
Z kilku ważnych i jednocześnie całkowicie tajnych względów, zdecydowałem się na podrzucenie paru recenzji filmowych.
Rozpoczynam od Heartbreak Ridge (bodaj Wzgórze Rozdartych Serc). W ramach domowego festiwalu filmów z Clintem Eastwoodem / Clinta Eastwooda (aktor / reżyser) obejrzeliśmy z Justynką jeden z największych knotów w historii amerykańskiej kinematografii. W rankingu najgorszych filmów naszego skromnego festiwalu zajmuje pierwsze miejsce, dzieląc dumnie podium z Fire Foxem.
Nachalny patriotyzm, niedorzeczne i równie nachalne żarty o tematyce gejowskiej, karykaturalna postać głównego bohatera - tak twardego twardziela, że natychmiast dostaje się czkawki. Oto główne atuty. Film niby z gatunku wojenno - sensacyjnego, ale właściwie nie ma ani wojny ani sensacji. Cała akcja to nudne jak flaki z olejem koszarowe przygody nieposzlakowanego nadczłowieka. Do tego naiwna historia o przeobrażeniu charakterów. Pycha i niegodziwość zostały ukarane, prawość nagrodzona, w tle gwiaździsty sztandar a u widza mdłości. Lubię Eastwooda i w jego przypadku potrafię znieść wiele, ale ten film to zdecydowana przesada.

Najnowsze komentarze
6 dni 11 godzin temu
1 tydzień 3 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 3 dni temu
7 tygodni 3 dni temu
7 tygodni 3 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 3 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
9 tygodni 18 godzin temu