Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Jurij Andruchowycz "Dwanascie kregow" ****

Kultura, różne | Recenzje

O ostatniej ksiazce Jurija Andruchowycza "Dwanascie kregow" przeczytalam w niedawnej Polityce, tak, tak wyobrazcie sobie, ze w Paryzu tez jest Polityka. Jego wczesniejsza ksiazka "Perwersja" kiedys przewinela sie przed moimi oczyma, ale komentarz moich kolezanek raczej zniechecil mnie do jej czytania.
Tym razem zachecona artykulem w Polityce, postanowilam osobiscie sprawdzic co tez w tej Ukrainskiej trawie piszczy.I nie rozczarowalam sie. Jest naprawde niezle, swojsko, znaczy wschodnio- europejsko, zabawnie i jednoczesnie na wysokim poziomie intelektualnym. Andruchowycz splata watki swjej powiesci wokol zycia i tworczosci Ukrainskiego poety lat 30, Bohdana Ihora Antonycza, znajomosc poezji, ktorego nie jest jednak konieczna do czerpania satysfakcji z "Dwunastu kregow". Antonycz i wszelkie zwiazane z nim gry intertekstualne to raczej zajecie dla bardziej wyrafinowanych czytelnikow, na przyklad... Tomka :p)
Przede wszystkim dowiedzialam sie sporo o wspolczesnej czyli, postkomunistycznej Ukrainie, bardzo bystara a zarazem gorzka refleksja nad drapieznoscia mlodego kapitalizmu. Jest w tym wszystkim jakas mieszania szyderstwa ale i nostalgii, na przyklad za Lwowem z lat 30. Ja w kazdym razie po przeczytaniu ksiazki o niczym innym nie marze jak o wycieczce do Lwowa.
Forma naprawde perfekcyjna,naprawde to co lubie, czyli troche zabaw intertekstualnych z kodami wspolczesnej kultury jak i lirycznosc: opisy karpackich pejzazy, jak i groteskowosc: dwoch doroslych facetow w pensjonacie po srodku Karpat walczy sredniowiecznymi mieczami.
Mila, a zarazem pouczajaca lektura, czyli po prostu ideal polaczenia przyjemnego z pozytecznym. Dla mnie "Dwanascie kregow" to przede wszystkim ksiazka pelna sympatii do tego co "wschodnio-europejskie", ktora ja osobiscie tez odczuwam. Przynajmniej z punktu widzenia zrodel kultury i sytuacji ekonomiczno-gospodarczej blizej nam do Ukrainy niz do Francuzow (naprawd cos o tym wiem). I calkiem serio nie ma sie tu czego wstydzic, jak przeczytacie co wyrabial Antonycz w latach 30 we Lwowie, to nawet Rimbaud przy nim blednie. Moze wiec warto bylo by sie dowiedziec czegos o naszym bliskim sasiedzie. Goraco polecam.

P.S. Nie wiem jaka jest skala ocen,ja dalam cztery gwiazdki na piec u mnie mozliwych. Przepraszam za niedogodnosci, ale niestety nie mam polskich liter.

Skala ocen i inne.

Skalę ocen wybrałaś OK, ale zwróciłaś mi uwagę na to, że dotychczas nie była zdefiniowana. Poprawiam się i wyjaśniam na stronie: "Skala ocen ....". Piszę tam też o tematach postów i skrótach.

RN