Dziennik pokładowy
• Dzień pierwszy 31.07.2005
POGODA Słonecznie
WIATR 0 – 1 NW
PORT Baza rybacka Piękna Góra
PORT DOCELOWY „Mazuria” Rydzewo
Całą podróż na Mazury kapało z nieba. Po odebraniu łódki – PEGAZ 737 (oficjalne imię TITA) i rozpakowaniu rzeczy wyszło słoneczko i tak pozostało do wieczora. Skład załogi:
1. Kapitan Kubuś Krajka
2. Magda Goleń
3. Piotr Goleń
4. Zuzia Białecka

• Dzień drugi 1.08.2005
POGODA Słonecznie
WIATR 2-3 SW
PORT „Mazuria” Rydzewo
PORT DOCELOWY Wioska Żeglarska Mikołajki
Przez „wyśmienitą koordynację załogi” omal nie straciliśmy masztu. Obiad w restauracji Kuchnie Świata. Męska część załogi zamiast jeść zachwyca się pięknością w różowym.
• Dzień trzeci 2.08.2005
POGODA Słonecznie
WIATR 0 W
PORT Wioska Żeglarska Mikołajki
PORT DOCELOWY Ośrodek PAN - Wierzba
Po obfitym śniadaniu w Mikołajkach (gofry z owocami i bitą śmietaną a na deser kukurydza gotowana), które okazało się bardziej zdradzieckie niż choroba morska wyruszyliśmy na zakupy – Kubuś kupił sobie kapitańską czapeczkę z daszkiem. Z racji baliowatości TITY i braku wiatru żeglowania nie dało się nazwać żwawym. Nie daliśmy żołądkom zbyt długo odpoczywać, zgodnie z zasadą „musi się przełomać” na obiad pochłonęliśmy po golonce (niestety wbrew naszym oczekiwaniom nie z grilla). Po obiedzie krótki spacer w poszukiwaniu koników polskich. Koników brak, jeden ryś (bądź jak niektórzy twierdzą zając)
• Dzień czwarty 3.08.2005
POGODA Słonecznie
WIATR 0-1 NE-E
PORT Ośrodek PAN - Wierzba
PORT DOCELOWY Biwak, okolice leśniczówki Tyrkło
Odcinek Wierzba- Przeczka oraz trawers wejścia do bazy WOPR – Okartowo pokonany na silniku. Na wysokości Miałkiej Górki połów (trolling) zakończony sukcesem – okoń około 20 cm. Dalsze połowy bezskuteczne – ryby poszły spać. Na miejsce biwaku dopłynęliśmy około godziny 21:30.
• Dzień piąty 4.08.2005
POGODA Nieustająca ulewa
WIATR 5-6 N
PORT Biwak, okolice leśniczówki Tyrkło
PORT DOCELOWY Okartowo
Przeczuwając zmianę pogody nie wypuszczaliśmy się na Śniardwy (mgła, wysokie fale i silny wiatr). Przepłynęliśmy jedynie niewielki odcinek, aby znaleźć się bliżej cywilizacji i wędzonych sielaw, które pochłonęliśmy w ramach obiadu. Decyzja o pozostaniu w porcie okazała się słuszna, z 4 Omeg, które odpłynęły z Okartowa tuż po naszym przybyciu wróciły 3 w asyście WOPRu.
• Dzień szósty 5.08.2005
POGODA Pochmurno, przelotne deszcze
WIATR 1-2 NW-W
PORT Okartowo
PORT DOCELOWY Wioska Żeglarska Mikołajki
Halsówka pod wiatr. Przejście Śniardw w około 7 godzin, Mikołajskie na silniku. Z racji pogody niezachęcającej do żeglowania i biwakowania oraz ze względu na odbywający się akurat festiwal szantowy, tylko cudem udało nam się znaleźć miejsce w porcie. Festiwal jak się zresztą okazało niewiele z szantami miał wspólnego. Obiad ponownie w restauracji Kuchnie Świata.
