Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Sprawozdanie z wakacji w Przyborowie

Turystyka

Naszym zadaniem podczas pobytu w Przyborowie było
1. Zbudowanie nowej latrynki – będę o niej pisać zdrobniale bo włożyłam w nią dużo serca, a LATRYNA brzmi jakoś tak ordynarnie
2. Zamontowanie rynien

Punkt pierwszy wykonaliśmy (mam nadzieję, że jakieś zdjęcia wyjdą, bo latrynka stała się moją ulubioną modelką i ma z 6 zdjęć np. widoczek przez serduszko - przeze mnie zresztą własnoręcznie wycięte i wydłutowane, uchwyt na papier wykonany z przyciętej chwilę wcześniej jabłonki).
Dowód naszej ciężkiej pracy przez parę tygodni będę jeszcze nosić - mieniące się siniaczki na lewej nodze powstałe w wyniku upadku z drabiny. Nasze dzieło okazało się dużo większe niż się tego spodziewaliśmy, więc zastanawialiśmy się nawet czy nie przerobić go na altankę. Może już skończę zachwycać się nad latryną, w końcu jest na świecie sporo innych rzeczy bardziej godnych zachwytu.

Punkt drugi wykonany już bardziej przez Kubusia (nie żebym nie się leniła, po prostu dostępna była tylko jedna drabina), ja ograniczałam się jedynie do wygłaszania niezwykle cennych porad. Prace z racji braku czasu i materiałów zostały wykonane połowicznie, ale w pełni profesjonalnie. Co prawda najwyższy model rynien średnio pasuje do, powoli zjadanej przez robaki wszelkiej maści, górskiej chałupki ale dodaje jej szyku.

Cały wyjazd był zaplanowany na dwa tygodnie. W pierwszym tygodniu mieliśmy weekendowych gości, a mianowicie znajomych Kuby, czyli Magdę i Piotrka. Z racji braku odpowiednich miejsc do spania i subtelnego pochrapywania Piotrusia nie bardzo się wyspaliśmy, ale co się naśmialiśmy to nasze. Było obowiązkowe ognisko i z racji braku kiełbasek i ziemniaków zajadaliśmy się kromkami i jajkami pieczonymi w popiele. Kuba od początku był wielkim przeciwnikiem palenia ogniska, co podkreślił odmawiając zjedzenia kromki pieczonej nad ogniskiem, bo jak stwierdził „śmierdzi dymem i smakuje jak węgiel”.

Nie pamiętam już dokładnie, kiedy ale gościliśmy również siostrę Kuby w 9 miesiącu ciąży (dwa dni temu minął termin porodu, ale jakoś małej Julce nie spieszy się na ten świat, zresztą trudno się dziwić w takie upały) i rodziców Kuby. Rodziców przegoniła pogoda, bo cały drugi tydzień padało, siąpiło i było dżdżysto (lub padała dżdża, jak kto woli) ogólnie było mokro. Pracowaliśmy dzielnie dalej. Tylko w niedzielę zrobiliśmy sobie przerwę, bo miejscowi, którzy co prawda do kościoła nie chodzą nie wybaczyliby nam pracy w niedzielę. Wybraliśmy się, więc na wyprawę zbieraczy runa leśnego. Najedliśmy się malin, jagód i nazbieraliśmy grzybów. Niestety, mimo że kozaki, w większości były robaczywe, ale na pyszną zupkę grzybową starczyło.

Teraz szykujemy się już do następnego wyjazdu a mianowicie do spędzenia 3 tygodni na mazurach. Przez pierwsze 2 tygodnie będzie nas na łódce 4 tzn. wspomniani wcześniej Magda i Piotrek i my. Po dwu tygodniach następuje zmiana turnusu i przyjeżdżają 3 osoby a mianowicie Justyna, Domeczek i Macio zwany medykiem. Jeszcze jakoś nie dociera do mnie, że już dzisiaj jadę i że jak tylko wstanę muszę zacząć się pakować. Jestem chyba jedną z tych, którzy wolą jak czas płynie nieco wolniej. Dochodzi 3 a ja jeszcze nawet nie jestem po kąpieli, a jutro dzień pełen „przyjemności”, czyli pakowania i zakupów oraz podróżowania autem. Trzymajcie kciuki, żebyśmy się na wiórki nie wysuszyli, żeby troszkę wiało i była jakaś znośna temperatura.

