Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Kontrolerzy ****

Film | Recenzje

Ludzie! Już 6 tygodni temu, Tomek zadał na zadanie domowe obejrzenie filmu "Kontrolerzy". I co?

Przyznałem się, że widziałem go pobieżnie, i wczoraj "poprawiłem" się ponownie go - ze zrozumieniem - ogladając. Gdyby nie zdecydowana polemika Tomek - Monika, zadanie miałbym łatwiejsze, a tak, co nie napiszę, zostanie odczytane jak ustosunkowywanie się do recenzji a nie do filmu. Trudno.

Pewnie powtarzam się, ale uważam, że film niekoniecznie musi mieć jakieś czytelne przesłanie. Sam fakt, że są w nim godne uwagi sceny, dialogi czy postacie, zupełnie wystarczy do tego, żeby wciągał i skłaniał do myślenia. Kontrolerzy na pewno to mają, a najlepszym dowodem jest sama polemika na jego temat - żadna z dotychczasowych recenzji nie wygenerowała tylu uwag!

Oboje przesadziliście (sprytne, nie?), film bowiem nie jest ani zły ani wybitny, natomiast trzeba go - koniecznie - obejrzeć. Bo to jest, moim zdaniem i w bardzo dużym "skrócie", węgierska wersja "Misiów" oraz "Dni świrów". Może on jest i "z przepisu", ale nawet zupę z przepisu trzeba umieć zrobić, nie mówiąc o filmie.

Kobieta miś rzeczywiście jest niezła, ale to jeszcze nic w porównaniu z zasypiającym ze złości Mukim. Oj! Ile bym dał za taką przypadłość - wszyscy by mnie wtedy kochali. Boski jest "motorniczy", doskonały "Biegacz" (ten co sikał sprayem), niezły gestapo - dyrektor. Szczególnie dobrze zarysowane są główne postacie, świetna jest ponad połowa filmu (do scen u psychologa). Pod koniec za bardzo dochodzi do głosu element "mistyczny", co mi psuje wrażenie, bo film z tragikomedi przeistacza się - skąd i po co? - w dramat, nieomal jak z Tarkowskego. Symbolika mi nie przeszkadza - lubię sie symbolicznie powygłupiać. Zniosę też symbolicznie dręczenie psychicznie, ale połącznie tych obu? Rozumiem, że pomysł z dwuznacznym "zakapturzonym" (kto to w końcu, ach kto?) był trudny do "zakończenia" na śmieszno ale ... sam Pan chciał, Panie reżyserze.

Tylko jedną rzecz z filmu oceniam jednoznacznie negatywnie - muzykę. Od kiedy to przyjęło się - i nie daj Boże, pewnie już tak zostanie - że w podziemiach musi walić techno? Techno czy jakiś inny trans-dance wali już z "National Geographic", "Discovery" oraz "Eurosportu". Czy kurwa (bardzo serdecznie Państwa przeraszam, bardzo serdecznie), w kinowym filmie, naprawdę nie da się zastosować na ścieżkę dźwiekową czegoś innego?

Przepraszam Pana reżysera

Publicznie chcialem bardzo przeprosić Pana reżysera filmu "Kontrolerzy", Antal'a Nimród'a, za niestosowne uwagi zawarte w mojej recenzji. Napisałem.

... za bardzo dochodzi do głosu element "mistyczny", co mi psuje wrażenie, bo film z tragikomedi przeistacza się - skąd i po co? - w dramat, nieomal jak z Tarkowskego.
oraz
... oceniam jednoznacznie negatywnie - muzykę. Od kiedy to przyjęło się - i nie daj Boże, pewnie już tak zostanie - że w podziemiach musi walić techno?

Jestem jednak ze wsi i chyba tracę rozeznanie. Wczoraj w nocy miałem zaszczyt obejrzeć ostatnie 30-40 minut polskiego filmu "Bestia". Reżyseria - Jerzy Domaradzki, muzyka - Wojciech Korzynski.
Oświadczam, że:

  • Egzystencjalne męki głównego bohatera "Konrolerów", Bulcsú, SĄ NICZYM. Nieśmiałym zaznaczeniem myśli, że nie wszystko w życiu jest całkiem proste, W PORÓWNANIU Z KATUSZAMI, które przeżywa Pan Wojciech Alaborski.
  • Muzyka techno z filmie "Kontrolerzy" JEST SŁODKIM, MELODYCZNYM ŁKANIEM, W ZESTAWIENIU Z MASOCHISTYCZNO ELEKTRONICZNYMI WYPOCINAMI z "Bestii". Brzmiało to jakby ktoś grał na dziecięcym keyboardzie "Casio" i prymitywne MIDI z komputera to przy tym wręcz orgia, cała feeria dźwięków.

Sorry Vinetou, RN