Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Muczne 2006, sprawozdanie. Wyd. II - uzupełnione

Turystyka

Tegoroczny wyjazd w Bieszczady nie da się jednoznacznie ocenić. Można by nawet powiedzieć, że był to wyjazd dość kontrowersyjny. Wpłyneły na to głównie dwa czynniki: skład osobowy tegorocznej Grupy Mohairowej oraz pogoda.


A więc od początku...
Rozważając pierwszy czynnik, należy przyznać, że oczywiście towarzystwo było wspaniałe i nawet dość rozrywkowe (sobotnie tańce, poniedziałkowe śpiewy), jednakże brakowało starych weteranów czyli Kurczaka (do kogo miały wzdychać te wszystkie panie, ach do kogo?) oraz Tomka z Justyną (biedny aksamitek czuł się wyrażnie niedopieszczony). A i ci, którzy przybyli zawiedli wyjeżdzając na przykład w środę. Tak, tak, duch umiera w narodzie, nie mówiąc już o szacunku dla Ojca Dyrektora.

Teoretycznie powinnismy się byli trochę smucić, że tak już nas niewiele pozostało na polu walki, ale smutek ten został nam osłodzony przez czynniki naturalne (widzę, że Ojciec Dyrektor ma już układy wśród najwyższych władz) w postaci wspaniałej, pięknej, jesiennej pogody. Także ogólnie, bilans i tak wyszedł na plus. Zresztą jak już wspomniałam trudno to oceniać, bo jak tu porównywać Kurczaka do jesiennego słońca?

W każdym razie są jeszcze trzy sprawy warte odnotowania w związku z tegorocznym pobytem w Wilczej Jamie.

  • Po pierwsze Grupa Mohairowa ma dwóch nowych członków (a może jeszcze kandydatów, o to trzeba by zapytać Ojca Dyrektora, ale ja nie śmiem) niejakiego Andrzeja Szlenka i jego uroczą towarzyszkę.
  • Po drugie Kuba został ochrzczony nowym imieniem "Kubik" i od teraz proszę się na oficjalnych zjazdach Grupy tylko i wyłącznie tak do niego zwracać.
  • Po trzecie podczas pobytu w Wilczej Jamie zostały odnalezione cztery małe kotki, z których jeden został przygarnięty przez autorkę ninejszego sprawozdania (szczegóły w poście "Kotek Wojtek").

zdjęcia

Jak zwykle zdjęcia są wspaniałe. Teraz mi dopiero żal, że na tych wycieczkach mnie nie było.

Re: Zdjęcia

Piszesz "Jak zwykle ...", co nie za bardzo zgadza się z moimi wrażeniami. Zarówno z poniedziałkowej jak i wtorkowej wycieczki rzeczywiście wyszły niezłe zdjęcia (co oznacza, że komplementy autorzy zdjęć przyjmują z wdzięcznością), ale ja sam użyłbym określenia, ZASKAKUJĄCO niż JAK ZWYKLE.

Już po godzinnym podejściu na poł. Wetlińską już ciężko mi się NIOSŁO aparat, nie mówiąc o podnoszeniu, a we wtorek? We wtorek np. było takie miejsce za Rozsypańcem (tym drugim, bo pierwszy jest po drodze na Halicz), gdzie w trawie "leżało" kilka przepięknie rozwiniętych dziewięćsiłów i ... naprawdę nie miałem siły żeby stanąć i złożyć się do "strzału" (do dziś żałuję!).
Trochę (ale tylko trochę) pociesza mnie fakt, że na wtorkowej wycieczce NIKT nie zrobił zdjęcia od źródeł Sanu począwszy, a byliśmy tam ok. 16.00.

Wniosek? Zdjęcia robiły się "same". Dzięki obłędnej wprost pogodzie i - z powodu kolorów - nieprawdopodobnej malowniczości Bieszczadów o tej porze roku.

RN

Mapki

Pozwoliłam sobie dodać mapki z zaznaczonymi trasami wycieczek. Nie wiem czy dodać też linki do mapek w podrozdziałach, na razie zostawiam jak jest. Mapki były tworzone pod naukowym kierownictwem ojca dyrektora. Mapki są nieco duże, ale na mniejszych nic nie było widać.

Dodałam też kilka marnej jakości zdjęć robionych telefonem do albumu oraz uzupełnić wpis z piątku dotyczący wycieczki na rydze. Wycieczkę na otryt opisać musi ojciec dyrektor.

Gdzie mapki?

Zdjęcia znalazłem - są supełnie niezłe ale gdzie są te mapki?
RN

Mapki znalazłem!

Odwołuję, już mapki znalazłem - są super!

Poprawiłem mapkę z niedzieli, gdyż schodziłem z Paniami nieco inną droga niż ta, która zaznaczyłaś. To ważne, bo zejście na prawo od Grandysowej Czuby "spycha" do dol. Roztoki a tam! Tam - po kostki w wodzie - nawet Marysia nie wytrzymała nerwowo (jesienią 2004).

Docelowo mapki widzę w podrozdziałach, ale póki Monika nie skończy (zacznie!) pisać sprawozdania, niech zostanie tak jak jest.

RN
Za pomysł z mapkami i wykonanie - udzielam pochwały. Brawo, super, aha!

Usiłuje podmienić mapkę,

Usiłuje podmienić mapkę, bo wprowadziłam poprawki. Niestety nie bardzo potrafię bo ciągle pod linkiem znajduje się mapka poprawiona przez Romka. No nic :) trudno niech tak zostanie już.

Jak podmienić mapkę?

Ja brutalnie wysłałem (na serwer - files/romek/) nowy plik *.jpg o tej samej nazwie. W przeglądarce pozornie "zostanie" jeszcze stary, ale odświeżenie pomoże.

RN

Mapka jest OK!

Na wszelki wypadek "podejrzałem" nową mapkę i ... kesz Zuziu, kesz. Mapka jest OK, potrzebne tylko F5.

RN

no tak to jest jak sie ma

no tak to jest jak sie ma dziwną przeglądarkę. Faktycznie już jest ok.