MPEG-2
Po tych ustawieniach OK i masz:

Po eksporcie otrzymasz jeden plik - *.mpg z gotowym filmem ale będzie go można odtworzyć tylko na komputerze i to pod warunkiem posiadania Demuxer’a – Decoder’a MPEG-2. Np. tego, który jest w K-Lite. Za to jakość takiego filmu jest po prostu niesamowita! Jeśli zakodujesz go na 8000 kbit/s (maks) nie da się poznać, czy to film z komputera, czy z kamery.
W obu przypadkach otrzymasz gotowy film *avi lub *.mpg, jak w przykładach powyżej, tylko jeszcze lepszy do oglądani na komputerze. Obraz żyleta, ale ma to sens tylko w przypadku, kiedy film ma być oglądany na komputerze.
Pewnym problemem przy oglądaniu filmów na komputerze jest tzw. przeplot. Kamery zapisują a TV wyświetla ramki nieco inaczej niż się wydaje. Kamera naprawdę zapisuje 50 obrazów/s tzw. pól (fields) o mniejszej liczbie linii (576/2) i potem miesza te pola tworząc ramki. 2 pola = ramka, czyli 25 ramek/s. To jest przeplot. Dopóki wszystko dzieje się w TV jest ok., bowiem TV wyświetla półobrazy – odpowiedniki pól - na przemian, nieparzyste - parzyste. Gorzej z komputerem. On nie umie wyświetlać półobrazów i z dwóch pól jakoś musi „zrobić” cały ekran, ponieważ wyświetla wszystkie piksele (całe ramki) na raz. Robi to podobnie jak TV - z dwóch pół jedną ramkę, tyle, że jednocześnie i w efekcie, przez proste nakładanie pól, powstają dziwne kreski na obrazach, szczególnie tych, które się poruszają.

To jest złośliwy przykład, ale tak właśnie wyjdzie „ruch” przy oglądaniu filmu z kamery na komputerze i siły na to nie ma. Jasne, że w rzeczywistości aż tak źle nie wyjdzie, bo nikt nie ogląda filmu po jednej klatce a oko nieco niweluje to wrażenie, niemniej kreski są. Można temu zaradzić znacznie poprawiając jakość komputerowego filmu stosując tzw. Deinterlacing. Dopiero po takim filtrowaniu można otrzymać obraz jak żyleta:

Jest wiele metod usuwania przeplotu i najlepiej robi to chyba VirtualDub ale w Adobe też można włączyć taka opcję w „Settings” przy eksportowaniu. Niestety da się to zrobić tylko przy eksportowaniu File | Export timeline | Movie, czyli przy eksportowaniu MPEG-4 lub DivX ale wtedy jest to najbardziej potrzebne. Nie wiem dokładnie jak jest z MPEG-2 (może sam dekoder radzi sobie potem z przeplotem w co wątpię), ale stosuję deinterlacing, kiedy chcę zrobić naprawdę żyletę. Wtedy trzeba ciachnąć film na dwa razy.

Zapewniam Cię, że daje to nieprawdopodobny efekt. Ja osobiście używam VirtualDub’a do deinterlacingu, bo jest w nim wiele różnych „wtyczek” do takiego filtrowania.
Otrzymasz gotowy film *.mpg (MPEG-1 + MPEG-2) do odtworzenia na każdym komputerze. Można tez z niego zrobić płytkę SVCD (np. Nero), którą można odtworzyć na stacjonarnych odtwarzaczach DVD. To jest najprostsze rozwiązanie, otrzymasz film gorszej jakości niż w innych przypadkach, ale nie słyszałem, żeby takiego filmu ktoś nie mógł zobaczyć - nawet na standardowo wyposażonych komputerach.
Dużo prostsze wyjście to zapisanie filmu w formacie SVCD. Będzie on gorszej jakości, za to łatwo go odtworzyć na dowolnym komputerze i zajmuje mało miejsca. W Adobe ustawiasz wtedy:

Wychodzi z tego całkiem dobry film (widać jednak pogorszenie jakości, nawet na TV) i nie ma z nim żadnych kłopotów. Na początku nie będzie Ci się to podobało – w porównaniu z kamerą, wszystko jest dziadostwem - ale jak się zastanowisz jak mało czasu potrzeba na przygotowanie filmu SVCD – kto wie czy Ci się nie spodoba. Dla celów marketingu (chwalenia się, co robisz) chyba się to jednak nie nadaje.
Obraz prezentowany na ekranie telewizora składa się z pewnej ilości półobrazów. Każde dwa półobrazy tworzą jeden cały obraz. Jest to realizowane na zasadzie wyświetlania co drugiej linii w każdym z półobrazów. Parametrami obrazu jest liczba wyświetlanych linii oraz liczba punktów w każdej z nich. Poniżej prezentujemy charakterystykę istniejących standardów i formatów.
|
|
PAL |
VHS |
DV |
MPEG1 |
MPEG2 |
MPEG2 |
MPEG4 (DivX) |
|
półobrazy |
50 |
|
|
|
|
|
|
|
linie |
625 |
240 |
500-550 |
|
|
|
|
|
rozdzielczość |
768x576 |
238x240 |
720x576 |
352x288 |
480x576 |
720x576 |
720x576 |
|
bit
rate |
- |
- |
1:5 (1) |
1.15 |
< 2.6 |
10 |
0.9 |
(1)
- kompresja już w kamerze podczas zapisu
Sygnał telewizyjny przesyłany drogą radiową nie zawiera informacji o kolorach RGB każdego z punktów lecz jego jasność (luminancja - Y) oraz unikalny kolor (chrominancja - U i V). Ponadto bez większych szkód dla oglądanego filmu można znacznie ograniczyć ilość danych zapisanych w kanałach U i V. Pojedynczy pixel w klatce typu RGB24 zajmuje 3 bajty. Przy zamianie RGB na YUV również używa sie 1 bajta dla składowych Y, U i V, przy czym tylko wartość Y zapisywana jest dla każdego pixela z osobna. Wartości U i V opisują grupy pixeli 2x2. Oznacza to, że wszystkie cztery pixele tej grupy mają ten sam kolor, różnią się jedynie jasnością. Format ten nazywany jest też YUV12 (efektywnie 12 bajtów na każdy pixel). Istnieje również analogiczny format YUV9 (używany np. przez kodek Indeo), gdzie informacja o kolorze opisuje grupe 4x4 pixeli. Tym razem prawie na pewno zauważmy "rozlewanie" się kolorów na zewnątrz sąsiednich obszarów. Warto tu wspomnieć, że dane do kodeków MPEG (i wielu innych) dostarczane są właśnie w formacie YUV - przechwytując obraz, warto zapisywać go od razu w tym formacie a nie RGB.
Format DV wykorzystuje stratne algorytmy kompresji. Jest to kompresja wewnątrzklatkowa, a więc dyskretna transformata cosinusowa do usuwania tzw. szumów oraz kompresja międzypolowa. Współczynnik kompresji jest stały i wynosi 1:5. Dźwięk to 2 kanały 48kHz o rozdzielczości 16 bitów lub 4 kanały 32kHz o rozdzielczości 12 bitów (do tworzenia wielu wersji językowych).