• Dzień siódmy 6.08.2005
POGODA Ranek pogodny, wieczór już nie – leje, leje, leje
WIATR 3-4 S-SW
PORT Wioska Żeglarska Mikołajki
PORT DOCELOWY Ryn
Dzień zaczął się cudownie – pierwszy od trzech dni prysznic, co prawda w zimnej wodzie, ale zawsze. Po dopłynięciu do celu podróży rozpoczęliśmy pichcić chiniola (o przepis pytać Justynkę) na kuchence gazowej w mesie. Smażenie mięsa przerwał wybuch gazu w bakiście (zwanej również bakistutą) pod kuchenką. Żeby nie kusić losu dzielny kapitan przyniósł na jacht turystyczną butlę z palnikiem, na której odbywało się dalsze gotowanie i wszystko szło świetnie do czasu… aż butla również postanowiła się rozszczelnić i wybuchnąć, tym razem przynajmniej bez efektów dźwiękowych. Kapitan uratował załogę zakręcając błyskawicznie zawór. Zapewne bogowie byli zazdrośni o takie pyszności na talerzach, więc postanowili puścić nas z dymem, ale na razie im się nie udało (jest 23). Na zgodę chlupnęliśmy Neptunowi troszkę whisky za burtę i wypiliśmy za zdrowie Hefajstosa.
• Dzień ósmy 7.08.2005
POGODA Zachmurzenie umiarkowane, deszczu brak
WIATR 0-1 NE, po 13 wiatru brak
PORT Ryn
PORT DOCELOWY Rydzewo – Czarny Łabędź
Znowu bezwietrznie, większość drogi na silniku. Obiad w Gospodzie pod Czarnym Łabędziem (dzyndzałki) – bardzo smacznie, bardzo dużo i bardzo drogo, ponieważ kiedy przyszło do płacenia urwała się chmura i więc nie pozostało nam nic innego jak zostać w knajpie, co zaowocowało zamówieniem porcji dzyndzałków i placków ziemniaczanych oraz kilku tamtejszych piw Starogospodowych. Pobyt w gospodzie oprócz posiłków umilały nam trzy koty biegające pod stołami i bezskutecznie usiłujące się nań dostać oraz goniący je pies. Pan kapitan znany ze swojej niezwykłej „miłości” do kotów chciał najmniejszego kociaczka zabrać na łajbę w niewiadomym celu. Został skutecznie zniechęcony.
• Dzień dziewiąty 8.08.2005
POGODA Rano słonecznie, popołudniu leje
WIATR 4 N
PORT Rydzewo – Czarny Łabędź
PORT DOCELOWY Baza rybacka Piękna Góra
W celu naprawy wadliwej kuchenki żegluga do portu macierzystego. Piesza wycieczka krajoznawczo-gastronomiczno-bankomatowa do Giżycka. Wnioski: Hot dogi w przydrożnym barze w Pięknej Górze biją na łeb te z Giżycka.
• Dzień dziesiąty 9.08.2005
POGODA Leje, wieje, syf
WIATR 6 W
PORT Baza rybacka Piękna Góra
O godzinie 10 Kubuś został wujkiem małej Julki. Pogoda rozłożyła załogę na łopatki. Z racji braku jakichkolwiek innych zajęć zaopiekowaliśmy się termometrem. Stan załogi:
o Magda 37,2 º C
o Piotr 36,8 º C
o Jakub 37,5 º C
o Zuzanna 37,4 º C
Z uwagi na ulewny deszcz i zbyt silny wiatr cały dzień spędzony w porcie. Lało i wiało tak, że trudno było utrzymać się na pomoście, z pomocą przychodziły latarnie. Załoga kaszle, smarka i biega do toalety być może po niedowędzonych sielawach na śniadanie. Wniosek: wędzone sielawy z Okartowa bija na łeb te z Pięknej Góry
• Dzień jedenasty 10.08.2005
POGODA Leje, wieczorem nieco przejaśnień
WIATR 7-8 SW
PORT Baza rybacka Piękna Góra
Kolejny dzień stania w porcie. Wieje jeszcze silniej, nikt nie przypływa, nikt nie odpływa. Dyskusje o patentach wrotkarza. Wycieczka do jedynego baru na hot-dogi i zdechłe zapiekanki. Pan kapitan zasypia o 22. Załoga nadal nie domaga.
