Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Steve Kuhn - Mostly Coltrane *****

Muzyka | Recenzje

Steve Kuhn - Mostly Coltrane, cover.jpgPrzyznam, że (trochę szkoda) odkrywcą tego albumu nie jestem. „Mostly Coltrane” jest bowiem płytą miesiąca w ostatnim numerze „Audio”. Co więcej, spośród wielu płyt, które ostatnio spotkałem, przynajmniej jazzowych i tych „nowych” jest płytą zdecydowanie się wyróżniającą, może nawet najlepszą, jaką słyszałem. Jest to jazz bezlitośnie wysokich lotów, pełen napięcia, emocji i wigoru, co jest tym bardziej ciekawe, że Steve Kuhn jest pianistą naprawdę bardzo „dorosłego” pokolenia (rocznik 1938) i o aż taką energię nie podejrzewałbym go. Może dlatego, że dobrał do nagrania muzyków prawie o pokolenie młodszych, a może dlatego, że „dziadek” Kuhn ma po prostu aż taką ikrę i nerw, wyzwaniu jakim jest nagranie muzyki Coltrane’a – przynajmniej jakoś niebanalnie, pomysłowo i świeżo – nadspodziewanie dobrze sprostał.

Co ciekawe, zawsze to powtarzam, wena się „udziela” i o ile w przypadku Joey Barona to mnie nie dziwi, bo jest on jednym z czołowych współczesnych perkusistów (i to słychać, oj jak dobrze), zaskoczył mnie – bardzo pozytywnie – Joe Lovano. To dość znany i niezły saksofonista (pisałem zresztą o nim), ale kojarzył mi się nieco bardziej „rozrywkowo”. To nic złego (granie jazzu i lekkiego i ambitnego), ale żeby angażować się do jakiegoś projektu po to, by na saksofonie grać Coltrane’a trzeba mieć nie lada odwagę. No i jakiś pomysł.

Tu dygresja. John Coltrane jest legendą jazzu i to tak znaczącą, rozpoznawalną i osłuchaną, że z jednej strony łatwo coś zagrać „Coltranowato” – Wesoły Romek (jak każdy dyletant) się ucieszy, bo rozpozna, a z drugiej trudno – bo każdy jazzman też rozpozna, ale przewróci oczyma i westchnie. Pojawia się dylemat – jeśli to nie ma być jakiś komercyjny „songbook” typu „Coltrane for Lovers”, to jak to zrobić? I drugi – gdzie to nagrać?

Płytę wydała wytwórnia ECM, w której rządzi niejaki Manfred Eicher. Jak Aleksander, szef wielki, mądry, ale straszny. Sam słyszałem (w wywiadach), że artyści nagrywający w ECM … po prostu się go boją, bo na jazzie zna się jak nikt, i nie tylko kiczu, ale nawet jakieś drobnej słabości nie przepuści. By więc nagrać Coltrane’a w ECM trzeba: bardzo chcieć i naprawdę mieć pomysł.

Dziadka Kuhna dobrze rozumiem. Grał w kwartecie Johna Coltrtane’a … ale tylko przez 2 tygodnie (zastąpił go McCoy Tyner). To trochę plama (w życiorysie) i sam bym się czuł w nastroju „a ja ci pokażę”. Niemniej Kuhn ma łatwiej, jest pianistą i – nieco automatycznie – mistrzowi w drogę nie wchodzi. Zatem pomysł był taki, by zagrać Coltrane’a w zespole, któremu brzmienie nadaje fortepian. Ale Cotrane bez saksofonu (nawet, jeśli nie dominuje w brzmieniu), to jakby Wielka Pardubicka bez koni, a dla saksofonisty taka konfrontacja z mistrzem to dramat. Na szczęście artyści mają takie dusze, że ze strachu (najczęściej) lub z miłości (często) potrafią wznieść się na wyżyny. Tak jest też na płycie „Mostly Coltrane”, gdzie i Kuhn i Baron i Lovano są w najwyższej formie a Finck wtóruje im całkiem nieźle.

„Mostly Coltrane” to nie jest jakiś lekki jazz. Nie jest to też (na szczęście) jazz ekscentryczny, ale trzeba mieć nastrój, żeby się wsłuchać i posmakować. Mimo to serdecznie ją wszystkim polecam, nawet tym, którzy się jazzu trochę boją. Albowiem jest to jazz „referencyjny” – bez udziwnień, eksperymentów, elektryczności i fuzji, za to współczesny i na bardzo wysokim poziomie.

Artist: Steve Kuhn

Album: Mostly Coltrane

Release Date: Jul 7, 2009

01. Welcome - Coltrane - 5:00
02. Song of Praise - Coltrane - 7:31
03. Crescent - Coltrane - 6:23
04. I Want to Talk About You - Eckstine - 6:00
05. The Night Has a Thousand Eyes - Bernier, Brainin - 8:45
06. Living Space - Coltrane - 5:12
07. Central Park West - Coltrane - 3:50 (… posłuchaj)
08. Like Sonny - Coltrane - 6:04
09. With Gratitude - Kuhn - 3:41
10. Configuration - Coltrane - 4:19
11. Jimmy's Mode - Coltrane - 6:53
12. Spiritual - Coltrane - 8:21
13. Trance - Kuhn - 5:24

--------------------------------------------------------------------------------

Joey Baron - Drums
Manfred Eicher - Producer
David Finck - Double Bass
Steve Kuhn - Piano, Author
Joe Lovano - Sax (Tenor), Tarogato

Co ma do powiedzenia dyletant

Ja, przedstawicielka tych co się boją jazzu, posłuchałam "Central Park West". Całkiem miło.
W tym utworze fortepian i saksofon świetnie się równoważą (może nawet ze wskazaniem na ten drugi instrument - czyli jednak konfrontacja, ale nie mnie oceniać jak się to ma do Coltrane'a), jeden drugiemu pozwala na chwilę się przebić, ale nie "pajacują" nadmiernie. Perkusista nie zagłusza reszty, co często ma miejsce, a mnie akurat razi, bo automatycznie wyostrza i odbiera melodyjności kompozycji (a właśnie "brak linii melodycznej" zniechęca mnie do słuchania jazzowych wykonań). Więc jest dobrze.