Format MPEG wykorzystuje kompresję międzyklatkową. Kompresja polega na wyrzucaniu informacji, na które nasz zmysł wzroku jest najmniej wrażliwy (dlatego oddzielnie obrabia się poziom jasności i kolory pikseli obrazu). Ponadto wykorzystuje się własność praktycznie każdego filmu - kolejne klatki są do siebie dosyć podobne. Dlatego oprócz klatek kluczowych I (infra frames) istnieją klatki przewidywane P (predicted frames). Oprócz nich występują klatki dwukierunkowe B (bidirectional). Dekompresji dokonuje się dla tzw. grupy obrazów GOP (Group Of Pictures). GOP zaczyna i kończy się klatką kluczową I. Przykładowo, dla zapisu PAL długość GOP wynosi 12 klatek.
Kodowanie filmu jest znacznie bardziej złożone niż odkodowanie. Podczas kodowania dzieli się bowiem obraz na makrobloki o wymiarach 16x16 pixeli i sprawdza się, czy taki blok nie przesunął się w następnych klatkach. Jeśli wykryto w miarę podobny makroblok, to zapamiętywane jest jedynie jego przesunięcie oraz informacja o ewentualnych różnicach. Jednym z ulepszeń wprowadzonych w standardzie MPEG-4 jest predykcja ruchu obiektów o dowolnych kształtach. Z tego powodu znacznie rzadziej można zauważyć "kwadratowe"`zakłócenia obrazu związane z podziałem na regularne bloki - kosztem zwiększenia złożoności obliczeniowej.
Istnieją 3 standardy kodowania MPEG:
W przeciwieństwie do MJPEG, MPEG jest w pełni zdefiniowanym standardem, który pozwala na to, aby dane z różnych systemów do edycji/montażu były między sobą całkowicie wymienne. Zasadnicza różnica polega na sposobie analizy materiału oraz technice kompresji. MPEG analizuje określone sekwencje klatek (interframe compression). Poszczególne klatki w tym rodzaju sekwencji składają się z klatek typu I-, B- oraz P- określanych również jako GOP (Group of Pictures). Pojedyncza Grupa Obrazów (GOP) musi zawierać przynajmniej jedną I-Frame (pojedynczą klatkę); w przeciwnym wypadku struktura oraz długość sekwencji mogłaby być dowolnie ustalana przez producenta. Klatki I-frame są obrazami indeksowanymi (index images), które są kompresowane indywidualnie. Poszczególne obszary klatki mogą być kompresowane wg różnych współczynników, np. środek klatki może być mniej skompresowany niż jej obrzeża. Taka metoda kompresji redukuje ilość danych o 15% w stosunku do MJPEG z zachowaniem tej samej jakości obrazu (lub tej samej ilości danych pozwala na osiągnięcie wyższej jakości obrazu). W strumieniu danych MPEG'a klatki I-frame zawierają wszystkie dane niezbędne do dokonania dekompresji oraz wyświetlenia obrazu bez dostarczania jakiejkolwiek dodatkowej informacji. Klatki B-frame (bidirectional compressed images) są obrazami skompresowanymi dwukierunkowo i zawierają wyłącznie informacje dotyczące różnicy pomiędzy dwoma klatkami. B-Frames zawierają o wiele mniej danych niż I-Frames. Jednakże, aby rozkompresować i wyświetlić B-Frames niezbędna jest informacja z klatek poprzedzających oraz następujących. Klatki P-Frame (predicted frames) to klatki "przewidywane". Są one interpolowane na podstawie informacji zawartych w klatkach w sekwencji wideo i zawierają jeszcze mniej informacji niż B-Frames. Sposób w jaki I-, B- oraz P-Frames są usytuowane w GOP oraz do czego będą użyte poszczególne klatki zależy już od producenta. Jedynym niezbędnym warunkiem jest obecność przynajmniej jednej I-Frame w każdym GOP.
Jakość jest "opisowo" taka jak rozdzielczość czyli 352x288. Wygląda to na ekranie komputera 2x gorzej niż VHS, ale w stacjonarnych DVD (obraz automatycznie powiększany na cały ekran) drobne pikselizacje i defekty digitalizacji nie są przeszkodą - klienci ogladając u mnie na 32 calowym 16:9 TV zamawiają usługę. Ekstra jakość uzyskuje się gdy materiał źródłowy jest cyfrowo nagrany i zmontowany. Z materiałów przyniesionych na VHS uzyskuje się gorszą jakość. Jeśli używasz standardowych ustawień, które są w każdym profesjonalnym programie do robienia MPEG1, to zmieścisz na CD 73 minuty filmu. Jeżeli zaś zmienisz ustawienia i podniesiesz bitrate video to automatycznie zmieścisz mniej. Każde originalne Video CD zajmuje 73 minuty, więc jest to standard.
MPEG-2 gwarantuje odpowiedni standard do celów postprodukcji, dystrybucji oraz transmisji. Różnice pomiędzy profilami oraz poziomami występują w zakresie rozdzielczości, tzn. ilości linii oraz ilości pikseli, wielkości strumienia danych oraz częstotliwości odświeżania obrazu. Kolejną cechą, która odróżnia MPEG-2 od MJPEG'a to jednolity sposób dekodowania sygnału. Jakikolwiek strumień danych zapisany w MPEG-2 może być odtwarzany na dowolnym sprzęcie zgodnym ze standardem MPEG-2. Jednocześnie sposób kodowania sygnału w MPEG'u-2 ustalany jest przez producenta.
Dwie odmiany MPEG-2 a mianowicie MPEG-2 Main Profile@Main Level oraz MPEG-2 422Profile@Main Level używane są przez nadawców. MPEG-2 MP@ML został stworzony do przesyłania sygnałów wideo. Z tego powodu używany jest przede wszystkim do DVB (Digital Video Broadcasting) czyli przesyłania cyfrowych sygnałów telewizyjnych. Wymagana jest tutaj najlepsza możliwa jakość obrazu przy możliwie najniższym współczynniku transferu danych (maksymalnie 15 Mbit/s). Ponieważ nie ma tutaj potrzeby wielokrotnego kopiowania materiału, próbkowanie na poziomie 4:2:0 jest całkowicie wystarczające. Niski poziom transferu danych jest możliwy do osiągnięcia dzięki kompresji dużych grup obrazu (GOP) z zachowaniem struktury IPB. W związku z tym montaż z dokładnością co do klatki, który jest niezbędny w postprodukcji, jest tutaj niemożliwy do osiągnięcia. MPEG-2 422P@ML został stworzony do dosyłania sygnałów wideo dla celów postprodukcji i montażu wideo. Aby zachować niezmienioną jakość obrazu nawet po wielokrotnym kopiowaniu ten rodzaj MPEG'a wykorzystuje próbkowanie 4:2:2. Dzięki temu możliwe jest również uzyskanie profesjonalnej jakości niezbędnej do kluczowania. Maksymalny strumień danych określony tu został na 50Mbit/s.
Podstawowe wymogi jakie są stawiane w postprodukcji wideo to możliwość edycji materiału, wysoka jakość obrazu oraz jego wzajemna kompatybilność. MPEG-2 422P@ML, I-Frame only, spełnia wszystkie powyższe wymagania: zastosowanie kodowania klatek typu "I" gwarantuje łatwy, z dokładnością co do ramki montaż a wysoka jakość obrazu jest zapewniona dzięki próbkowaniu 4:2:2. Ten właśnie standard używany do dekodowania materiału jest niezależny od właściwości samych dekoderów. Dzięki temu jest on idealnym standardem do postprodukcji wideo.