• Dzień dwunasty 11.08.2005
POGODA Leje
WIATR 3-4 SW
PORT Baza rybacka Piękna Góra
PORT DOCELOWY Sztynort
Pierwsza kąpiel, gorąca woda i nieograniczony czas kąpieli do tego karkówki z grilla na obiad zamiast zapiekanek jednym słowem raj na ziemi. Wieczorem kolejny koncert szantowy. Śpiewa (na 6 głosów) zespół Perły i Łotry. Po koncercie, mimo protestów kapitana, piwo w Zęzie i wspólne śpiewanie szant – kapitan znowu protestuje, ale daje się przekonać i okazuje się pierwszym śpiewakiem, mimo, że nie zna ani słów ani melodii.
• Dzień trzynasty 12.08.2005
POGODA Leje
WIATR 0 N
PORT Sztynort
Kolejny dzień stania w porcie. Tym razem przynajmniej jest, co jeść, pić i gdzie się wykąpać.
• Dzień czternasty 13.08.2005
POGODA Leje
WIATR 1-2 SW
PORT Sztynort
PORT DOCELOWY Baza rybacka Piękna Góra
Powracamy do portu macierzystego. Przygotowania do zmiany załogi.
• Dzień piętnasty 14.08.2005
POGODA Zachmurzenie, wieczór pogodny
WIATR 1 SW
PORT Baza rybacka Piękna Góra
Zmiana załogi. Łajbę opuścili Piotrek i Magda, na ich miejsce przybyli:
o Justyna Kałder (świeżo upieczona właścicielka FabiaKa)
o Tomeczek Białecki
o Maciej Grajek zwany medykiem
Wycieczka samochodowa na obiad do Czarnego Łabędzia. Planowanie dalszej trasy podróży. Obchodzimy urodziny Tomeczka. Do poźnego wieczora Kuba nie posprzątał koi dziobowej. Wraz z nową załogą przybyła piękna pogoda. Straty: nowy załogant Maciej zerwał troczek u prawej nogi.
• Dzień szesnasty 15.08.2005
POGODA Słonecznie i ciepło
WIATR 0 NE do SW
PORT Baza rybacka Piękna Góra
PORT DOCELOWY Postój na kotwicy – Szeroki Ostrów
Dzięki odnalezieniu kapitańskich kaloszków wyruszyliśmy skoro świt. Po drodze, w czasie kąpieli na Kisajnie zaatakowały nas krwiożercze łabędzie. Próba gorączkowej ewakuacji nie powiodła się z powodu braku dźwigu. Ledwie uszliśmy z życiem. Później w czasie gorączki rybackiej udało się złowić kilka okoni, dwie płocie i nieprzydatną ukleję. Brawurowa akcja ratunkowa utopionej szpuli żyłki wędkarskiej doprowadziła do splątania kończyn załogantów i elementów wyposażenia łódki w jeden wielki supeł. Zjadły nas komary.
• Dzień siedemnasty 16.08.2005
POGODA Słonecznie i ciepło
WIATR 1 NE
PORT Postój na kotwicy – Szeroki Ostrów
PORT DOCELOWY Sztynort City
Po obfitym śniadaniu wśród malowniczych mgieł, wcześnie wyruszyliśmy na żeglarski szlak. Po trzech godzinach bezkompromisowych manewrów pod żaglami, niespodziewanie znaleźliśmy się w punkcie startu. Po kolejnych kilku godzinach, z na wpół-przytomnym medykiem na pokładzie, dotarliśmy do Sztynortu. Tam cała załoga jęła się oddawać poprawianiu ukrwienia w dziąsłach. Maciek natomiast spał grzecznie niczym aniołek.
