Góry Czerchowskie (dla Słowaków prościej: Čergov) nie przyciągają turystów. Brak im wyniosłości Tatr, rozległości Małej Fatry, nie urodził się tu Andy Warchol, zaś w pobliżu nie ma właściwie niczego interesującego. Na mapie prezentują się jako niepozorny ciąg wzniesień w północno-wschodniej części Słowacji, przy granicy z Polską. Takie miejsca inspirują tych, którzy wiedzą, że „kartograficzne” spojrzenie na świat nie zawsze dobrze oddaje rzeczywistość. Wtedy najlepiej zdać się na intuicję i dla siebie samego odkryć takie miejsca jak Čergov!
Ten piękny cytat wybrałem z artykułu "Po tamtej stronie popradu", który dość dobrze oddaje ogólne wrażenie jakie miałem ze "spotkania" z tymi tajemniczymi górami.
Czwartek
Wracając z pracy z Rybnika, w zasadzie już w wyjazdowym nastroju (5° w skali Beauforta – „Świeży wiatr/Fresh breeze”. Szum morza przypomina pomruk, fale dłuższe (1.2 m), gęste białe grzebienie. Małe gałęzie kołyszą się), zdążyłem jeszcze zaliczyć stłuczkę na skrzyżowaniu w Paruszowcu typu „… bociek na żabkę, żabka na kawkę …” - BMW trafił w Seicento a Seicento we mnie.
Straty były niewielkie, ale zagrożony był precyzyjnie ustalony plan (Rybnik – Katowice – Leszczyny – Pszczyna) czwartkowego popołudnia. Na szczęście wizyta u blacharza była wyjątkowo krótka, więcej (nieprzewidzianych) wydarzeń nie było i koło 22 byłem z Moniką w Pszczynie. Nastój wyjazdowy 7° – „Prawie wichura/Near gale” (Morze burzy się i piana zaczyna układać się w pasma. Całe drzewa w ruchu. Pod wiatr idzie się z wysiłkiem).
Piątek
Ustalamy, że wyruszamy z Pszczyny. Wojtek dojeżdża z Warszawy a Justyna, w południe, z Gliwic.
- Rano
- Południe
- Wczesne popołudnie.
- Wieczór.
Ja z Moniką robimy zakupy, Wojtek łapie „gumę” gdzieś w okolicach Częstochowy. Justyna dzwoni, że się spóźni.
Wojtek dojeżdża do Pszczyny i zmienia opony z zimowych na letnie, Justyna wyjeżdża z Gliwic.
Wszyscy są. Nastój wyjazdowy 9° – „Silna wichura/Strong gale” (Wielkie fale (2.75 m) z gęstą pianą. Grzbiety fal zaczynają się zawijać. Znaczne bryzgi. Lekkie konstrukcje ulegają zniszczeniu). Jedziemy – bez przygód i bez korków, ale za to przerwą na pyszny obiad w Chłopskim Jadle – przez Kraków, Stary Sącz, Piwniczną.
Jesteśmy na miejscu.
Sobota
O dziwo – bo prognozy były nieciekawe - piękna pogoda. Wojtek w lewym przednim kole nie ma powietrza (napompowaliśmy pożyczoną pompką), ja nie mam prawego przedniego światła.
Po śniadaniu jedziemy do Majdanu, gdzie zostawiamy 2 samochody a cała grupa jedzie z Drienicy do Hotelu Górskiego (to się tylko nazywa hotel) pod Łysą. Da się tam dojechać samochodem, ale podjazd, szczególnie w samej końcówce, jest na tyle stromy, że może być potrzebne popychanie Stąd rozpoczynamy piękną wycieczkę głównym grzbietem Cergowa. Łysa – Ambrusovce – Cergov (1050) – Javorina (1099) – Majdan. Niby niedaleko i niezbyt wysoko, ale zajęło nam to prawie cały dzień - być może z powodu pięknej pogody, niewydolności organizmów oraz śniegu, którego w lesie było jeszcze sporo i który też nie pomagał. W efekcie prawie w ostatniej chwili zdążyliśmy do Drienicy na kolację (kuchnia „wydaje” do 21.00).
…cdn.

Najnowsze komentarze
18 godzin 10 minut temu
4 dni 13 godzin temu
6 tygodni 2 dni temu
6 tygodni 4 dni temu
6 tygodni 5 dni temu
6 tygodni 5 dni temu
6 tygodni 5 dni temu
6 tygodni 6 dni temu
6 tygodni 6 dni temu
6 tygodni 6 dni temu
6 tygodni 6 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 2 dni temu