Spośród wielu formatów do kompresji wideo, MPEG-2 jest takim formatem kompresji, który w krótkim czasie ma szansę stać się standardem używanym we wszystkich środowiskach postprodukcyjnych. MPEG-2 jest jednym z czterech podgrup standardu MPEG (Motion Pictures Expert Group). W zależności od obszaru zastosowania jest definiowany przy pomocy różnych profili oraz poziomów. W czasie dyskusji na temat edycji wideo oraz postprodukcji poruszane są najczęściej trzy kwestie: montaż i edycja z dokładnością co do klatki, możliwie najniższy poziom transferu danych oraz kompatybilność skompresowanych danych między systemami. Odmiana (Profil) 422P@ML formatu MPEG-2 określana jako "I-frame only" (czyli wyłącznie klatki I) całkowicie spełnia powyższe wymagania. Firma FAST Multimedia AG definiuje ten Profil MPEG-2 jako "MPEG edycyjny" (Editing-MPEG).
MPEG2 nagrany na CD-R chodzi w stacjonarnych DVD ale tylko jako SVCD (Super Video CD). Jest to ulepszony przez Chińczykow VCD, jako kontra dla DVD, za które Chiny nie chciały płacić licencji. Poza tym ze względu na cenę odtwarzaczy i dysków jest on dostepny dla chińskiej kieszeni. W krajach bogatszych systemem SVCD zainteresowali się przede wszystkim amatorzy i półprofesjonaliści jako że wystarczy zwykły komputer aby wypalić dysk w tym formacie, a jakość jest zdecydowanie lepsza od VHS. Poza tym można na początku zrobić menu i mieć szybki dostęp do kolejnych rozdziałów, nie mówiąc o kopiowaniu bez straty jakości. Sądzę, że system ten wkrótce zawojuje świat. Dlatego doradzałbym wszystkim, którzy zamierzają kupić odtwarzacz DVD, ażeby kupowali je już z opcją SVCD. SVCD bazuje na MPEG-2 video kompressor, który pozwala stosować DVD decoder od takich producentów jak C-Cube, ESS, LuxSonor i Zoran. http://www.vcdhelper.com/svcd.htm
Porownujac DV i mpeg-2 nalezy z jednej strony zauwazyc znacznie mniejszy bitrate w DVD w stosynku do DV, przy jednoczesnym istnieniu w DVD kompresji miedzyklatkowej i VBR. Znacznie polepsza to efektywnosc samej kompresji i umozliwia osiagniecie dobrej jakosci przy mniejszym strumieniu danych, ale jest jednoczesnie powodem wystepowania artefaktow i pogorszenia jakosci na ujeciach zawierajacych ruch. Dlatego przy DVD/mpeg-2 zasadnicze znaczenie maja zastosowane algorytmy kompresji, a takze wspomniany przez Ciebie multi-pass. Przygotowanie np. komercyjnej produkcji kinowej do dystrybucji na DVD wymaga dosyc duzego nakladu pracy, i film czesto optymalizowany jest osobno dla kazdej sceny. Druga sprawa decydujaca o takiej roznicy w jakosci domowych i komercyjnych produkcji DVD jest material wyjsciowy do kompresja. Wymienie tu trzy czynniki : - jakosc samych kamer amatorskich w zestawieniu z urzadzeniami do przenoszenia tasmy filmowej do postaci elektronicznej badz samych profesjonalnych kamer cyfrowych. - jakosc zdjec w znaczeniu oswietlenia i przygotowania planu filmowego - duze znaczenie ma rowniez fakt, ze w przypadku materialu amatorskiego jest on skompresowany stratnym kodekiem, np. DV. I nie chodzi tu o stratnosc jakosci samego kodeka, lecz o to ze otrzymany po rozkompresowaniu material znacznie trudniej efektywnie skompresowac za pomoca innego algorytmu.
Powyzsze 3 czynniki w duzym stopniu zmniejszaja jakosc materialu mpeg-2 uzyskanego w warunkach amatorskich w stosunku do komercyjnej dystrybucji filmu. Duza czesc strumienia danych zostaje bowiem zmarnowana do kompresji szumow materialu gorszej jakosci i artefaktow poprzedniego kodeka.
Jak zatem widac, jest wiele czynnikow niezaleznych od nas a wplywajacych na trudnosc w uzyskaniu w warunkach amatorskich dobrej jakosci DVD. Sam mam Pioneera A03 i jakosc w duzej mierze zalezy od przygotowania pliku MPEG2. Jesli uzyje do kompresju np. Ulead DVD Movie Factory jakosc bedzie kiepska (przy ustawieniu na HIGH Quality), ale przy uzyciu juz np. TMPGEnc mozna juz uzyskac duze lepsze rezultaty (minusem jest czas oczekiwania podczas kompresji), jakosc mozna podwyzszyc filmujac w trybie Frame (czyli w pelnych klatkach) Canon XL1s
Moje trzy grosze. Z moich prób przenoszenia DV (z kamery D8) na DVD mam nastepujące wnioski. Najlepsza jakośa jaką osiągną3em by3a przy u?yciu Cinemacrafta 2.62 (VBR 3-przebiegowy z "lekkim" filtrowaniem szumów), przy średniej przep3ywności ok 8Mbs (min2-max9,5). Przy średniej 6Mbs obraz jest w zasadzie dobry, ale w szybszych scenach dają sie zauważyać artefakty.
MPEG4 wprowadził wiele ulepszeń techniki kompresji, niektóre z nich to: niezależne kodowanie statycznych i ruchomych obrazów elastyczny wybór rozdzielczości poziomej i pionowej filmu skalowalność - do zastosowań internetowych i zapisu wysokiej jakości predykcja i kompensacja ruchu obszarów o dowolnych kształtach. Optymalny wybór częstości pojawiania się klatek kluczowych to 3-5 sekund.
MPEG-4 wymaga kodeka:
Dla każdego rodzaju kompresji istnieje granica, poniżej której nawet niewielkie zwiększenie stopnia kompresji w znacznym stopniu odbija się na jakości. Zaczynają być wtedy widoczne tzw. zniekształcenia - artefakty. Przyczyną jest odrzucenie zbyt dużej ilości informacji dotyczącej krawędzi, gradientu kolorów, kształtów itp.
Rozmazywanie fragmentów obrazu jest najprostszą techniką upraszczania (kodowania). Ostre i wyraźne detale zostają zamienione na płynne przejścia jasności i kolorów. Szczególnie ma to miejsce przy poruszających się obiektach. Schodkowatość wynika podziału całego obrazu na kwadraty i dokonywaniu transformacji do reprezentacji częstotliwościowej dla tych małych fragmentów. Transformacja ta jest zazwyczaj dyskretną transformatą cosinusową, choć kodek Indeo stosuje transformatę falkową (wavelet). Dlatego też po przekroczeniu pewnego progu, zaczynają być widoczne granice pomiędzy poszczególnymi kwadratami. Aureolki w okolicach ostrych krawędzi i gwałtownych przejść kolorów powstają, gdy kodek musi odrzucić część wyniku otrzymanego z dyskretnej transformaty cosinusowej. Nasze oczy są bardziej wrażliwe na składowe o niskich częstotliwościach (które reprezentują duże, łagodnie zmieniające się powierzchnie) niż na składowe wysokoczęstotliwościowe (reprezentujące drobne szczegóły obrazu). Rezygnacja z nawet znacznej części wysokich częstotliwości w większości wypadków nie wpływa na widoczne pogorszenie jakości. Na nieszczęście, ostre krawędzie obiektów są złożone z przebiegów o wysokiej częstotliwości. Ich stłumienie (częstotliwości) powoduje zmiany kolorów i jasności w bezpośrednim sąsiedztwie krawędzi.
