Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Maciej Maleńczuk – Psychodancing Live *** (z zagadką)

Muzyka | Recenzje

Maciej Maleńczuk & Psychodancing - Live 2010, cover.jpgWłaśnie ukazała się najnowsza płyta Macieja Maleńczuka z zespołem „Psychodanicing”. Ponieważ Pan Maciej jest ulubionym artystą MUK Marysi, nie mogłem jej (płyty!) zignorować. Jest to dwupłytowy album nagrany na dwóch, co najmniej, koncertach. Pierwszym raczej rokowym i drugim typu „Sopot” (gdzie „kiczują” smyczki), co nawet mnie zaciekawiło, bo teraz z napięciem, ale bez przesady, oczekuję następnych płyt i zadaję sobie pytanie jak daleko – w parodii kiczu – posunie się jeszcze Pan Maciek.

Bo cały projekt („Psychodancing” [2008], „Psychodancing Vol. 2” [2000] + Psychodancing Live[2010]) jest jedną wielką apoteozą kiczu – przy czym w wydaniu żylastego Maleńczuka, posiadacza prawdziwie męskiego głosu i charakterystycznego kpiącego uśmieszku – jakoś mnie to specjalnie nie razi.

Tu dygresja. Ostatnią pozycją na ubiegłorocznej płycie „Psychodancing Vol. 2” jest wiązanka (medley), w której Pan Maleńczuk „poszedł po bandzie” i zdradził co (niby) mu się z prawdziwym dancingiem kojarzy. Jak na razie tak daleko się, na szczęście, nie posunął, ale … niechcący zadał świetną zagadkę.

Maciej Maleńczuk – Medley

No proszę! Bożenka przecudnie odgadła:

  1. Afric Simone – Hafanana. Jeden z (dwóch) przebojów [1975] piosenkarza pochodzącego z Mozambiku, który największą popularność zdobył chyba w krajach latynoskich.
  2. Toto Cutugno – L’italiano. To bardzo charakterystyczna piosenka [1983] Cutugno, który znany jest głównie jak kompozytor (Dassin, Dalida) i który przez wiele lat był królem festiwalu w San Remo.
  3. Joe Dassin – Les Champs Elysees. Bardzo znana piosenka (z płyty o tym samym tytule [1969]) amerykańskiego (Tak! Urodzony w NY) piosenkarza, który zrobił karierę we Francji a który śpiewał w wielu językach – po francusku jednak najczęściej.
  4. Bee Gees – Stayin’ Alive. Mega hit [1977] mega popularnego (4 miejsce na liście największej liczby sprzedanych płyt) zespołu – ikony muzyki dyskotekowej – jedynego, który śpiewał tak nienaturalnym, łatwo rozpoznawalnym falsetem.
  5. Tamara Miansarova – Пусть всегда будет солнце. Bez komentarza, Sopot 1963.
  6. Pavol Hammel - Učiteľka Tanca. Nie wiem czy Hammel śpiewał jeszcze coś innego (ależ tak!), ale „Nauczycielkę tańca” z pewnością każdy zna. Czemu akurat ona (piosenka z płyty „HRÁČ” [1975]) była u nas w Polsce tak popularna, nie wiem.
  7. The Shorts - Comment ça va. Międzynarodowy hit [1983] zupełnie nieznanej, holenderskiej – dziś nazwalibyśmy ją boys-bandem – grupy „chłopięcej”.
  8. Marino Marini – Nie płacz, kiedy odjadę. Chyba najbardziej znany (w Polsce) przebój [1961-62] tego włoskiego piosenkarza i kompozytora. Ja znam jeszcze „Ciao ciao Bambina” i „ Come prima”. Po polsku nauczył się najprawdopodobniej na statku „Sobieski”, na którym pływał jako muzyk.
  9. Paul Anka – Diana. Bez komentarza. Na 50-tce Marysi oglądaliśmy nawet klip z „Dianą” [1957].
  10. Afric Simone – Ramaya. Drugi [1975], chronologicznie pierwszy przebój Simone’a.

Pięknie! Uzyskałaś co najmniej 18 punktów – (9) to moim zdaniem nie Jiri Korn, ale „Učiteľka” się zgadza a przy Bee Gees brakuje tytułu – na 26 możliwych!. Odgadłaś dwie (3 i 10) z tych, które mnie samemu sprawiły największy kłopot. (7) jest łatwe, (2) no... a (8) najtrudniejsze. Zgadujemy dalej, choć już wiadomo, że i Zuzia i OD przegrali z kretesem!

Pytanie brzmi. Jakie piosenki (wykonawca, tytuł) składają się na całą kompozycję? W sumie jest ich 13, ale w kilku przypadkach są to takie „megahity”, że wykonywane były przez całe rzesze piosenkarzy a wtedy umawiamy się, że „drążymy”, tzn. staramy się znaleźć te pierwsze albo najsłynniejsze (najpopularniejsze) wykonania.

