Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Wołanie na puszczy

Poważne | Serio

Kilka dni temu wysłałem do stałych uczestników wyjazdów wielkanocnych zapytanie ofertowe w sprawie ew. wyjazdu na Słowację. Odezwał się tylko Misiek. OK, ustnie wypowiedział się Tomek.
Facet ze Słowacji którego molestowałem, pyta mnie czy mam zamiar rezerwować chatkę. Może by tak dostojna frekwencja wypowieziała się co robić?

Andrzejeczek

echo, echo, echo....

Witam serdecznie!

Otóż ja odpowiedziałem... ale Mamie - myślałem, że się skontaktuje, ogólnie w imieniu rodzin Wójcikowych. Widać jeszcze nie dała znać.

Tak więc my (Gosia i ja) jesteśmy chętni - nie wiem natomiast czy wyjazd będzie od czwartku czy od piątku? Sprawy ewentualnych urlopów w tak odległym terminie też stoją pod znakiem zapytania. Mogę po prostu przyjąć "na wszelki wypadek", że dla mnie proszę od czwartku, a w najgorszym razie pojawilibyśmy się dopiero w piątek - płacąc w takiej sytuacji oczywiście od czwartku.

Mam nadzieję, że odpowiedź jest satysfakcjonująca? :-)

nie ufajcie rodzicom

dziekuje Wojtku za wyczerpującą odpowiedź. Planuję wyjazd w czwartek, ale kto to wie jak będzie naprawdę.
Nie czekając na innych uczestników rozpocząłem Polsko-Słowackie negocjacje cenowe.

Przy okazji, jak widać nie można już zaufać rodzicom. Nawet Marysi.
O tempora, o mores!

Za moich czasów byłoby to zupełnie niewyobrażalne

Protestuję!

O ile sobie przypominam:

  • Powiedziałeś mi o chatce przez telefon, a ja - w trakcie tej samej rozmowy - zaakceptowałem pomysł. Jak zwykle możemy (ja z Marysią) przyjechać w piątek, z kolei MUC Monika preferuje "wyjazdy czwartkowe". Wieczorem w piątek, na pewno 3 osoby będą.
  • Niestety nie dostałem wiadomości e-mailowej z czego wywnioskowałem, że nasz wyjazd "potwierdziłem" telefonicznie i sprawę uznałem, w tym zakresie, za załatwioną.

Jeśli coś było nie tak, to sorry Vinetou, mimo wszystko proszę uprzejmie odwołać uwagę o nieodpowiedzialności rodziców - jeszcze się młodzierz "znarowi" i dopiero będa jaja.

RN

Po głębokim przemyśleniu

Po głębokim przemyśleniu sprawy, składam samokrytykę. Zorientowałem się poniewczasie, że strzeliłem sobie samobója. Tak więc

Po pierwsze - odwołuję to co napisałem o Marysi, rodzicach i frekwencji.

Po wtóre - apeluję do do młodszej generacji
szanujcież rodziców, młodzieży
Rodziciele wasi to bijąca z wielką siłą krynica mądrości, siedlisko cnót wszelakich i wzorzec niedościgły. Jedynie w promieniach ich niezmierzonej mądrości możecie świecić (odbitym) blaskiem swych wątłych umysłów. To bezmierna dobroć i roztropność waszych matek i ojców pozwala wam zwalczać, choćby i w niewystarcającym stopniu, przywary jakimi obdarzyła was tak hojnie matka natura.

Mam nadzieję, że ten skromny tekst pozwoli wam, droga mlodzieży, znaleźć swe miejsce w społeczeństwie.

Ja już chyba swoje miejsce znalazłam

Tym nie mniej dziękuje za cenne wskazówki. Co do wyjazdu wielkanocnego, to ja oczywiście się zgadzam. W Realu kłopotów z urlopem nie ma, a zresztą i tak tata stawia (tu dziekczynne pokłony dla Taty). Oczywiście na sto procent też nie moge być pewna czy na przykład Wielkanocy nie spędze w Mucznym, ale przecież brak mojej osoby na wyjeździe na Słowacje ostatecznie nie okłamujmny sie nikogo nie zmartwi, choć może być bardziej nudno nie przecze.

Re: Ja już chyba ...

... ale przecież brak mojej osoby na wyjeździe na Słowacje ostatecznie nie okłamujmny sie nikogo nie zmartwi, ...

Ludzie! Trzymajcie mnie !
Tak, oczywiście, NIKT Cię nie kocha. WSZYSCY ZAWSZE Cię olewają i NIGDY, NIKT nie tęskni. Buuuuuu.

RN
"Bańki" też już puszczasz? Zamiast buczec, napisz lepiej co było w Łodzi.

byłoby smutno

Nie chcę się specjalnie "przypochlebiać" ale byłoby smutno. Gdy z grupy, mającej wspólne zwyczaje, przeżycia, zgranej, Ktoś "odpada", to nie jest miłe. Muczne nie ucieknie.

o znajdowaniu miejsca

Pisanie "brak mojej osoby, nikogo nie zmartwi" powoduje uwiąd kazdej dyskusji. Oczywiście nikt tak nie uważa, ale niby co mamy robić po Twoim anonsie?

1. napisać że wcale nie, chcemy żebyś pojechała koniecznie. Wtedy pomyslisz "jasne, jak napisałam że nikt mnie nie lubi, wszyscy na wyścigi piszą że to nieprawda, żeby mnie wyciągnąć z dołka"
2. nic nie napisać, wtedy pomyślisz" miałam rację, nikogo to nie interesuje, czy pojadę, czyli miałam rację".

Jedyną metodą na Twoje oświadczenie jest przejście do ofensywy. Wzywam Cie przeto do ujawnienia: na podstawie jakich zdarzeń czujesz się odrzucona, niedoceniona, wyklęta z naszej wielopokoleniowej grupy?