Istnieje tylko jeden sposób na minimalizację zakłóceń - zmniejszenie stopnia kompresji. Dodatkowo można zwiększyć częstość pojawiania się klatek kluczowych. Dla MPEG-4 optymalnym czasem pojawiania się klatek kluczowych to 3 sekundy. Należy też unikać zbyt długich panoram, gdyż wymagają dużej ilości danych. Lepiej też zmniejszyć rozdzielczość filmu, co przy stałej prędkości bitowej kompresji poprawi jakość filmu w ogromnym stopniu. Należy też unikać kompresji filmów z przeplotem. Zbyt rzadko umieszczone klatki kluczowe powodują, że podczas edycji materiału nie będziemy mogli wybrać dowolnego momentu. Bezwzględnie należy usuwać czarne pasy u góry i dołu ekranu. Warto też obciąć kilka pixeli z obrzeża.
W zależności od bitrate'u, na płycie zmieści się więcej lub mniej materiału. Doświadczenia wskazują, że należy przyjąć następujące bitraty dla materiału o podanych długościach:
|
czas |
video |
audio |
|
274 |
2 |
128 |
|
188 |
3 |
160 |
|
143 |
4 |
192 |
|
115 |
5 |
192 |
|
115 |
5 |
224 |
|
96 |
6 |
256 |
|
95 |
6 |
320 |
|
80 |
6 |
uncompressed |
|
82 |
7 |
320 |
|
70 |
7 |
uncompressed |
|
72 |
8 |
384 |
|
63 |
8 |
uncompressed |
|
64 |
9 |
384 |
|
57 |
9 |
uncompressed |
przy bitracie poniżej 4 Mbits drastycznie spada jakość, powyżej 6 Mbits - niektóre odtwarzacze zaczynają czkać - teoretycznie każdy powinien pociągnąć 10 Mbits - ale tak jest w przypadku płyt tłoczonych. Pioneer spokojnie radzi sobie z bitratem 9 Mbits, Yamaha przy siedmiu dostaje czkawki.
|
CTRL+F4 |
Zamknij okno |
|
ALT+F4 |
Koniec programu Excel |
|
ALT+TAB |
Następna aplikacja |
|
ALT+SHIFT+TAB |
Poprzednia aplikacja |
|
CTRL+ESC |
Dialog Lista zadań |
|
ALT+' (apostrof) |
Dialog stylów |
|
CTRL+1 |
Formatuj komórki |
|
CTRL+B lub CTRL+2 |
Pogrubienie |
|
CTRL+I lub CTRL+3 |
Kursywa |
|
CTRL+U lub CTRL+4 |
Podkreślenie |
|
CTRL+F3 |
Definiuje nazwę |
|
SHIFT+F3 |
Wyświetla Kreatora funkcji |
|
CTRL+O lub CTRL+F12 |
Otwórz |
|
CTRL+P lub CTRL+SHIFT+F12 |
Drukuj |
|
F12 |
Zachowaj jako |
|
CTRL+S lub SHIFT+F12 |
Zachowaj |
|
CTRL+0 (zero) |
Ukryj kolumny |
|
CTRL+9 |
Ukryj wiersze |
|
CTRL+SHIFT+( |
Odkryj wiersze |
|
CTRL+SHIFT+) |
Odkryj kolumny |
|
CTRL+H |
Zastąp |
|
CTRL+F lub SHIFT+F5 |
Znajdź |
|
SHIFT+F4 |
Znajdź następny |
|
CTRL+SHIFT+F4 |
Znajdź poprzedni |
|
CTRL+PAGE DOWN |
Następny arkusz skoroszytu |
|
CTRL+PAGE UP |
Poprzedni arkusz skoroszytu |
|
CTRL+F6 lub CTRL+TAB |
Następne okno |
|
CTRL+SHIFT+F6 |
Poprzednie okno |
|
CTRL+C lub CTRL+Insert |
Kopiuj |
|
CTRL+V lub SHIFT+Insert |
Wklej |
|
CTRL+X lub SHIFT+Delete |
Wytnij |
|
CTRL+SHIFT+ PLUS |
Wstaw obszar |
|
CTRL+ MINUS |
Usuń obszar |
|
DEL |
Wyczyść zawartość (w arkuszach) |
|
F2 |
Uaktywnia pasek formuły |
|
SHIFT+F2 |
Edytuje notatkę komórki |
|
ALT+= |
Wstawia formułę =SUMA() |
|
ALT+ENTER |
Wstawia znak końca wiersza |
|
F4 |
Powtarza ostatnie polecenie |
|
ALT+BACKSPACE lub CTRL+Z |
Cofnij ostatnie polecenie |
|
F4 |
W czasie edycji formuły zamienia adres względny na bezwzględny itd.. |
|
CTRL+;(średnik) |
Dzisiejsza data |
|
CTRL+SHIFT+! |
Format liczby: 123.00 |
|
CTRL+SHIFT+# |
Format daty |
|
CTRL+SHIFT+$ |
Format waluty: 123.00zł |
|
F5 |
Idź do |
|
F9 |
Przelicza wszystkie arkusze we wszystkich otwartych skoroszytach |
Jeśli boski Dylan powiedział, że … „współczesne nagrania są do d.”, to coś musi znaczyć (patrz wywiad). Oczywiście nie wiem czy miał na myśli to co ja (a raczej wiem, że nie), ale od dłuższego czasu zmagam się z problemem różnej głośności różnych płyt CD i na samą myśl o zrobieniu kompilacji piosenek z różnych płyt dostawałem gęsiej skórki. Piszę dostawałem, bo chyba znalazłem już rozwiązanie, a myśl żeby z tym pomysłem podzielić się z Wami przyszła mi do głowy, kiedy Wojtek, jakiś czas temu, wysłał do mnie SMS’a z zapytaniem „co mam zrobić, żeby nagrać składankę”.
Spodziewał się pewnie, że mu szybko i krótko odpowiem (co próbowałem), ale podejrzewam, że na niewiele się to przydało. Rozwinięcie tematu zajęło mi ze 3 tygodnie i teraz będę mógł skierować potrzebujących (jeśli tacy będą) do działu „Wiedza” naszego portalu.
Na płycie CD, dźwięk zapisywany jest w postaci cyfrowej, uzyskiwanej za pomocą zamiany sygnału analogowego na cyfrowy metodą PCM (ang. Pulse Code Modulation).
W skrócie zamiana taka (konwersja AC) polega na pomiarze wartości chwilowej sygnału w równych odstępach czasu (próbkowaniu) a następnie przypisaniu zmierzonej wartości pewnej liczby (kwantyzacja). O jakości konwersji decydują: częstotliwość próbkowania (jak często mierzymy sygnał) oraz to jak duża liczba służy do kwantowania. Standardowy zapis na płycie CD (bo są także inne), jest reprezentacją dźwięku (a właściwie sygnału, który po wzmocnieniu i dotarciu do głośników stanie się dźwiękiem) próbkowanego z częstotliwością 44.1 kHz przy zastosowaniu liczby 16 bitowej.
Teoria mówi (kryterium Nyquista), że taka częstotliwość próbkowania nadaje się do reprezentowania dźwięku, którego składowe o najwyższej częstotliwości są ok. 20KHz (połowa częstotliwości próbkowania) a liczba 16 bitowa pozwala na odwzorowanie jego dynamiki (stosunek amplitudy maksymalnej do minimalnej) w skali ok. 90dB.
Służą do wyrażania stosunku dwóch wartości.

Czemu, we wzorze jest 20 – nie każcie mi tłumaczyć, wynika to ze związku miedzy mocą a napięciem – załóżmy, że tak jest. Największa liczba 16 bitowa to 65535, odejmując jeden bit na znak, okaże się, że „najgłośniejsza” próbka PCM ma wartość 32767, najcichsza 1 a ich stosunek w decybelach wynosi 90.30873362. To jednak czysto „matematyczny” ideał, w rzeczywistości dynamika jest nieco mniejsza.
