Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Australia ****

Film | Recenzje

Australia, cover.jpgJest to 3-ci film Baz’a Luhrman’a, który widziałem i zapamiętałem. „Romeo i Julia” (1996) był post-modernistyczną ekranizacją dramatu Szekspira w scenerii gangów z lat 50-tych a „Moulin Rouge” (2001), dość „zakręconym” musicalem. Oba zdobyły wiele nagród i wprawdzie mogły się podobać lub nie, ale … nie dało się o nich zapomnieć.

Australia, 2008, Australia/USA

Reż:
Baz Luhrman
Grają:
Nicole Kidman - Lady Sarah Ashley
Hugh Jackman - Drover
David Wenham - Neil Fletcher
Bryan Brown - King Carney
Jack Thompson - Kipling Flynn
David Gulpilil - King George
Brandon Walters - Nullah

„Australia”, ach Australia … jest proszę Państwa współczesną wersją „Przeminęło z wiatrem”, czyli epicką, romantyczną opowieścią o losach arystokratki w krainie nigdy-nigdy. Opowieścią, której nie da się zapomnieć.

Uwaga! Mega-epicką, czyli do oglądania proszę się zabrać dość wcześnie, przygotować termos z herbatą i kanapki oraz mega-romantyczną, czyli do oglądania proszę przygotować chusteczki.

Niemniej jest to – jak inne filmy Luhrman’a – wystarczająco nowoczesna i „zakręcona” wersja epicko-romantycznej produkcji, żeby przyciągnąć uwagę. Świetne tempo, kapitalne dialogi (znający angielski ubawią się jego „australijską” wersją), doskonałe zdjęcia (ach te krajobrazy…) i fenomenalna gra Nicole Kidman w roli Lady Ashley. Jest i zabawnie i dramatycznie i heroicznie a – momentami – nawet subtelnie. Są też w „Australii” polonica. Rolę Iwana, właściciela baru w Darwin gra Jacek Koman, aktor z Bielska, który w latach 80-tych wyemigrował do Australii.

Historii, nawet w skrócie, opowiedzieć nie mogę, bo zepsułbym zabawę, ale moją ulubioną scenę z kangurem opiszę. … Lady Ashley jedzie na farmę męża w australijskim interiorze. Ostatni etap to podróż przez pustynię zapakowaną „powyżej brzegów” ciężarówką z tubylcami na dachu kabiny. Jadą sobie jadą aż tu nagle obok ciężarówki pojawia się stado skaczących kangurów. Lady zauważa je:

O! Kangur!
Cudowny.
Piękny.
Nigdy wcześniej nie widziałam kangura.
Patrz, skaczą.
- Tak, skaczą, mruczy Drover (kierowca).
To takie piękne.
Spójrz tylko na nie...
… nagle… trzask-prask i kangur pada. Zastrzelił go jeden z tubylców siedzących na „dachu”. Już po wszystkim położył go obok siebie, ale tak, że zgrabne nogi kangura dyndały (jak wycieraczki) przed oczyma przerażonej Pani Ashley.

Przyznaję, że film jakimś arcydziełem nie jest, ale mnie się podobał, wątpię by mógł się komuś nie podobać, więc z czystym sumieniem go polecam.

Warto

To pierwszy film obejrzany przeze mnie z płyty na mojej "nagrywarce". Zapomniałam, że w Twojej recenzji wspomniałeś, że to dość długi film. Zaczęłam oglądać wczoraj dość późno i zasiedziałam się do 1,45. Nawet przez chwilę nie przysypiałam. Obejrzałam film z dużą przyjemnością. Scena z kangurami świetna i dobry chwyt sygnalizujący od początku jak kompletnie pani Ashley nie wie gdzie przyjechała i kontrastująca obu głównych bohaterów.
Jeśli chodzi o aktorów to wspomniałabym chłopca grającego Nullaha - przecudny.