Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Co gramy? Rock’n Roll i British Invasion

Muzyka

Co gramy?

Bill Haley00 - Rock Around the Clock.jpgO matko boska! Prywatkowe lata, powiedzmy 55-67 to w zasadzie lata największego rozwoju muzyki rozrywkowej w ogóle, więc nie jest łatwo powiedzieć CO GRAMY. Wtedy było już prawie wszystko i prywatka musiałaby trwać ze 2 tygodnie.

Jerry Le LewisBoski ElvisZaczynamy od "Rock Around The Clock", czyli:


Pat BooneChubby CheckerPotem gładko przesuwamy się w kierunku twista, choć:

Tańczyć twista jak artysta
To niełatwa rzecz
Bo prócz ruchu, rytmu słuchu,
Trzeba giędkość mieć! Aha!


Little RichardRoy OrbisonNa szczęście nie wszystko było wtedy aż takim szaleństwem, więc będą także:

Co więcej, "garniuturom" wtedy całkiem nieźle jeszcze szło, więc nie wypada pominąć:


Frank SinatraDean MartinNat King ColeCi trzej Panowie wprawdzie nie byli jeszcze na emeryturze, ale ... to była już końcówka (popularności) śpiewania z orkiestrami.

Cliff Richard30 - British Ivasion.jpgTo tyle prehistorii, głownie interesuje nas - jako "modów" - bowiem "brytyjska inwazja", czyli rewolucja w muzyce, która dokonała się na początku lat 60-tych, za sprawą zespołów z Wysp Brytyjskich.

Jednym z pierwszych - choć wcale nie "rewolucyjnych" - był niezapomniany Cliff, więc:

Tu mała uwaga. Cliff "modem" nie był - raczej "obciachem". Piosenka też z inwazji nie pochodzi, lecz w Festiwalu Eurowizji co tylko podkreśla jej "obciachowość", ale ... nie było prywatki bez "Congratulations" i Marysia zagroziła, że jeśli nie będzie Cliff'a, to ona na takie durne, wydziwiate i ambitne niby-prywatki w ogóle się nie zgadza.

The BeatlesThe AnimalsDo rzeczy. Królami "inwazji" byli oczywiście:

oraz

Nieco przesadnie uwypuklam (przynajmniej w tym miejscu) rolę zespołu "The Kinks", który poza Wielką Brytanią znany był raczej mało, ale uważam, że miał pecha i nie takich zgrabnych kompozytorów jak Lennon i McCartney oraz nie taki udany przebój jak "Dom wschodzacego słońca".


The YardbirdsNatomiast zupełnie poza konkurencją są Rolling Ston'si, którzy jak Lenin są wiecznie żywi - podobnie zresztą jak legendarny i równie (jak legendarny) niepopularny zespół "The Yardbirds".

Wytłumaczyć to dość łatwo (legendarność i niepopularność), bo zespół był za bardzo amerykański na Wielką Brytanię (ye, ye nie śpiewał) a za mało brytyjski jak na Amerykę. Kariery zrobić nie mógł, za to odegrał niezwykle ważną rolę w muzyce w ogóle, gdyż - tak mniemam - był to pierwszy w ogóle zespół "rockowy". Z niego zresztą wywodzą się trzej wielcy gitarzyści rockowi: Eric Clapton (The Cream), Jimmy Page (Led Zeppelin) i Jeff Beck. Cała ta trójka z Yardbirds znajduje się na liście 100 największych gitarzystów wszechczasów magazynu Rooling Stone - Clapton #3, Page #9, Beck #14. Ha!

Gerry & The PacemakersSwinging Blue JeansThe SearchersNie wszystko wtedy w Anglii było aż tak genialne albo aż tak ambitne, więc do kompletu dodajemy:

Wiadmo, że to nie wszystko co będziemy grali - starałem się tylko przybliżyć epokę i nastrój. Brakuje mi jeszcze części jazzowej (jest dalej) oraz polskiego big-bitu, którego (opisu) nie będzie bo:

  • Każdy wie, co śpiewali Kossowski, Niemen, Korda i Rusowicz. Może nie?
  • Nie mam prawie żadnych dobrych zdjęć z tamtych czasów a samo pisanie o piosenkach ma sens słaby, tym bardziej, że na prywatce będą.

Panie niech się nie niepokoją, o "Dianie" (Anka) i "O! Carol" (Sedaka) nie zapomniałem, rozważam nawet dopuszczenie do odtwarzania Jacka Lecha (ale to nie jest jeszcze przesądzone). Proszę się także nie obawiać, bo NA PEWNO NIE BĘDZIE największego polskiego "moda" - Edwarda Hulewicza. Oraz? Połomskiego!

Na razie możecie też zobaczyć co było na gorącej 100-tce Billboardu ... w takim np. roku 1964. A był to rok ciekawy, bo "A Hard Day's Night" sąsiadują tam z "Everybody Love Somebody".