Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Uwaga - Western! Appaloosa ****

Film | Recenzje

appaloosa_viggo_ed.jpgappaloosa_cover.jpgZa każdym razem, kiedy trafiam na kinowy western, myślę z troską o reżyserze i zastanawiam się: „co go kurcze podkusiło”? Po chwili przypominam sobie, że niedawno widziałem kolejny film o królu Henryku VIII i .. daję spokój.

Appaloosa, 2008, USA

Reż.:
Ed Harris
Grają:
Ed Harris - Virgil Cole
Viggo Mortensen - Everett Hitch
Renée Zellweger - Allison French
Jeremy Irons - Randall Bragg

Mam zaszczyt polecić Państwu western Appaloosa. Jest w nim, jak w większości westernów, ciepło, brudno i nudno, jest dobry (a właściwie są dwaj, a właściwie ich nie ma) i zły bohater, no i panie (damy raczej nie, a pani jest właściwie jedna). Czemu więc polecam? Bo Jeremy Irons gra „złego” a Viggo Mortensen „dobrego” bohatera. Już zabawnie. Oprócz nich występują: Renee Zellweger i Ed Harris, który zresztą nie poprzestał na graniu, lecz jest też reżyserem i scenarzystą. Julii Roberts nie ma.

Paniom film się spodoba, bo pani owija wokół palca jednego rewolwerowca a panom też się spodoba, że nie wszyscy panowie ulegają paniom. A wszystkim się spodoba myśl, że - mimo iż wszyscy wszystkich nabierają i zwodzą - to … prawdziwa przyjaźń jednak istnieje. I że dobro nie wygrywa, bo go nie ma.

W filmie akcja rzadko toczy się tak, jakby się można było spodziewać, niewiele strzelają i w ogóle jest niewiele scen drastycznych, co nie znaczy, że film może oglądać młodzież. Wręcz przeciwnie. A może … Nie. Jednak młodzież, w szczególności męska, może, a nawet powinna film oglądać. Demaskuje on bowiem paskudną – z natury – duszę kobiety, co w zestawieniu ze szlachetnymi – z natury – duszami mężczyzn (nawet tych wykolejonych) pachnie mi troszkę … niepoprawnością polityczną. W zasadzie Pan Ed Harris próbuje przekazać nam to, co niedawno próbował przekazać Pan Palikot, tyle tylko, że subtelniej.

Wreszcie „last but not least” – muzyka. Już w poprzednim autorskim filmie “Pollock” (który także polecałem), Ed Harris współpracował z dość popularnym twórcą muzyki filmowej – Jeff’em Beal’em. Wtedy jakoś „soundtrack’u” nie odnotowałem, ale teraz … Ścieżka dźwiękowa w „Appaloosa” to rewelacja. Już poluję na płytę (wydano), ale nawet w samym filmie trudno nie zwrócić na nią uwagę. Za muzykę, za rolę Mortensen’a jako side-kick’a i za odwagę Pana Harris’a jako reżysera – daję 4 gwiazdki.