Uwaga. Na razie opisywałem tylko to, co na płycie jest zapisane, a nie to co słychać. Dla prostoty możemy założyć, że wav – plik dźwiękowy na komputerze - jest tym, co zapisano na płycie, a nawet więcej. Jest zapisem sygnału (napięcia) w przewodzie biegnącym do głośnika. „Wysoka” i „gęsta” sinusoida, to głośny dźwięk o wysokiej częstotliwości (membrana głośnika drga z dużą amplitudą i częstotliwością) a sinusoida „niska” i „rzadka” to cichy, niski dźwięk (membrana drga lekko, z niską częstotliwością). Muzyka nie jest sinusoidą, więc zarówno zapis na płycie, w pliku wav oraz drgania membrany głośnika nie są takie proste, ale analogia działa – „fale”, które widać w pliku wav, to jakby drgania membrany, głośnik gra i buczy a my słyszymy.
Tu zaczynają się schody, bo wbrew pozorom człowiek nie słyszy amplitudy, słyszy natomiast wartość skuteczną dźwięku (całka z kwadratu sygnału) a nawet gorzej. O poziomie głośności decyduje jeszcze częstotliwość, okazuje się bowiem, że wrażliwość ucha ludzkiego na dźwięki o różnych częstotliwościach bardzo się zmienia. Obrazują to krzywe zwane izofonami a wynika z nich, że najlepiej słyszymy częstotliwości 2-5kHz (gadanie) a schody polegają na tym, że te same poziomy głośności dźwięku wydobywającego się z głośnika (SPL – ang. sound pressure level), wyrażone w dB, dają różne poziomy głośności odbierane przez ucho (fony), wyrażone także w dB. Np. 60dB z głośnika przy 1kHz (mniej więcej c3) słyszymy także jako 60dB, ale przy 100Hz (mniej więcej małe c) słyszymy ten dźwięk jako 40dB. Czy różnica jest duża? Oj tak. 6dB to 2 razy głośniej a 20dB, to … 10 razy głośniej!
Studio, nagrywamy płyę.
Będę teraz używał „wav” mając na myśli dźwięk zapisany w postaci cyfrowej, o odpowiednich parametrach (44.1kHz, 16bit) odpowiadających wymaganiom płyty CD. Plik wav jest tylko formatem zapisu dźwięku na komputerze, ale jego zawartość da się „zobaczyć”, bo przedstawienie próbek na wykresie amplituda=f(czas) da po prostu fale, i z tego powodu świetnie się nadaje do dalszego wyjaśniania. Cichym dźwiękom będą odpowiadały fale o małej amplitudzie a głośnym – fale o największej amplitudzie. Górna granica jest określona (16 bitowa liczba), a maksymalna dynamika 90dB. Jest to granica amplitudy, nie głośności a poza tym wiemy już, że głośność to nie amplituda, więc musze tu trochę powyjaśniać ale i pomataczyć.
O tym czy otrzymany wav jest dobrym źródłem do tłoczenia płyt decyduje każdy etap, ale tak się jakoś dziwnie składa, że coraz częściej decyduje ten ostatni (resztę już opanowano), czyli mastering. Oczywiście mastering nie polega głównie na ustalaniu głośności, ale tylko o tym napisałem, bo nie chodziło mi o poradnik dla wydawcy płyt, tylko o wyjaśnienie dlaczego jest aż tak źle.
Można iść na jakość, tzn. postarać się, żeby jak najlepiej odwzorować dynamikę oryginalnego utworu. Tak robią (dobrzy) wydawcy muzyki jazzowej i klasycznej. Orawa Kilara nie może być „średnio” głośna, bo w wav’ie po prostu nie zmieści się ekstremalne fortissimo na koniec. Tak wygląda muzyka:
Można też iść na ilość, tzn. starać się, żeby wav był tak głośny, jak to tylko możliwe. Po co? Ano żeby po włożeniu do odtwarzacza huknęło, gruchnęło i zwaliło wszystkich z nóg. Tak wygląda syf:Dla ułatwienia powiem, że Kilar ma 86.7 dB i nie da się głośności zwiększyć nawet o 3 dB, bo ten pik na końcu zostałby „obcięty”. Kilka kolejnych próbek miałoby wtedy maksymalną wartość (co nigdy nie może się zdarzyć przy odwzorowywaniu przebiegu falowego) i prowadzi do zniekształcenia dźwięku (dudnienie).
Red Hot Chili Peppers ma natomiast natomiast 101.7dB (to mój osobisty rekord) a „obcinaniem” nikt się nie przejmował, choć sygnał jest zniszczony - przyznaję - w niewielkim stopniu..
Takiego efektu, jak w przypadku RHCP, nie da się uzyskać zwiększając po prostu amplitudę sygnału. Stosuje się do tego najnowszy krzyk mody – kompresję dynamiki. Wzięła się ona z radia i sama w sobie nie jest niczym złym. Radio FM nie ma technicznych możliwości przeniesienia dynamiki dźwięku z płyty CD, odtwarzając więc Kilara, żeby przepuścić fortissimo, trzeba by całego Kilara ściszyć, ale wtedy przy piano, nic nie będzie słychać. Co zrobić? Ano przetworzyć sygnał tak, żeby wzmocnić tylko słabe sygnały a mocnych nie wzmacniać. Da się to zrobić i robiło się to zawsze (kiedyś za pomocą specjalnych wzmacniaczy, dziś - komputerów) i w efekcie sygnały o maksymalnej amplitudzie nie będą obcięte, a sygnały o małej amplitudzie będą miały ją większą. Ich stosunek (dynamika) będzie więc mniejszy, radio nadaje, my słyszymy i wszystko gra.
Ponieważ nie da się nadawać (radio) z dowolną dynamiką i odtwarzać muzyki dowolnie głośno i w cichym otoczeniu (sklep, samochód) - gra idzie o to, żeby nie było ciszy! Bo jak w wav’ie nigdzie nie będzie ciszy, średnio będzie bardzo głośno! Poza tym, gałki odtwarzaczy, boombox’ów itp. są jakoś tam nastawione i gdyby tak wydać płytę nieco głośniejszą (z mniejszą ciszą), to dopiero byłoby fajnie! Wszyscy zwróciliby na nią uwagę, bo by huknęło, gruchnęło i zwaliło wszystkich z nóg. Super! Tak rozpoczęło się coś, co nazwano „Loudness war” i można o niej przeczytać trochę w Internecie.
Przypominam: Kilar ok. 87dB, Red Hot Chili Peppers ok. 102 dB, czyli średnio 6 (słownie sześć) razy głośniej! Tych płyt nie da się odsłuchać jedna po drugiej bez majstrowania przy pilocie. Gorzej. Wszystkie stare płyty i sporo dzisiejszych były masterowane z głową, dzisiaj sporo jest masterowanych bez głowy. Nie ma więc takiej siły, żeby np. piosenki Dylana z płyty Infidels (1986) dało się nagrać na składankowej płycie razem z piosenkami z nowej płyty Modern Times. Stara ma bowiem ok. 88dB a nowa 97dB (!!!) czyli piosenki z nowej płyty są średnio 3 razy głośniejsze niż ze starej. Majstrowanie pilotem przy różnych płytach jakoś sobie mogę wyobrazić, ale majstrowanie przy różnych utworach?
