Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Tolerancja czyli ale jaja na Szerokiej

Kultura, różne | Luzik

Wszystko zaczeło się wczoraj wieczorem gdy wracając po południu z Jackeim do domu zauważyliśmy, że na Szerokiej tuż pod Starą Synagogą budują jakąś scenę. Ja dziś wracałam o 16 i już były dookola ulicy bramki, ale jeszcze otwarte. Około 17 całą ulice zamknięto bramkami i otoczono kordonem policji. Jacek i sąsiedzi wracając do domu musieli się wylegitymować. A problem powstal jeszcze dlatego, że mamy tylko podpisane umowy o najem, ale nie mamy tymczasowego zameldowania w dowodzie. Jakoś się jednak udało. Potem wielkim wysiłkiem dotarł do nas policjant i wszystkich nas mieszkańców poddasza spisał i jeszcze na dodatek kazał przymknąć okna w dachu. Okazalo się, że pod naszym domem odbywa się wielki ZAMKNIĘTY Żydowski festyn czy jakieś świeto (żaden policjant nie wiedział o co dokladnie chodzi). Ja oczywiście nic do Żydow nie mam, ale było glośno przez całe popołudnie do teraz i jeszcze muszę się przez nich wylegitymować przed wejsćiem do własnego domu. To już chyba lekka przesada. Boją się, że zaczne do nich strzelać z tego naszego okna w dachu?
Tuż obok tego wszystkiego w ramach akcji protestacyjnej przeciwko zaplanowanemu na 28 kwietnia marszowi homoseksualistów ulicami Krakowa, SKCh im. Ks. Piotra Skargi rozkleiło na słupach i tablicach ogłoszeniowych w całym mieście ponad 1000 plakatów: "STOP promocji homoseksualizmu!". Plakaty wzywają do powstrzymania nachalnej promocji grzechu sodomii pod Wawelem poprzez obywatelską akcję protestacyjną skierowaną do Prezydenta Miasta, który może zakazać tej kolejnej już homoseksualnej prowokacji. - Czy chcesz, aby grzech z którego słynęła Sodoma stał się wizytówką królewskiego miasta Krakowa? Czy chcesz, aby mieszkańcy Krakowa byli narażeni na nachalną manifestację homoseksualizmu? Ustawa o zgromadzeniach publicznych dopuszcza możliwość zakazu demonstracji ze względu na zagrożenie dla moralności publicznej. Masz prawo domagać się od Prezydenta Krakowa, aby nie dopuścił do promocji homoseksualizmu na ulicach naszego miasta!- brzmi treść plakatu.
Ja się pytam gdzie tu jest tolerancja? Dlaczego Żydzi mogą zamknąc sobie na pół dnia ulicę Szeroką, a homoseksualiści nie mogą nawet nią przejść? Co wy na to?

Re: Tolerancja ...

Poruszyłaś w zasadzie 2 tematy:

  • Mieszkasz w mieście i niepotrzebnie się złościsz na barierki, policję, legitymowanie itp. To nie tylko nic nie da, ale musisz się liczyć z tym, że jest to cena jaką Krakow płaci za popularność i liczba takich "jaj" raczej wzrośnie niż zmaleje. Np. u mnie, na wsi, nie ma żadnych demonstracji, imprez (oprócz dyskoteki w lesie), policji, barierek itp., ale czy to znaczy, że jest lepiej? To się nazywa demokracja. Ciesz się, że nie mieszkasz w Warszawie!
  • Jestem prawie pewien, że ci sami, którzy wywieszają plakaty przeciw homoseksualistom, bardzo chętnie wywiesiliby takie same przeciw żydom. Tyle tylko, że nie mogą. Trwało to długo i wiele kosztowało, ale wynik jest! "STOP promocji homoseksualizmu" jeszcze jakoś ujdzie, ale "STOP promocji judaizmu" - już nie. To się nazywa tolerancja.

Oba przypadki są podobne - nikomu się to nie podoba, choć podobno wszyscy są "za".

Co z tego wynika? Ano to, że ludzie - tak "sami z siebie" - rozsądni i tolerancyjni wcale nie są. Są tylko wtedy, GDY MUSZĄ. I jeśli chcemy, żeby Panowie KLG nie pieprzyli w telewizji (tzn., żeby MUSIELI nie pieprzyć), chyba MUSZĄ nam się spodobać policyjne barierki na Kazimierzu. Jestem przekonany, że po 135-ej demonstracji gejowskiej w Krakowie nikt już nie będzie wywieszał plakatów, na wszelki wypadek policja otoczy rynek barierkami (nie wiedząc o co właściwie chodzi), a panowie KLG nie powiedzą "STOP" czemuś tam, bo nikt już nie bedzie tego słuchał.

Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę na ten szczgół w filmie "Ray" (sam koniec),że "ban" na występy Ray'a Charles'a w stanie Georgia (bo czarny) zniesiono - uroczyście - w 1976 roku! Nie w XIX w., nie po II Wojnie Światowej, ale w nic nie znaczącym roku 1976. Prawie 10 lat po lądowaniu człowieka na Księżycu, długo po pojawieniu się Dylan'a, po Wietnamie i dzieciach-kwiatach. A - jak na ironię - "Georgia in My Mind" ustanowiono hymnem stanowym. I to wszystko miało miejsce w cywilizowanym kraju!

Moim zdaniem był to straszny obciach, ale co mam powiedzieć na to, że od tego czasu minęło już 30 lat, a "bambus", "pedał" i "żydzisko" - w naszym podobno "cywilizowanym" kraju - wciąż żyją, i jest wielu, którzy by "ban" na to wszystko - w naszym królewskim mieście - chętnie ustalili. To już nie obciach a tragedia!

Nastęnym razem, jak policja ustawi barierki na Kazimierzu, zrób tak. Kupcie jakieś tanie kwiatki - tylko nie zrywajcie na plantach! - w kilka dziewczyn wybierzcie się do tych policjantów i wręczcie im uroczyście kwiaty (możecie ich nawet uściskać - ale do tego wybierzcie jakichś młodych i przystojnych) w podziękowaniu ... "za trud włożony w krzewienie tolerancji w naszym wspaniałym kraju i ukochnym królewskim mieście". To dopiero będą jaja!

RN

tolerancja

Trochę jest mi głupio akurat Tobie to przypominać, ale wyraz tolerancja pochodzi od francuskiego słowa cierpieć. Również nie jestem ekspertem w zwyczajowo przyjętych standardach organizacji gwarantowanych naszą Konstytucją wolności wyrażania przekonań i poglądów. Ale w naszym ksenofobiczno - homofobicznych realiach nie wziąłbym udziału w mniejszościowej demonstracji bez zapewnienia szczególnych środków bezpieczeństwa przez organizatorów. Tolerancja zaś znaczy że należy dzielnie znieść rzeczy pozornie bulwersujące :) lub jak ładnie skrócił to niejaki Jacek Kleyff
"Czy przyroda kolebka,
Myślała kiedyś dokładnie,
Po co jej wielkie mamuty,
Ani wygląda to ładnie,
Ani z nich skóra na buty,
Nie ma co myśleć koledzy,
Robiła i tak jej wyszło,
NIKT NIE WYMYŚLAŁ SPECJALNIE,
Tego w czym żyć nam przyszło."

Krystian