
“Ebene” to francuski zespół, który uważany jest obecnie za jeden z najlepszych młodych kwartetów smyczkowych. Pierre Colombet (1 skrzypce), Gabriel Le Magadure (2 skrzypce), Mathieu Herzog (altówka) i Raphael Merlin (wiolonczela) założyli go w 1999 r., gdy studiowali jeszcze w Akademii Muzycznej w Boulogne-Billancourt. Śmiało można powiedzieć, że kwartet ma na koncie więcej nagród niż płyt, bo wydał dopiero kilka płyt a tylko jedna ostatnia, „Ravel, Debussy & Faure” zdobyła wiele nagród, m.in. – „Recording of the Year” (Gramophone Magazine) i „Kammermusik-Einspielung des Jahres” (ECHO-Klassik).
Wprawdzie wybrane przeze mnie płyty zawierają nagrania utworów kameralnych kompozytorów (prawie) XX wiecznych, nie znaczy to jednak, że „Ebene” nie brał na tapetę także typowych klasyków (np. płyta „Haydn, Quators a Cordes”). Ale …
Albo mnie jakoś bardzo kusi muzyka z przełomu XIX i XX w., podoba mi się ona zanadto i jestem mało krytyczny, albo – co byłoby logiczne – młodzi po prostu lepiej ją rozumieją i łatwiej wnoszą coś nowego do bardziej współczesnego repertuaru, pozostawiając klasyków klasycznych (np. wiedeńskich) … dziadkom (grzecznie i elegancko).
Kwartety Bartoka znałem już wcześniej i nie jest to łatwa (czy raczej lekka) muzyka, bo nasycona emocjami, pełna napięcia i niezwykle ekspresyjna. Wyobrażam sobie jak świetnie musi to brzmieć na żywo, kiedy nie tylko słychać, ale i widać jak chłopcy „się starają”. Nie wiem tego na pewno, ale podejrzewam, że Bartok nie jest łatwy do grania, bo mało „śpiewny” i zawikłany rytmicznie, tym bardziej podziwu godna jest odwaga, z jaką kwartet „Ebene” do Bartoka podszedł. Wyszło wybornie, jędrnie, wręcz młodzieżowo. Serdecznie polecam, ale na specjalne okazje.
„Ravel, Debussy & Faure” to, chronologicznie, następna płyta po Bartoku i … no proszę państwa. To jest zupełna rewelacja. Kwartety Debussy’ego i Ravela także znałem (tzn. mam ich nagrania), ale musze przyznać, że z taką pomysłowością (wręcz dowcipem) i z takim wyczuciem nastroju (bo zarówno Ravel jak i Debussy – impresjoniści – byli pełnymi inwencji „nastrojowcami”) trudno się mierzyć. W ogóle muzyka tych 3 francuskich kompozytorów jest wyjątkowo urzekająca i świetna do słuchania a w przypadku „Ebene” dochodzi do tego jeszcze niecodzienne i niebanalne wykonanie. Są fragmenty zniewalająco śpiewne i słodkie, inne zaś temperamentne, jakby muzycy podekscytowani byli granymi nutami. Jak się w to wsłuchać – niezła zabawa i prawdziwa uczta (melomana). Serdecznie polecam, zwłaszcza tym, którzy muzyki poważnej, szczególnie tej bardziej współczesnej trochę się boją. Dla przykładu:
Ravel - Kwartet F dur, 2. Assez vif - Très rythmé (…posłuchaj)
Nie mogę się oprzeć i zdradzę, iż wiem, że zainteresowania członków „Ebene” nie ograniczają się tylko do muzyki poważnej – z prawdziwie młodzieńczym zapamiętaniem grają i ŚPIEWAJĄ, co tylko się da. Czy to jest praktyczne nie wiem, sympatyczne na pewno, ale … o tym następnym razem.

Najnowsze komentarze
6 dni 15 godzin temu
1 tydzień 3 dni temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 3 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 4 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
8 tygodni 4 dni temu
9 tygodni 22 godziny temu