Takie niewinne pytanie zadał mi nasz znajomy Wojteczek, kiedy – pewnie nieświadomie – zdecydował się na zmontowanie swojej pierwszej składanki. Piszę „nieświadomie”, bo gdyby był świadom, szybko by ze zmontowania składanki zrezygnował.
Powiedzmy, że mamy 10 utworów z różnych płyt i chcemy je nagrać na składankową płytę, ale tak, żeby brzmiały mniej więcej tak samo głośno. Co można wtedy zrobić?
Czyli wyrównanie maksymalnej amplitudy sygnału w każdym utworze do pewnej ustalonej wartości.
Czyli wyrównanie wartości skutecznej sygnału w każdym utworze do pewnej ustalonej wartości.
Bingo! Kilka lat temu, taki sobie zwykły facet (David Robinson), nie żadna firma czy konsorcjum, wymyślił co z tym zrobić. Zaproponował standard, który się przyjął i – to najlepsze – działa, choć wcale nie jest to takie proste (żeby działało). Szczegóły można znaleźć na stronie Pana Davida a w skrócie wygląda to tak:
Kiedy to przeczytałem, to się uśmiałem. Tak, jakiś nikomu nieznany facet, zapisze coś w pliku mp3 i teraz Winamp (np.) będzie ten mp3 odtwarzał ciszej? Wolne żarty!
I tu się ksiądz proboszcz ciulnął. Odtwarza ciszej.
No, no ale jak taki plik mp3 wciągnę do Nero, to co? Bez jaj, nagra na płytę CD ciszej? Otóż proszę Państwa nagra ciszej. A jak go najpierw przekonwertuję na wav, to co, będzie cichszy? Tak będzie cichszy!
No, ale to niemożliwe, żeby takie mp3 z zapisanym RG i nagrane na płytkę mój odtwarzacz samochodowy Blaupunkt odtwarzał ciszej! Możliwe! Odtwarzacz samochodowy Blaupunkt odtwarza je ciszej.
Sprawa niby beznadziejna okazała się dość prosta. W przypadku mp3 o odtwarzaniu decyduje kodek a nie program. Kodekiem, który już dawno opanował format mp3 jest, rozwijany na zasadzie „open source”, kodek Lame. To praktyczny standard i nikt się nie odważy napisać dziś programu do kodowania czy dekodowania z jego pominięciem. Źródła są dostępne i darmowe i trzeba samozaparcia Microsoftu, żeby udawać, że czegoś takiego nie ma. A Lame, otórz Lame już dawno włączył do kodu … Reply Gain. I widocznie nawet w „kościach” w odtwarzaczu Blaupunkt ten kosmiczny pomysł znalazł swe miejsce.
Wszystkiego nie wiem, mogę tylko dać spójny przykład postępowania w jakimś wybranym przypadku. Na razie wracamy do zadania: „Mamy 10 utworów z różnych płyt i chcemy je nagrać na składankową płytę”.
Masz pliki wav. Toś trąba, bo nie RIP’uje się do formatu wav, chyba, że chcesz je jakoś specjalnie edytować. Jeśli edytowałeś, zamień na mp3.
"C:\Program Files\Mp3 Lame\lame.exe" --alt-preset standard "01 - Kilar W. (Sinfonia Varsovia) - Orawa.wav" w wyniku czego otrzymasz (doskonałej jakości) 01 - Kilar W. (Sinfonia Varsovia) - Orawa.wav.mp3 do dalszej obróbki. Jeśli masz więcej plików wav lepiej użyć następującego skryptu bat (który minimalnie zmodyfikowałem w porównaniu z oryginałem):
code>@echo off
rem ---------------------------------------------
rem PURPOSE:
rem - put this Batch-Command on your Desktop,
rem so you can drag and drop wave files on it
rem and LAME will encode them to mp3 format.
rem - put this Batch-Command in a place mentioned
rem in your PATH environment, start the DOS-BOX
rem and change to a directory where your wave
rem files are located. the following line will
rem encode all your wave files to mp3
rem "lame.bat *.wav"
rem ---------------------------------------------
rem C2000 Robert Hegemann
rem ---------------------------------------------
rem please set LAME and LAMEOPTS
rem LAME - where the executeable is
rem OPTS - options you like LAME to use
set LAME=c:\programy.win\lame.exe
set OPTS=--alt-preset standard
rem ---------------------------------------------
set thecmd=%LAME% %OPTS%
lfnfor on
:processArgs
if "%1"=="" goto endmark
for %%f in (%1) do %thecmd% "%%f"
if errorlevel 1 goto errormark
shift
goto processArgs
:errormark
echo.
echo.
echo ERROR processing %1
echo.
:endmark
rem
rem finished
rem
Jeśli lame.exe znajduje się folderze c:\programy.win, lame.bat znajduje się w folderze system32, wystarczy – znajdując się w folderze z plikami wav - napisać lame.bat *.wav … i wszystkie pliki zostaną kolejno przetworzone. Proste i skuteczne. Dla utrudnienia załóżmy, że nie miałeś jeszcze tych 10 plików wav, albo że chce Ci się ponownie RIP’ować oryginalne płyty.
Czyli zgrywanie ścieżek z płyty Audio do komputera.
Masz już 10 mp3, które pochodzą z różnych płyt.
Uruchamiasz program. Otwierasz folder z plikami (Ctrl+D), analizujesz je (Ctrl+U) a kolumna Track Gain daje obraz co trzeba z nimi zrobić (głośniej, ciszej) żeby wszystkie utwory miały taki sam poziom głośności. Można to zrobić jednym ruchem (Ctrl+G), ale czasem aż takie wyrównanie jest niepotrzebne, bo bywają utwory, które powinny być cichsze albo głośniejsze niż inne. Jak Ci pasuje tak zrób, możesz bowiem pojedynczo modyfikować RG (Ctrl+O).
W przykładzie powyżej utwory pochodzą z tej samej płyty i nie ma sensu ich wyrównywać w trybie Track Gain, bowiem Coffee Black powinno być głośniejsze niż The First Hint of Autumn. Natomiast cały album jest odrobinę (3dB to nic) za głośny i można ściszyć wszystkie utwory z zachowaniem proporcji pomiędzy nimi – służy do tego Album Gain (Ctrl+B).
Masz gotowe pliki do nagrania i przy użyciu np. Nero otrzymasz świetną, nieźle „zremasterowaną” płytkę. O to chodziło, lecz
To tyle jeśli chodzi o opowieśc n.t. Reply Gain. Chetnie coś dopiszę czy rozwinę, ale oczekuję propozycji.
Polecam oraz Wiedza tajemna to „książki”, które mają dowolną liczbę stron poukładanych w rozdziały i podrozdziały. Znajomi portalu mogą dowolnie dodawać i edytować zawartość książek wybierając „dodaj treść” z menu. "Na raz" dodawać i edytować można tylko pojedynczą stronę ale ponieważ każda strona książki ma „matkę” (źródło), to i tak strony ułożą się automatycznie w strukturę.
Forum to z kolei coś w rodzaju skoroszytu, a którym automatycznie zbierane są "głosy" użytkowników. Na forum dodaje się tematy, najłatwiej to zrobić wybierając "Forum" z menu a następnie odnośnik "Dodaj nowy temat forum", przy czym każdy temat forum należy umieścić w jakimś wątku.
Zapis w dzienniku to coś w rodzaju notatnikia, a którym automatycznie zbierane są "zapisy" użytkowników. Najłatwiej dodać zapis wybierając "Dodaj zawartość" z menu a następnie odnośnik "Dodaj nowy zapis w dzienniku".
Komentarze, w dodowlnej ilości, można dodawać do stron oraz tematów forum. Najłatwiej to zrobić wybierając odnośnik "dodaj nowy komentarz" u dołu strony.