Po przebudzeniu medyka udaliśmy się na koncert szantowy. Przed ostatecznym udaniem się na spoczynek wysłuchaliśmy jeszcze arcyciekawej historii o ślusarzu z wadą wymowy. WSZYSCY RAZEM SPAĆ [tytty radem tpać]
• Dzień osiemnasty 17.08.2005
POGODA Słonecznie i ciepło
WIATR 2 NE
PORT Sztynort City
PORT DOCELOWY Węgorzewo
Przejście przez Dargin zajęło nam niemal 3 godziny. Skutecznie ominęliśmy groźną, kamienistą rafę, obierając ryzykowną trasę między płyciznami. Kirsajty przebyliśmy na silniku. Na Mamrach nastąpiła zmiana sternika. Dzięki niezwykłym umiejętnościom Tomusia (nie trzeba chyba dodawać, kto jest narratorem), wiatr natychmiast zaczął wiać regularnie i silnie (w miarę). Dystans do Węgorapy pokonaliśmy w rekordowym czasie – przechylając się wesoło pod siłą wiatru i podskakując na falach. Węgorapę przesterowała Zuzanka. Nader dzielnie. Pierwszy mechanik (i medyk w jednej osobie) zadbał o sprawność maszynowni oraz o miłą atmosferę w kabinie (walory zapachowe) – tego dnia narodziła się kobra. W Węgorzewie Kuba pożarł pół kilograma smażonych ryb, podobną ilość frytek i surówek. Tylko Justyna usiłowała mu sprostać, ale nie dała rady. Maciek usiłował zwrócić niesmaczne lody (czuć je było mąką krupczatką i rybim tłuszczem) w ramach gwarancji, niestety bezskutecznie. Na kei witały nas papieskie flagi i pieśni młodzieży katolickiej Krzepiliśmy się whisky z pokładu idy (VAT 69 zwany potocznie wacikiem) a medyk raz po raz generował zabójcze syknięcia kobry – zmuszając załogę do natychmiastowej ewakuacji. Na podstawie zadanych przez Tomeczka słów kluczowych (whisky, wiatr, ślusarz, młodzież katolicka, wakacje) Macio sklecił, co następuje:
I tu wierszyk moi mili.
Choć mój mózg już ledwie kwili
Zamroczony whisky z colą
I choć wszyscy tu p***olą,
Że im wiatry nie podchodzą
(a te puszczam z niezłą mocą)
I że młodzież katolicka
Nam ukradła z wanty icka
I ogólnie narzekają,
Że to Gucio nie był z Mają
I że ślusarz węgorzewski,
Nie jest w stanie sklecić deski,
Choć nie jego to profesja
Deska-stolarz, stolarz-deska.
Lecz zostawmy dywagacje,
Wrzuć na luz, wszak są wakacje.
~DR. GRAJEK 17.08.2005
• Dzień dziewiętnasty 18.08.2005
POGODA Słonecznie i ciepło
WIATR 0-1 NE
PORT Węgorzewo
PORT DOCELOWY Biwak na jeziorze Dobskim
Podczas żeglowania udało nam się wspólnymi siłami, zgubić cennego woblera Kubusia. Miejsce biwaku wybrała ekipa zaprzyjaźnionej łodzi TSUNAMI. Wybrała doskonale – malownicza zatoczka na jeziorze Dobskim okazała się bogata w ryby. Tomuś złapał leszczyka i dwie płocie (jedna nawet w rozmiarze predestynującym ją do spożycia). Po morderczej walce stoczonej z hipotetycznym szczupakiem Kubuś złowił szeklę i drzewo.