Dla zainteresowanych dodatkowe informacje o Przyborowie
1. Położony jest wzdłuż rzeki Koszarawy na wysokości 490-550 m n.p.m. Przez szereg ostatnich dziesięcioleci administracyjnie przynależał do gminy Koszarawa. Z dniem 01.01.2001 r. stał się częścią gminy Jeleśnia. Z Przyborowa biegną dwa szlaki turystyczne. Szlak oznakowany kolorem zielonym z Moczarek do Hali Mę- dralowej, stad można dalej wędrować w kierunku Babiej Góry oraz szlak koloru żółtego na Lasek (868 m). Przyborów ostatnimi laty stał się szeroko znany w kraju jak i za granicą za sprawą przedsiębiorstwa „Runo” producenta wełnianej leczniczej pościeli i innych akcesoriów leczniczych i odzieżowych. Najstarsza zachowana pieczęć Przyborowa z połowy XIX wieku przedstawiała koronę pięciopałkową. Od 1983 r. Przyborów posiada status samodzielnej parafii. W latach 1983-1987 powstał w Przyborowie kościół parafialny pw. św. Królowej Jadwigi.

2. Sama chatka znajduje się na końcu wsi w lesie, nie da się na miejsce dojechać autem (jak podpowiada MS Word wyraz „autem” jest przestarzały. Ktoś się domyśla dlaczego?), więc wszystko trzeba wnieść na plecach, ale na szczęście to niedługa droga
3. Chatka nie ma ani podłączenia do prądu, ani wody (troszkę poniżej znajduje się studnia), ubikacje zastępuje, więc już nowa śliczna latrynka, a prysznic i umywalkę dwie miski. Jest też piec - podobny do tego w Jaworkach. Przygotowywanie posiłków wymaga, więc rozpalenia w piecu, który rozgrzewa całą chatkę, co przy takich upałach jest średnio przyjemne.
4. Chatka należy do rodziców Kuby, którzy planują stopniowo wprowadzać pewne udogodnienia. Zdaje się, że pierwszym z nich ma być doprowadzenie wody i wybudowanie czegoś na kształt łazienki. Następne w planach jest wykończenie poddasza tak, aby powstały tam dwie osobne sypialnie, wyremontowanie obecnej „sypialni” (teraz na ścianach z belek powieszone są zakurzone słomianki, za którymi mieszkają myszki i inne mniej przyjemne stworzenia), doprowadzenie prądu.

:-)

Rany, aż mam ochotę pojechać do Przyborowa tylko po to, by zobaczyć Waszą latrynkę!

Spokojnej podróży i proszę dawać znaki, żebyśmy do Was trafili do tej Pięknej Góry, czy Białej Góry, czy Góry Św. Anny.

Komentarz do Mazur - mam problem

Chciałam pochwalić Zuzię publicznie (osobiście już to zrobiłam) za wspaniałe sprawozdanie z Mazur. Ale nie mogę tam dodać komentarza. Gdy jestem w "katalogu?" Mazury 2005 i chcę coś napisać to mam do wyboru: /zarejestruj się albo zaloguj albo dodać komentarz/, przy czym to ostatnie jest nieaktywne (a jestem zalogowana). Pewnie robię coś nie tak ale co. W innych miejscach (np. do sprawozdania z Przyborowa) da się dopisywać komentarze. A może to jakiś sabotaż? Ktoś - jakiś zazdrośnik - chciał zdenerwować Zuzię i teraz nie zobaczymy więcej zdjęć z Mazur. A ja tak na nie czekam.
"Proszę natychmiast opuścić łazienkę albo wezwać taksówkę'
Bożena