Z wielką radością (i nie mniejszym zdziwieniem) informuję, że ... mam aparat. Nic nie pomogło i będę Wam jednak robił zdjęcia!
Historia jest taka:
- Aparat został umoczony (był w plecaku) podczas spływu rzeką Drawą
- Po wysuszeniu i stwierdzeniu, że nie działa, został oddany do serwisu Canon'a w celu naprawy. Na razie gwarancyjnej.
- W serwisie stwierdzono, że:
- W aparacie stwierdzono ślady wody - i to morskiej - co oznacza, że został zamoczony w wodzie a uszkodzenie na skutek zamoczenia nie podlega gwarancji
- Na pytanie, czy wobec tego nie można go naprawić odpłatnie, serwis Canon'a odpowiedział (uwaga): nie bo tak wiele elementów elektroniki wymaga wymiany, że koszt naprawy przekraczałby koszt aparatu
- Wobec tego zorganizowana została składka na nowy aparat, który przed Świętami zakupiłem i oddałem Zbyszkowi (prawowitemu właścicielowi tego utopionego)
- Tak więc Wesołemu Romkowi zostały zwłoki w pudełku, które Wesoły Romek sprytnie przekazał MUC Monice w celu sprawdzenia, czy może w inteligenckim mieście Kraków nie ma takiego miejsca, w którym te zwłoki da się jeszcze raz sprawdzić.
- Okazało się, że jest taki serwis a w nim stwierdzono (uwaga!): że aparat jest dobry, wymaga jedynie porządnego wyczyszczenia!!
- Został więc wyczyszczony, w niedzielę go odebrałem, założyłem obiektyw, pamięc i .... DZIAłA! Na razie nie widzę braków.
I co Wy na to?

Najnowsze komentarze
6 dni 16 godzin temu
1 tydzień 3 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 3 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
9 tygodni 23 godziny temu