Wracam jednak do Maleńczuka „Live”. Muzyka to nie jest, przynajmniej ja jej w występach Maleńczuka specjalnie nie widzę. Jest to żart, OK. Pan Maciej jest wykonawcą charyzmatycznym i jego żart brzmi lepiej niż podobne w wykonaniu kabaretu Otto, lecz … cała idea przypomnienia klimatu dancingu, skądinąd całkiem fajna – usprawiedliwiająca, już dwuletni w końcu, projekt „Psychodancing” – trochę mi zgrzyta. Bo? Na płycie „Psychodancing Vol. 2” są dwie bardzo dobre piosenki: „Jak to dziewczyna” (Irena Santor) oraz „Alabama” (Ludmiła Jakubczak). Po pierwsze one z kiczowatym dancingiem mi się jakoś w ogóle nie kojarzą, choć zatańczyć je można, a po drugie w wykonaniu Maleńczuka, niestety, nie są już one takie dobre. On po prostu fałszuje i wydać wyraźnie, że Panu Maćkowi wychodzą znacznie lepiej znacznie mniej wymagające „Cicha woda” czy „Nigdy więcej”. Miało być inteligentnie (z podtekstem) a wyszła … okazja do zarobienia pieniędzy.

Czepiać się więcej nie będę (bo nie ma się czego aż tak bardzo czepiać) powiem tylko, że ze wszystkich czterech płyt (mam, bo Pan Maleńczuk jest ulubionym …) jestem w stanie wybrać kilka NAPRAWDĘ DOBRYCH kawałków porozrzucanych w rzeczywistości jak rodzynki w cieście na zbyt wielu płytach. Taki wirtualny zestaw miałby co najmniej 4 gwiazdki a tak … tylko 3, choć przyznaję, ale to już moje osobiste przewrażliwienie, że duga płyta z zestawu „Live”, gdyby (ach!) nie przynudzały na niej smyczki – byłaby boska. Z pierwszej zaś poleciłbym świetny „Skok wzwyż” jakby żywcem wzięty z repertuaru Wysockiego i jak twierdzi Maleńczuk „piosenkę o gigantycznym potencjale” – „Cichą wodę”.

CD 1 :
1. Intro/Duety 6:14
2. Kaczory 4:27
3. Praca na saksach 4:16
4. Nie mogę ci wiele dać 3:55
5. Kwas 5:24
6. Andromantyzm 3:18
7. Edek Leszczyk 3:31
8. Skok wzwyż 4:56 (…posłuchaj)
9. Emeryten party 3:14
10. Kronika podróży - czyli ciuchcią w nieznane 4:20
11. Cicha woda 3:19
12. Muzyk 4:07
13. Płonąca stodoła 2:40

CD 2 :
1. Nigdy więcej 4:06
2. Barman 3:16 (…posłuchaj)
3. Dawna dziewczyno 8:00
4. Wakacje z blondynką 3:53 (…posłuchaj)
5. Tango libido 4:51
6. Kolacyja 5:06
7. Absolutnie 4:36
8. Jestem sam 5:09
9. Bo to się zwykle tak zaczyna 6:13
10. Twarze przy barze 5:18
11. Besame Mucho 5:21

„Pan Maleńczuk – tak to ja”

Maleńczuk należy do lubianych przeze mnie wykonawców, chociaż jest niejednoznaczny i moja sympatia nie jest bezwarunkowa. Znam jego piosenki tylko z radia i telewizji, nie mam żadnej płyty, więc siłą rzeczy moja znajomość jego twórczości jest fragmentaryczna. Polubiłam go chyba nie za głos, nie „za wdzięk i bezpretensjonalność”, a raczej za osobowość. Dość podobał mi się jako zbuntowany kontestator, idący pod prąd. Więzienie za odmowę służby wojskowej też mi się oczywiście podobało. Nie byłam do końca pewna, czy jego zachowanie, styl ubierania, wynikają li tylko z ideologii czy też z chęci bycia oryginalnym i z olewackiego lenistwa (nie uczy się, nie kończy żadnej szkoły), no i te uzależnienia. Ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Troszkę później, ale jeszcze w ” hippisowskim” wydaniu, z zapuszczoną fryzurą, miałam okazję słyszeć go w „rozmowach na jakiś temat” (talk show) i muszę powiedzieć, że z kolei zaskoczył mnie normalnością. Wcale jego poglądy nie bulwersowały, a nawet były dość konserwatywne. I to mi się też spodobało, a może nawet od tego momentu go polubiłam?
Maleńczuk w nowej odsłonie dla mnie (nie jestem znawcą jego repertuaru, o Pudelkach słyszałam, o innych grupach już wcale, nie koniecznie chronologicznie słyszałam utwory) to ten śpiewający „Dawna dziewczyno” (oczywiście wzruszyła mnie do łez), „Koledzy” - spodobała mi się bardzo, no i to doborowe towarzystwo Waglewskiego. Gdy usłyszałam go w „Mundialeiro”, trochę nie wiedziałam co o tym sądzić. Maleńczuk był w moich oczach artystą tworzącym dla bardziej wymagającego odbiorcy, wykazującym wielki szacunek do tekstu, niekomercyjnym. Piosenka skojarzyła mi się z ewidentnie biesiadnym pastiszem „Ragazzo da Napoli” Drupiego, więc trochę jakby taki skopiowany pomysł? Potem ten nurt „dancingowy”. Już nie ten niepokorny poeta, szyderca i prześmiewca? Ale ja miłośniczka „staroci” z sentymentem słucham piosenek z moich młodych lat, nucę, podryguję.