Gospodarze biwaku - Kapitan Szymuś, Agusia, Ola, Kinga i pies vel mysz przygotowali ognisko, dołek do robienia kupek i łagodne zejście na ląd po ich pokładzie. W czasie ogniska zabrakło nam alkoholu! Osoby odpowiedzialne za aprowizację zostaną pociągnięte do odpowiedzialności (albo lepiej przeciągnięte pod kilem by uniknąć niezręcznych powtórzeń)
Ognisko skończyło się ogólnym zbrataniem załóg obu jachtów, zbrataniem człowieka z przyrodą oraz przede wszystkim zbrataniem Kuby z Maćkiem, którzy długo jeszcze chwiali się na pieńku przy dogasającym żarze. Śpiewaliśmy piękne, marynarskiej pieśni. Przodowali Kubuś i Tomek. Gdy zaśpiewaliśmy już obie szanty, których melodie były nam znane odśpiewaliśmy resztę na jedną – piękną melodię „marynarza floty wojennej” czyli „Press Gang”. Zabawa była przednia. Tomek zrozpaczony osamotnieniem przez kiwających się na pieńku towarzyszy wykrzyczał „Chłopaki, ubrałem piżamkę na odwrót!”. Rozpierała go duma.
• Dzień dwudziesty 19.08.2005
POGODA Słonecznie i ciepło
WIATR 0-3 SE
PORT Biwak na jeziorze Dobskim
PORT DOCELOWY Biwak na Tajtach, koło portu w Pięknej Górze
Miejscami nieźle wiało. Udało nam się nieco przechylić naszą balię. Po drodze postój na kąpiel w Sztynorcie i na pobranie wody w Pięknej Górze (z kranu w Sztynorcie płynęło błoto). Biwak piękny i z pięknym braniem płoci. Maćka zaczęła boleć dusza.
• Dzień dwudziesty pierwszy 20.08.2005
POGODA Słonecznie i ciepło
WIATR 3-4 SE
PORT Biwak na Tajtach
PORT DOCELOWY Baza rybacka Piękna Góra
Zrobiliśmy rundkę po jeziorze Niegocin w silnym wietrze i w nieznośnie upalnym słońcu. Na początku zawinęliśmy do Pięknej Góry w celu toaletowym. Podczas próby podejścia do kei, wleczona za jachtem siatka z płociami wkręciła się w śrubę silnika. Silnik zgasł, ale przeżył nieuszkodzony. Siatka na ryby (stalowa) zgięła się doszczętnie. Większość ryb przeżyła katastrofę. Śmiechu było, co niemiara.
Na Niegocinie wiało tak, że nawet stary wilk jeziorny – kapitan Kubuś dwukrotnie, w obawie przed wywrotką, luzował talię grota. Na drugi kraniec jeziora halsowaliśmy przez jakieś dwie godziny. Potem, rozrywaliśmy się wędkując, zażywając kąpieli w jeziorze i opalając się. W zasadzie wszyscy, w mniejszym (Maciek) lub większym (Justynka) stopniu doznali słonecznych poparzeń. W drodze powrotnej za sterami TITY usiadł Maciuś. Przeprowadził łódkę do Pięknej Góry w rekordowym czasie nie wiele przekraczającym 15 minut. Zdaje się, że ma instynktowny talent żeglarski. Rośnie nam nowy Kusznierewicz. Na obiad udaliśmy się do Giżycka. Trzcinowy bar nad kanałem jest ze wszech miar godny polecenia. Rozmowy o prowadzeniu interesów z Nigeryjczykami doprowadziły nas wszystkich do łez. Firma „Mobutu Nigeria Unlimited” będzie długo wspominanym sloganem.
Pakowanie i rozpacz nad zagubioną czapką Kubusia. Justyna została pąklem balastowym.
Było super. Będziemy tu znów w przyszłym roku.
Na koniec kilka zdjęć widoczkowych:









Najnowsze komentarze
7 tygodni 4 dni temu
10 tygodni 5 dni temu
10 tygodni 6 dni temu
10 tygodni 6 dni temu
13 tygodni 5 dni temu
14 tygodni 10 godzin temu
14 tygodni 1 dzień temu
14 tygodni 3 dni temu
14 tygodni 4 dni temu
14 tygodni 5 dni temu
14 tygodni 6 dni temu
15 tygodni 16 godzin temu
15 tygodni 16 godzin temu
15 tygodni 17 godzin temu
17 tygodni 1 dzień temu