"Body" książki, tematu forum czy komentarza to po prostu to co napiszesz. Jak "body" będzie wyglądało w przeglądarce, zależy tylko od sposobu filtrowania wprowadzonego tekstu.
Wybierając: Filtered HTML możesz użyć tzw. TAGÓW HTML. TAGI pisze się w nawiasach <> i same są jakby "nawiasami" obejmującymi fragment tekstu. Owierającym jest TAG w nawiasach <TAG> a zamykającym TAG z ukośnikiem / w nawiasach czyli: </TAG>. Niektóre tagi (np. <br>) są "pojedyncze", tzn. nie mają tagu zamykającego.
| Tag | Napiszesz | Widać |
| Nowe linie dodane zostaną automatycznie, tak jak je umieściłeś w tekście. | Uwaga! O tu: będzie nowa linia. | Uwaga! O tu: będzie nowa linia. |
| <strong> </strong> Spowoduje, że objęty tekst będzie wytłuszczony | Uwaga! O tu: <strong>będzie wytłuszczony tekst</strong>. | Uwaga! O tu: będzie wytłuszczony tekst. |
| <em> </em> Spowoduje, że objęty tekst będzie napisany kursywą | Uwaga! O tu: <em>będzie tekst napisany kursywą</em>. | Uwaga! O tu: będzie tekst napisany kursywą. |
| <ol> Rozpoczyna wciętą w prawo wyliczankę numerowaną. <li> </li> Rozpoczyna i kończy pozycję wyliczanki. </ol> Kończy wyliczankę | Uwaga! Teraz bedzie lista numerowana: <ol> <li>Pozycja 1</li> <li>Pozycja 2</li> </ol> | Uwaga! Teraz bedzie lista numerowana:
|
| Podobnie <ul> </ul> Rozpoczyna i kończy wciętą w prawo wyliczankę nienumerowaną. | Uwaga! Teraz bedzie lista nienumerowana: <ul> <li>Pozycja 1</li> <li>Pozycja 2</li> </ul> | Uwaga! Teraz bedzie lista nienumerowana:
|
| Przez "zanurzanie" tagów <ul> <ul> </ul> </ul> można tworzyć listę wielopoziomową | Uwaga! Teraz bedzie lista wielopoziomowa: <ul> <li>Pozycja 1</li> <ul> <li>Pozycja 1a</li> <li>Pozycja 1b</li> </ul> <li>Pozycja 2</li> </ul> | Uwaga! Teraz bedzie lista wielopoziomowa:
|
| <hr> To pozioma linia. | Uwaga! O tu: <hr> będzie pozioma linia. | Uwaga! O tu: będzie pozioma linia. |
Jeśli do strony dołączysz plik graficzny (np. *.jpg), to specjalny tag [inline:xx], gdzie xx to numer załącznika (możesz dołączyć kilka), spowoduje wyświetlenie załącznika w postaci miniaturki rozmiaru 150x150, w tekście, wyrównanego do prawej. Szczegóły na stronie Grafika w portalu.
Pliki, są to specjalne "typy zawartości", służące do dodawania plików do portalu. Zdefiniowałem ich 3 rodzaje:
To fragmenty "body", które pozwalają "skoczyć" do innych stron portalu. Większść odnośników tworzy się automatycznie ale co zrobic, jeśli potrzebujemy dodać jakiś odnośnik "ekstra"?
Niestety strony i inne elementy portalu właściciwie nie mają nazw (z pewnymi wyjątkami - o tym poniżej) - stąd pewnien problem: "Jak skoczyć do strony, która się nie nazywa"? Na szczęście każdy element (strona, temat forum, plik) portalu ma swój unikalny numer. Powyżej (w polu adresu przeglądarki) widać np., że:
Odnośniki pisze się nastepująco: <a href="xxx">yyy</a>, gdzie:
Pamietam, że poprzednia strona miała nr=82, jeśli więc w tekście napiszę:
Otrzymam piękny odnośnik: Poprzednia strona
Strony i inne elementy portalu można nazywać. W formularzu jest to pole "Ścieżka (alias)". Jeśli portal tworzy wiele osób, to takie nazywanie ma słaby sens, bo każdy ponazywa strony inaczej - po swojemu, ale jednak ma. Ja np. swoją główną stronę (Witam!) nazwałem "home".
Jeśi więc gdzieś w tekście napiszę:
Otrzymam jeszcze piękniejszy odnośnik: Skocz do Witaj!. Fajne, nie?
Generalnie jest to sposób na skakanie do wysłanych plików. Np. utworzyłem plik audio, dodałem mp3, zapisałem i nazwałem takę stronę "Bill_Frisell_Egg_Radio". Teraz, w dowolnym miejscu w potralu mogę napisać:
i otrzymam najpiękniejszy odnośnik: Posłuchaj Bill'a Frisell'a. Brawo! Super! Aha!
Umieszcza się jako "zawartość" typu plik wideo, ale najpierw klip trzeba przygotować.
Mamy gotowy film, dodajemy go do portalu:
Wtedy powinien się ukazać post z filmem (jeśli trzeba, można go poprawić), ale nie będzie on widoczny na głównej stronie portalu a domyślnie może go zobaczyć tylko "znajomy". Żeby można było do filmu jakoś trafić, należy dopisać inny post (np. temat forum) a wnim łacze do wcześniej zrobionego postu z filmem. Załóżmy, że post z filmem ma alias jack_johnson_upside_down_wideo - łącze do niego powinno wyglądać tak: (...<a href="jack_johnson_upside_down_wideo">zobacz</a>), a efekt bedzie taki: (...zobacz);
Zdarzyło mi się, że filmu w formacie WMV nie dało się odtworzyć na stronie portalu. Najprawdopodobniej "odrejestrowały" się - kiedy i dlaczego? - odpowiednie komponenty Windows media Player'a, ale można temu łatwo zaradzić:
Niezłym sposobem na dodawanie zdjęć do naszej galerii jest połączenie Picasa – Galeria, tzn. przygotowywanie zdjęć na komputerze za pomocą programu Picasa, eksportowanie a potem importowanie ich do Galerii.
Jednym z lepszych programów do tworzenia albumów zdjęć na komputerze, ich korekty oraz archiwizowania, jest darmowy program Picasa z portalu google. Zdjęcia gromadzone są fizycznie w folderach na dysku, ale – nie kopiując ich nigdzie nie przenosząc – w Picasa można tworzyć wirtualne albumy przez dodawanie do nich zdjęć z dowolnych folderów (pstrykając w zdjęcie wybieramy „Dodaj do albumu” z menu podręcznego).
Folder a także album w Picasa ma:
Każde zdjęcie w folderze lub albumie ma:
Uwaga!
W Picasa zdjęcia opisuje się w widoku edycji (pstrykasz 2 razy w miniaturkę), w linii po zdjęciem. Niestety zaskoczy Was prymitywny problem z klawiaturą. W Windows polskie litery pisze się naciskając prawy Alt + litera, czego – niestety – projektanci Picasa nie przewidzieli. Po naciśnięciu prawego Alt wyświetli się zdjęcie w widoku pełnoekranowym i żadnych polskich znaków w ten sposób nie wprowadzicie. Trzeba użyć triku z tyldą.
Mądre ani wygodne to nie jest ale działa.
