Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Roztocze 2006, sprawozdanie

Turystyka

Nie mogę pisać tego za każdym razem, kiedy wyjeżdżamy na wakacje czy w góry, ale pierwszy odruch jest prawie zawsze taki sam – „Tym razem Ojciec Dyrektor przeszedł samego siebie”.


I nie chodzi o to „gdzie” jedziemy, choć nie jest to bez znaczenia ale, „jak” spędzamy tam czas. Sam najchętniej spędziłbym wakacje w miejscowości Leniuszki na czytaniu, słuchaniu muzyki i oczywiście … bezsensownym i bezmyślnym nicnierobieniu. Przynajmniej tak mi się wydaje. Oczywiście nie jestem w stanie tego sprawdzić, od wielu bowiem lat tak skutecznie zostałem wdrożony do realizowania modelu aktywnego wypoczynku, że inaczej już nie .. umiem. A wakacje w miejscowości Leniuszki traktuję z kpiącym uśmiechem jak wirtualne marzenie … „gdybym był piękny i bogaty”. Kiedy więc w czwartek wieczorem (ok. 22) zjawiliśmy się z Marysią w Sochach niedaleko Zwierzyńca i dowiedzieliśmy się, że jutro wybieramy się na 50-cio kilometrową wycieczkę rowerową, nawet mi oko nie drygło. Rowery? OK, Mary.

Sprawozdanie zawiera głównie teksty „merytoryczne”, będące cytatami ze stron internetowych (np. pl.wikipedia.org oraz pilot.pl) i moje komentarze, które – mam nadzieję - nieco ożywiają i subiektywizują „encyklopedyczne” teksty.

podziękowanie

Dziękuję za zdjęcia i szybkość. Rany, jak tam na tym Roztoczu było ślicznie! Szkoda, że Lwów pozostał bez fotografa.

w oczekiwaniu na ciąg dalszy

Romanku,

obiecuję już nigdy Cię nie zapytam z przekąsem czy przypadkiem nie masz za dużo czasu?. Pod warunkiem wszelako, że uzupełnisz sprawozdanie z Roztocza o dalsze zdjęcia.

Obecnie czuję się tak jak ten człowiek który w znanym kawale czekał aż jego sąsiad rzuci w końcu drugiego buta w ścianę.

Tak jest!

Melduję, że zdjęcia wybrane, wykadrowane i ponazywane. Sprawozdanie napisane! Gołe baby dołaczone. Jutro w nocy wszystko będzie w internecie!

RN

Ale ... jak to było z tym facetem, który czekał na drugi but? Już mi się trochę pomyliło i nie wiem, czy to kawał nr 1015, czy ten (cha cha) nr 1784. Najlepiej Po prostu go opowiedz.

stary kawał

Pewien młodzian miał nieznośny zwyczaj polagający na tym, że podczas rozbierania się do snu, rzucał butami w cienką ściankę oddzielającą jego mieszkanie od sąsiada. Działo się to zawsze grubo po północy, kiedy to młody człowiek wracał do domu będąc pod wpływem doustnych środków imagogennych. W końcu zmęczony sąsiad zwrócił mu uwagę na niestosowność takiego zachowania. Skruszony młodzieniec postanowił kontrolować swoje odruchy i zaprzestać rzucania butami.

Niestety, wróciwszy do domu po kolejnej imprezie rzucił znów butem w ścianę. W tym momencie przypomniał sobie, że obiecał więcej tego nie czynić. Zdjął więc cichutko drugi but i poszedł spać.

Po pół godzinie obudził go telefon. Dzwonił sąsiad prosząc żeby rzucił już ten drugi but. Napięcie w oczekiwaniu na drugi rzut nie pozwala mu bowiem zasnąć.

Twardziel !

Naprawdę wytrzymałeś bez snu ponad tydzień?

Tak sobie myślę, że ten sąsiad z kawału, który czekał na but i zadzwonił już po pół godzinie - to był zwykły mięczak. Nie to co Ty!

RN

odpowiedź godna twardziela

Romanku,

gdyby nie to że jestem twardzielem, wzruszyłbym się do łez Twoimi zachwytami nad tym, jak przechodzę sam siebie planując nasze wyjazdy. Oczywiście, moja próżność czuje się mile połechtana twoimi opiniami. Mój wizerunek wspaniałego organizatora turystyki mąci co prawda wyłaniający się między wierszami obraz brutalnego poganiacza niewolników, ale z tym się już wcześniej pogodziłem. Tłumaczę sobie, że kobiety lubią brutali. Może kiedyś któraś da temu wyraz? Moja rozbuchana męskość nie może się doczekać tej chwili.

