Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

2008.06.28-29 Cabo Frio

Turystyka



Witam wszystkich! Po długiej przerwie, spowodowanej pewnym spiętrzeniem się obowiązków, wracam do aktualizowania swojego foto-bloga.


Tym razem postanowiliśmy miło spędzić weekend wyjeżdżając za miasto. Wypożyczyliśmy samochód i wybraliśmy się do Cabo Frio - małej miejscowości w stanie Rio de Janeiro, słynącej z najpiękniejszych plaż.


Skład załogi: Kira, Keila (żona Kiry), Brian i ja:





Po przybyciu na miejsce, około 200km od Rio, wynajęliśmy łodź i wybraliśmy się na mały tour po okolicznych wyspach, plażach i innych atrakcjach:





Widoki były na prawdę niesamowite - niestety nie potrafię zrobić zdjęć, które by chciaż w części pokazywały jak tam było na prawdę:





Oczywiście po drodze nie zabrakło caipirini, o co zadbał nasz przewodnik:





Tak więc bawiliśmy się doskonale, a humory dopisywały:





A tu proszę, Kira w słońcu:





Skały i groty również robiły niesamowite wrażenie:





Wędkowanie (tubylcy):





Jeszcze troszkę widoków - nie mogę się powstrzymać:





I... pingwin! To było dość zaskakujące. W ogóle zwierząt było bardzo dużo.


Widziałem też żółwie, których skorupy były o rozmiarach mojego kadłuba, kolorowe rybki, muszelki itp:





Na drugi dzień złapaliśmy kraba.


Po męczącej dla niego sesji został oczywiście uwolniony:





Krab na Kirze, Kira pod krabem:





Keila, krab i plecy Kiry:





No i atrakcja wyjazdu - kitesurfing:





Zdjęcie pożegnalne:





No i Kira poszedł w morze... a właściwie ocean:





A może poleciał?





Skoro już o lataniu mowa... to złapaliśmy też latającą rybę!





Wyjazd był na prawdę rewelacyjny. Widoki, przygody atrakcje. W skrócie, z ciekawszych rzeczy, to miałem okazję pierwszy raz jeździć na snowboardzie po ... wydmach! Poznałem kolejnych Brazylijczyków, byliśmy na festiwalu krewetki - gdzie można było zjeść krewetki przygotowane na 30 różnych sposobów. Ah!