Pojedyncze zdjęcie można dodać do albumu wybierając „Dodaj do albumu” z menu podręcznego. Można je przycinać, korygować kolory, obracać itp. Po skończeniu, tzn. zestawieniu zdjęć w albumie i opisaniu ich (!) eksportujemy zdjęcia. Wykonujemy - Folder (lub Album) | Eksportuj jako stronę HTML, a potem:
Domyślnie zdjęcia będą wyeksportowane (skopiowane fizycznie) do foldera .. Moje dokumenty\Eksport WWW Picasa\Mała Fatra\ a w nim Picasa utworzy:
Następnie Eksploratorem Windows należy odszukać folder z plikiem index.xml (folder powinien się sam otworzyć po wykonaniu eksportu), otworzyć, zaznaczyć wszystko (2 foldery i plik) i wykonać Wyślij | Folder skompresowany z menu podręcznego. W tym samym folderze co index.xml powstanie skompresowany plik index.zip (lub o innej nazwie – to zależy w co pstrykniecie prawym klawiszem), który posłuży jako źródło zdjęć do Galerii. Powinien zawierać zawartość foldera, ale nie sam folder.
Tego etapu – tzn. wybierania i ewentualnego kadrowania czy korygowania zdjęć itd. do przygotowania spakowanego albumu - niestety za was nie zrobię. Dalej jest opis jak taki plik *.zip użyć w naszej Galerii w portalu, ale jeśli ktoś nie chce się bawić, wystarczy wysłać do mnie e-mailem spakowany plik z albumem (jako załącznik), a ja (chętnie) zrobię resztę.
Dodawanie albumów oraz zdjęć do Galerii wymaga odpowiednich uprawnień. Mają je tylko: Romek, Zuzia, Tomek, Wojtek i Monika, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebym przydzielił takie uprawnienia dowolnemu znajomemu (nawet chętnie) – proszę tylko dać mi znać.
Podobnie jak w Picasa, w Galerii zdjęcia gromadzone są(i pokazywane) także w folderach. Główny folder to:
Galeria fotografii, a w nim (np.)
Jeśli wybierzesz Album1 i w nim wykonasz Edytuj a potem Dodaj pozycje (wybierając polecenie z menu), nowy album (w Picasa eksportowane są całe albumy a nie tylko same zdjęcia) znajdzie się w
Jeśli wybierzesz Album1/Wiosna i w nim wykonasz Edytuj | Dodaj pozycje i zaimportujesz album Picasa, nowy album znajdzie się w
Po wykonaniu „Edytuj”, potem „Dodaj pozycje”, wybierasz: Sposób dodawania - „Z Picasa 2”, a następnie:
Uwaga!
Zarówno foldery (albumy) jak i zdjęcia w Galerii są sortowane. Domyślnie sortowane są po nazwach, malejąco. Zrobiłem tak dlatego, żeby dodawać albumy – jeśli tylko foldery ze zdjęciami są odpowiednio ponazywane - „u góry”. Tak więc folder z albumem „Mała Fatra” (nazwa, tytuł albumu) może mieć inną nazwę (nazwa foldera) niż album. Przyjąłem system rr_mm_dd_nazwa, bez polskich liter. To zadziała tak, że odpowiednio nazwany folder - jeśli będzie najnowszy - pojawi się automatycznie na pierwszej pozycji w Galerii. Niestety nie całkiem zgadza się to z modelem albumowym Picasa. W naszej Galerii album ma nazwę foldera oraz tytuł, a w Picasa nazwa = tytuł. W efekcie po wysłaniu zdjęć i tak trzeba poprawiać (choć nie zawsze) nazwy folderów z albumami.
Grafikę można dołączyć do postu jako załącznik. U dołu formularza, w którym dodaje się post, jest grupa pól nazwana "Załączniki" a w niej:
To była technika, teraz technologia.
Na razie masz post i załącznik, ale jeszcze nic nie widać. Więc wracamy do tematu - dołaczone do postów (i wysłane na serwer) pliki można wyświetlić na dwa sposoby.

[inline:01]Spowoduje umieszczeniew w tekście miniaturki dołaczonej grafiki "opływanej" tekstem.
Spowoduje umieszczeniew w tekście miniaturki dołaczonej grafiki "opływanej" tekstem.
Taka miniaturka nie ma jednak odnośnika a jeśli obrazek jest duży, to byłoby dobrze, gdyby jego miniaturka dała się powiększyć. Do tego używasz tagu <a href="...."></a> tworząc odnośnik.
<a href="files/romek/Pankiewicz_Woz_z_sianem_0.jpg">[inline:01=Pankiewicz - Wóz z sianem]</a>Otrzymamy rysunek z odnośnikiem i dymkiem (to tekst po znaku= wewnątrz [inline:...]). To "prawie" idał, ale ...
Otrzymamy rysunek z odnośnikiem i dymkiem (to tekst po znaku= wewnątrz [inline:...]). To "prawie" idał, ale ...
Tekst opływa rysunek, ale gdybyś chciał zacząć nowy paragraf "pod rysunkiem" masz kłopot. Wtedy - do wymuszenia nowej lini - używasz tagu <br> z argumentem clear="all":
i ... jeśli tu wstawię kod ...<br clear="all">...
hops, skoczę pod rysunek, tzn. w tym miejscu wyświetlony zostanie tekst napisamy po <br clear="all">. Fajne nie?
Postanowiłem tu umieszczać wyniki "badań naukowych" nad Windowsami. Mam nadzieję, że wiadomości będą pożyteczne, przy czym badzo proszę o dodawanie informacji, przepisów czy tajemnic - o ile to możliwe - sprawdzonych, najlepiej takich, które już w praktyce zastosowaliśmy.
(Artykuł z Tom's Hardware Guide)
Limbering up WindowsXP in order to run RAID 5 (oraz inne wersje RAID - RN) requires a hex editor (e.g. Ultra Edit) as well as your WindowsXP CD. First of all we need to copy some files into a temporary folder:
C:\windows\system32\drivers\dmboot.sys
C:\windows\system32\dmconfig.dll
C:\windows\system32\Dmadmin.exe
Next, these files need to be opened using your hex editor:
dmboot.sys:
Before:
0000f1f0h: 74 00 54 00 79 00 70 00 65 00 00 00 57 49 4E 4E ; t.T.y.p.e...WINN
0000f200h: 54 00 00 00 53 45 52 56 45 52 4E 54 00 00 00 00 ; T...SERVERNT....
After:
0000f1f0h: 74 00 54 00 79 00 70 00 65 00 00 00 53 45 52 56 ; t.T.y.p.e...SERV
0000f200h: 45 52 4E 54 57 49 4E 4E 54 00 00 00 00 00 00 00 ; ERNTWINNT.......
The original files in Windows' System32 directory need to be replaced by our modified versions now. However, simply exchanging the files by overwriting them will cause Windows to take notice, which eventually causes Windows to restore its original files by using backup files.
If your system drive is running FAT32, simply go ahead and boot any DOS operating system in order to overwrite the files manually. Since FAT32 does not cater for security at all, we do not recommend using this file system.
In an NTFS environment you will have to boot from the WindowsXP CD and launch the recovery console. This can be achieved by pressing 'R' in the first selection screen. At this point, you should have copied the modified files onto a floppy disk.
Let's go into the Windows directory first:
C: [ENTER]
cd\windows [ENTER]
Now, copy the files one by one by using the following commands. All files are located in two different directories each!
copy a:\dmboot.sys system32\drivers
copy a:\dmboot.sys system32\dllcache
copy a:\dmconfig.dll system32
copy a:\dmconfig.dll system32\dllcache
copy a:\dmadmin.exe system32
copy a:\dmadmin.exe system32\dllcache
Jak ktos bedzie wiedzial co z tym zrobić, to proszę:
Piotr