Ponieważ twoja twórczość fotograficzno-prozatorska pojawiająca się na naszym fomum została przemilczana (tu chlubnym wyjątkiem jest Bożena, apeluję do wszystkich uczestników wyjazdów niewdzięcznicy! Czemu nikt nie werbalizuje swoich zachwytów nad poziomem zdjęć Romanka? Dlaczego nikt nie docenia krwawego potu i znoju towarzyszącego sporządzaniu raportów z wyjazdów?

Jestem przekonany, że w szarej godzinie smutku Romek szlocha cicho w noc, tuląc swą skołataną głowę w poduszkę. Druhu mój, tylko ja cię doceniam! albowiem tylko artysta rozumie artystę. A łże-elita okopała się na pozycjach roszczeniowych i nie jest w stanie dostrzec głęboko zranionej duszy wrażliwego twórcy.

Miarka się przebrała ! Oświadczam niniejszym, że korzystając ze swego Dyrektorskiego umocowanie, będę odgórnie wyznaczać posłów sprawozdawców odpowiedzialnych za sporządzenie zdjęć z kolejnych wypraw i opatrzenie sprawozdania dowcipnym komentarzem. Nie widzę innej metody aby zwalczyć waszą uczuciową oziębłość. OD

Jeśli kto chce porady ...

  • Pisząc "Oświadczam niniejszym, że korzystając ze swego Dyrektorskiego umocowania, będę odgórnie wyznaczać posłów sprawozdawców ..." wykazałeś, że jesteś (twardzielem, to już stwierdzone) także niepoprawnym optymistą. W dziale "Turystyka" polecam "sprawozdanie" z zeszłorocznego wyjazdu do Mucznego. I co? Wynika z tego, że w naszym (skądinąd doborowym) anarchistycznym towarzystwie wyznaczać - to my możemy samych siebie. Nie powiem, ta odpornośc na presję nawet mi się podoba, ale - mój ukochany druchu - korzystanie z "umocowania" odradzałbym. Może się bowiem okazać, że ...
  • Nie sugerowałem, że jesteś brutalnym poganiaczem niewolników - sugerowałem tylko, że jesteś stanowczym ... hm hm hm a to wielka różnica.
  • Ja Ci pokadziłem, Ty mi pokadziłeś - Brawo! Super! Acha! Niestety. Jak słyszę (widzę), że facet facetowi kadzi, nie wiem dlaczego (może ktoś wie?), ale natychmiast przychodzi mi na myśl znany rysunek Mleczki - ten z podpisem "A w pracy mówią, że jestem dobry". To jakiś znak?

RN

oczy zasnute mgiełką wzruszenia

Sprawozdanie i zdjęcia widziałam już co prawda wczoraj, ale tak mnie wzruszyły, że odebrało mi resztki sił (których mam niewiele bo aktualnie oficjalnie znajduję się w szpitalu). Teraz już nieco ochłonęłam więc mogę rozpływać się w zachwytach. Nie jestem w tym najlepsza więc powiem tylko, że zazdroszczę po pierwsze talentu fotograficznego, po drugie talentu pisarskiego, a po trzecie wspaniałego wyjazdu wakacyjnego (bo moje wakacje w tym roku to tylko wyjazd w Bieszcady). Troche tylko szkoda, że tak nas w efekcie mało pojedzie.

Mało nas do pieczenia chleba?

Za wszystkie miłe słowa, nieco zakopotany, dziekuję i myślę, że w Bieszczadach nie będzie nas aż tak mało.

  • Białeccy - 4
  • Nahlikowie - 3 (Monika "aktualnie" jedzie, co bedzie jutro - zobaczymy)
  • Miśki - 2
  • Leszki - 2
  • A. Szlęk (?) - 2
  • Kurczaki (?) - 2

Razem = 13-15, czyli nieźle. Może o czymś nie wiem i już "odpadły" 2 znaki zapytania? Wtedy, przy stanie 11 osób, idziemy na jakość, tzn każdego dnia ta sama wycieczka idzie 2 razy!

Inna sprawa, że przypominam sobie wyjazd wielkanocny do Bartnego, gdzie było nas:

  • Białeccy - 4
  • Nahlikowe - 5

Razem = 11, a było całkiem fajnie!

RN