Podziwiając Justynkę i Tomka za piękny post o koncercie Billa Frisell'a pytam bez ogródek: własciwie dlaczego "do widzenia"? A może lepiej "dzień dobry"?
Podziękowania
Ponieważ nic lepszego nie umiem wymyśleć, niniejszy post stanowi list pochwalny dla dziewczyn, dzięki którym "dowiedzieliśmy się o" oraz "uczestniczyliśmy w". Chetnie dodałbym - w nagrodę - Anię do grupy znajomych "Wesołego Romka", ale nie mam jej adresu e-mail, proszę więc o informacje. Aha! Na fografii obok - Monika i Ania, udające greczynki.
Bill Frisell
"Lubię się dobrze bawić kiedy gram i lubię humor - ale nie jest to rzecz świadoma. Jestem po prostu nieśmiały, nie tańczę i nie wdaję się w walkę. Ale wszystko co siedzi we mnie wydostaje się, kiedy gram. Gdy gram tworzę swój świat, w którym mogę robić wszystko to, czego nie mogę robić w prawdziwym życiu" - Bill Frisell.
Jeszcze przed koncertem próbowałem zgadnąć co Bill będzie grał ale ... zaskoczył wszystkich i to bardzo mile. Chyba byliśmy świadkami narodzin nowego projektu, bo nigdzie jeszcze nie czytałem, że Bill przerabia .... Beatlesów. Było to coś w rodzaju "jaka to melodia", bo plimkanie i długie intro tak skutecznie tuszowały oryginalny utwór, że zaśmiewaliśmy się, kiedy już było wiadomo co to - "Please, please me", "Lucy In The Sky With Diamonds" czy "Come Together" (ten ostatni kawałek był chyba zresztą najlepszy - dynamiczny, z typową dla Billa rockową gitarą).
Zacytowane wyżej słowa Billa znakomicie pasują do wrażenia jakie odniosłem z koncertu. "Zabawa", "humor" i "świat Bill'a Frisell'a". Brawo, super, aha!
The Rolling Stones Project
Piosenki "The Beatles" nie dawały mi jednak spokoju i noc z czwartku na piatek spedziłem w sieci - gdzieś przecież musi być jakiś ślad zainteresowań Bill'a? Otórz nie. Nic takiego nie znalazłem, ale i tak opłacało się. Dowiedziałem sie bowiem, że Bill uczestniczył w realizacji innego, bardzo podobnego, projeku p.t. "The Rolling Stones Project". Wyobrażacie sobie Norah Jones z Keith'em Richards'em? Nie tylko oni ale cała plejada amerykanskich muzyków (m.in. Bill), zupełnie niedawno, bawiła się w jazzowe covery Rolling Stones'ów a efektem tej zabawy jest płyta, którą omawiam w recenzjach. Serdecznie polecam, ze szczególnym uwzględnieniem nadziei, że wkrótce ukaże się "The Beatles Project" sygnowana np. przez "Bill Frisell Trio".
Ginger Baker Trio
A propos trio. Kiedy już okazało się, że Bill ma w dorobku płyty nie tylko swojego autorstwa, poszedłem za ciosem i odnalazłem - bardzo ciekawą - płytę z Billem grającym w trio z Ginger'em Baker'em oraz Charlie Hyden'em. Baker - rock i blues, Hyden - jazz, Frisell - wszystko to + inne = ... interesująca i bardzo Frisell'owa płyta z genialnymi bębnami Beker'a. Polecam i sprawdźcie w recenzjach.

Najnowsze komentarze
6 dni 15 godzin temu
1 tydzień 3 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 3 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
9 tygodni 22 godziny temu