Keith Jarret to bez wątpienia najwybitniejszy żyjący pianista jazzowy. Jest mistrzem improwizacji i pewnie dlatego krążą legendy o jego koncertach solowych – zawsze wybitnych i niepowtarzalnych spektaklach. Jako ciekawostkę powiem tylko, że jest, moim zdaniem, jednym z najładniej się starzejących się Panów. Zazdroszczę.
Występów solowych Keith’a Jarret’a do muzyki łatwej i lekkiej raczej bym nie zaliczył, za to na pewno – jeśli tylko mamy chwilę czasu na wysłuchanie jej w skupieniu – jest to muzyka magiczna i piękna.
Jarrett nie epatuje wirtuozerią. Wciąga natomiast budowaniem wrażeń i nastrojów – czasem kontrastowych, czasem zaskakujących, ale zawsze pięknych - jakąś dziwną siłą płynącą z fortepianu. Wydaje się niezwykle skupiony na tym co gra i nieprawdopodobnie zaangażowany – unosi się z krzesła, pokrzykuje a charakterystyczna mimika twarzy nadaje występom nieco ekstatycznego nastroju. Ten udziela się z kolei publiczności - co widać, słychać i czuć – reagującej bardzo żywiołowo. Nieprawdopodobne wrażenie robi np. całkowita niemal cisza na sali podczas gry (a utwory krótkie nie są!) w połączeniu z głośnymi brawami, krzykami i wręcz wiwatami na zakończenie. Na końcówce płyty z Carnegie Hall, z bisami, wiwaty (z tupaniem!) są prawie 3 minutowe!.
„Koncert w kolonii” to muzyka prawie poważna, na pewno „serio”, ale zupełnie pozbawiona dystansu czy zadęcia. Nieco lżejszy – chyba mój ulubiony przez nieprawdopodobnie reagującą publiczność – jest koncert w Carnegie Hall. Nagrania dzieli 20 lat i to słychać, głównie w montażu – Kolonia jest wyważona, stonowana, koneserska zaś Carnegie Hall, zmontowana on-line, bez jakichkolwiek wycięć wiernie oddaje nieomal ludyczną atmosferę na widowni. Na obu płytach sam Jarret jest jednak wciąż tak samo boski, w wielkiej formie. Z jednej strony wcale nie wdzięczy się do publiczności, oj nie! On jest raczej samotny na scenie, wyraźnie skupia uwagę wyłącznie na sobie, „magnetyzuje”. Charakterystyczne są zaskakujące długie pauzy (np. w środku utworu), przy których zaniepokojona publiczność porusza się, tu i tam odzywają się nieśmiałe oklaski. Wtedy Jarret jednym gestem palca (!) robi takie boskie „nie” i … zapada grobowa cisza. Z drugiej zaś strony Jarret stwarza taką atmosferę - otwartości (?) - w której mamy wrażenie UCZESTNICZENIA w czymś ważnym. Mistrzostwo świata. Jarret – the king! (to okrzyk z sali, z jednego z koncertów)
Keith Jarrett - The Köln Koncert *****
1 Part I - Jarrett, 26:01
2 Part II A - Jarrett, 14:54
3 Part II B - Jarrett, 18:14
4 Part II C - Jarrett, 6:56
--------------------------------------
Manfred Eicher - Producer
Keith Jarrett - Piano, Composer
Martin Wieland - Engineer
Barbara Wojirsch – Design
Keith Jarrett - The Carnegie Hall Koncert *****
Release Date: Sep 26, 2006
Recording Date: Sep 26, 2005
1 Part I - Jarrett, 9:56
2 Part II - Jarrett, 3:32
3 Part III - Jarrett, 4:44
4 Part IV - Jarrett, 5:19
5 Part V - Jarrett, 9:54
6 Part VI - Jarrett, 6:50
7 Part VII - Jarrett, 8:35
8 Part VIII - Jarrett, 5:19
9 Part IX - Jarrett, 8:25
10 Part X - Jarrett, 9:46
11 The Good America - Jarrett, 6:47
12 Paint My Heart Red - Jarrett, 8:30
13 My Song - Jarrett, 8:04
14 True Blues - Jarrett, 7:00 (... posłuchaj)
15 Time on My Hands - Adamson, Gordon, Youmans, 7:30
--------------------------------------------------------------------------------
Manfred Eicher - Executive Producer
Keith Jarrett - Piano, Producer, Photography
Sascha Kleis - Design
Martin Pearson - Engineer
Richard Termini - Photography
George Wein - Producer


Najnowsze komentarze
3 dni 3 godziny temu
6 dni 22 godziny temu
6 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 8 godzin temu
7 tygodni 13 godzin temu
7 tygodni 15 godzin temu
7 tygodni 22 godziny temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 2 dni temu
8 tygodni 13 godzin temu
8 tygodni 23 godziny temu
8 tygodni 1 dzień temu
8 tygodni 4 dni temu