Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Wzgórze Rozdartych Serc - *

Film | Recenzje

 Heartbreak Ridge

Z kilku ważnych i jednocześnie całkowicie tajnych względów, zdecydowałem się na podrzucenie paru recenzji filmowych.

Rozpoczynam od Heartbreak Ridge (bodaj Wzgórze Rozdartych Serc). W ramach domowego festiwalu filmów z Clintem Eastwoodem / Clinta Eastwooda (aktor / reżyser) obejrzeliśmy z Justynką jeden z największych knotów w historii amerykańskiej kinematografii. W rankingu najgorszych filmów naszego skromnego festiwalu zajmuje pierwsze miejsce, dzieląc dumnie podium z Fire Foxem.

Nachalny patriotyzm, niedorzeczne i równie nachalne żarty o tematyce gejowskiej, karykaturalna postać głównego bohatera - tak twardego twardziela, że natychmiast dostaje się czkawki. Oto główne atuty. Film niby z gatunku wojenno - sensacyjnego, ale właściwie nie ma ani wojny ani sensacji. Cała akcja to nudne jak flaki z olejem koszarowe przygody nieposzlakowanego nadczłowieka. Do tego naiwna historia o przeobrażeniu charakterów. Pycha i niegodziwość zostały ukarane, prawość nagrodzona, w tle gwiaździsty sztandar a u widza mdłości. Lubię Eastwooda i w jego przypadku potrafię znieść wiele, ale ten film to zdecydowana przesada.

Rozdarte serca J&T

Bardzo się cieszę Tomku, że "z kilku ważnych względów ...", postanowiłeś napisać kilka recenzji, zastanawiam się tylko dlaczego aż tak się dręczycie?
Piszesz bowiem: W ramach domowego festiwalu filmów z Clintem Eastwoodem / Clinta Eastwooda ... a potem ... nudne jak flaki z olejem ... przygody nieposzlakowanego nadczłowieka.

Co Cię aż tak ździwiło? Bo chyba nie nahalne żarty i smrodek dydaktyczny z gwiaździstym sztandarem (oznaką NYPD lub inną) w tle? To raczej normalne. Widziałeś jakiś film z Panem/Pana CE, w którym "pycha i niegodziwość nie zostałyby ukarane, a prawość nagrodzona? - bo ja chyba nie.

Oczywiście specyficzna (Pan Samochodzik) wizja walki dobra ze złem nie zawsze oznacza, że z filmem jest coś nie tak, niemniej w połączeniu z wiekiem i obsesją "nieposzlakowanego nadczłowieczeństwa" - już coś znaczy. Wyżej, na mojej liście prawdziwie amerykańskich "herosów" prawdziwie amerykańskiego kina, znajduje się tylko Pan Charton Heston - zaszczytny członek National Rifle Association.

Widziały gały co z wypożyczalni brały - dobrze Wam tak!

RN