Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

08-07-06 Tatrzańska gra miłości i śmierci (2)

Foto

W ubiegłym tygodniu odbyliśmy z Marysią kolejną wyprawę w ramach sequel’u „Tatrzańska gra miłości i śmierci”. Tym razem, nauczeni ubiegłorocznym doświadczeniem – po jednorazowym, śmiałym ataku na „Polski Grzebień” mam kolana raczej do remontu niż do chodzenia – przygotowaliśmy się na wariant mniej śmiały.

tatry_08_dzwonki.jpgPogoda nam w tym trochę pomogła. W piątek (zgodnie z prognozami) padło, ale w Bilikowej Chacie spotkała nas miła niespodzianka – w pokoju, w którym mieszkaliśmy znajdował się (działający!) odtwarzacz DVD z możliwością odtwarzania mp3-jek, wiec mieliśmy piękny, leniwy wieczór „czytelniczo-muzyczny” i deszcz za oknem „nic nam nie robił”.
Niestety w sobotę (mimo niezłych prognoz) cały czas od rana leciutko padało i ambitniejszy wariant, wycieczka do dol. Staroleśniej, sam się wyeliminował. W powietrzu o wilgotności 100% „wydrapaliśmy” się, odwiedzając Chatę Zamkowskiego, do Łomnickiego Stawu, skąd – jak pięknie - zjechaliśmy do Tatrzańskiej Łomnicy kolejką (oszczędność kolan =100%).
Tu uwaga! Ani w samej Chacie Zamkowskiego, ani w jej pobliżu nie ma ŻADNYCH (zero) pojemników, koszy czy kontenerów na śmieci. Śmieci nosi się ze sobą (dlaczego, piszę poniżej). Nie noście tam więc żadnych konserw (np. tuszonki) a w szczególności konserw rybnych, bo będą jaja. Najlepsze są truskawki (bo szypułki można śmiało wypluć na ziemię) – albo jagody! - oraz suchy chleb. Masło i dżem odpadają.

tatry_08_starolesna.jpgW ciągu dnia pogoda powoli, ale stale się poprawiała i postanowiliśmy, że w niedzielę wstaniemy wcześnie i zaliczymy jednak dolinę Staroleśną. Udało się (prawie), ale na dojście do Chaty Zbójnickiej nie starczyło nam czasu. W końcu czekała nas jeszcze wieczorem podróż z powrotem do Pszczyny. Pogoda była wzorcowa, nastoje wspaniałe – prawie raj. „Prawie”, bo humor Marysi siadł nieco, kiedy spotkaliśmy po drodze „nosiczów” (tragarzy) wychodzących z ładunkiem do Zbójnickiej Chaty. Nieśli potworne toboły – jakiś koszmar – w których były głównie k… napoje. Marysia dokonała przyrzeczenia, że jeśli oni pod górę niosą te straszne beczki z piwem, to ona piwa w górach już pić nie będzie! Ciekaaawe. I wtedy jej się zrobiło smutno, bo – każdy to wie – że piwo najlepiej smakuje właśnie wtedy, kiedy się człowiek zgrzeje i spoci.

Tragarze - (słow.) nosiče.

"Turyści z Polski przybywający po raz pierwszy w Tatry Słowackie są zaskoczeni, w jaki sposób dostarcza się zaopatrzenie do niektórych schronisk. Muskularni tragarze noszą na swoich plecach drewniany lub stalowy stelaż z umieszczonym ładunkiem 50 - 100 kg żywności, napojów, opału i środków czystości. W taki sposób zaopatrywane są schroniska, do których nie może dojechać samochód dostawczy, a więc:

  • Schronisko pod Rysami 2250 m n.p.m. (Chata pod Rysmi)
  • Schronisko Téryego 2015 m n.p.m. (Téryho Chata)
  • Schronisko Zbójnickie 1960 m n.p.m. (Zbojnícka Chata)
  • Schronisko Zamkovskiego 1475 m n.p.m. (Zamkovského Chata)

Tragarze na dół znoszą wszelkiego rodzaju odpadki i śmieci. Oni sami twierdzą, że ich zawód ma 150 letnią tradycję. Wszyscy zaczynają w młodym wieku, z biegiem lat większość wykrusza się, pozostają jednak najtwardsi. Do takich ludzi należy Laco Kulanga, gospodarz Skalnej Chaty (Skalnatá chata). W 1997 r. świętował 30-lecie pracy tragarza, w tym okresie wniósł do schroniska ponad 880 t ładunków (do dziś, suma ładunków wyniesiona przez niego do schronisk wynosi ponad 1000 ton). Do niego też należą najlepsze wyniki jednorazowego wniesienia ilości ładunku do kilku schronisk:

  • 151 kg do Terycho Chaty w roku 1976,
  • 139 kg do Zbójnickiej Chaty w roku 1977,
  • 207 kg do Chaty Zamkovskiego w roku 1993,
  • 176 kg do Skalnatej Chaty w roku 1998.

Słowaccy tragarze pracują w różnych górach i co roku spotykają się na swoich zawodach Sherpa Rally. W 1996 r. impreza odbyła się w Tatrach na szlaku Popradzki Staw - Chata pod Rysami. Długość trasy wynosiła 5 km, przy różnicy wzniesień 750 m. Mężczyźni startowali z ładunkiem 60 kg, a zwycięzca przebył ten odcinek w ciągu 1 h 33 min. Kobiety wnosiły ciężar 20 kg, a rekordzistka przeszła trasę w czasie 1 h 10 min. Przewodnikowy czas dotarcia do Chaty pod Rysami wynosi 2 h 15 min."