W tym roku miałam okazję poznać jego muzyczną, i nie tylko, drogę oglądając koncert „Pan Maleńczuk – tak to ja”, zorganizowany z okazji 25-lecia pracy artystycznej, w ramach tegorocznego festiwalu Sopot TOPtrendy. Jedna część koncertu to był występ z zespołem Psychodancing z cowerami z najnowszych projektów. Druga, przekrojowa, z największymi przebojami z całej twórczości. Jubilat przeplatał piosenki komentarzami wspominkowymi, byli też goście zaproszeni. Miłe parę godzin. Trochę tylko ten aktualny image Maleńczuka mi przeszkadza. Ten ulizany „fryzjerczyk” coś mi nie pasuje i mimo, że nie gustuję, to te dawne niechlujne włosy, i jakieś takie ogólnie zaniedbanie, było bardziej „maleńczukowe”.

W rozwiązaniu zagadki nie mogę wziąć udziału, bo oczywiście rozpoznaję melodie w wiązance ale nigdy nie znałam tytułów utworów, a pierwsi wykonawcy - to już zupełnie „czarna magia”.

Nie mogę odsłuchać „To była blondynka” – zgłasza, że „nie może znaleźć strony”. Inne piosenki ”gra”.

Jaka to melodia

Dzięki za piękny post ("Wakacje..." poprawiłem - mój błąd), ale zawiodłaś mnie jeśli chodzi o piosenki.

Zawiodłem się w ogóle, trudno mi bowiem uwierzyć, że są Wam one nieznane (wszystkie są bowiem dobrze znane). Rozumiem, że nie od razu Kraków zbudowano, tyle tylko, że np. w kawałku (4) facet wyraźnie śpiewa "szamp elise". Po bezczelnym wpisaniu "szamp elise" (!!!) Google pyta: Czy chodziło Ci o: champ elise? a po uzupełnieniu zapytania "song champ elise" - wykonawca i tytuł pokazują się już na 4-tej pozycji - ależ wysiłek.

Więcej nie podpowiadam a ponieważ są upały, daję jeszcze czas do jutra.

RN

P.S. Akurat polemizowałbym z tym, że ten ulizany „fryzjerczyk” coś mi nie pasuje. Sądzę, że programową ilustracją dychotomii pomiędzy ulizanym wyglądem a rogatą duszą jest piosenka "Barman". Prawdopodobnie Panu Maleńczukowi znudziła się już ta "życiowa" strona baru i z czasem polubił stronę "filozoficzną". Miejsce niby jest to samo a jakże inny punkt (wygodny, panoramiczny!) widzenia. Mnie to do niego akurat pasuje.

Pan Maleńczuk

Trochę mi głupio, bo zamiast odnieść się (jakoś) do tekstu Bożenki frontalnie zaatakowałem lenistwo zagadkowiczów. Poprawiam się więc. Też słabo znam życiorys i twórczość Maleńczuka, właściwie zacząłem ją poznawać całkiem niedawno, przy okazji płyty „Koledzy”, więc jestem świetnie (nie)przygotowany do dyskusji.

Maleńczuk i kobiety.

Nie pierwszy raz zadziwiam się kobiecym gustem i niejasnymi ścieżkami, jakimi on podąża. To fajne, że jest Maleńczuk w jakimś sensie kobiecym idolem, ale nieco zaskakuje, że jest bożyszczem tych samych pań, które – oj – czują sympatię także do Małcina Kydłyńskiego. Próbuję znaleźć, przynajmniej w celu poznawczym, co może łączyć te dwie postaci oraz ich osobowości i … nic. Naprawdę. Rozumiem, że nie może to być powierzchowność, bo Panie (podobno) mają to gdzieś, ale nie może to też być charakter, życiorys, wykształcenie ani erudycja. Obaj z pewnością są, choć inaczej, nietuzinkowi, ale to nie może wystarczyć, bo nietuzinkowy jest także (np.) nasz były premier a on … nie, dam spokój. Wydaje mi się, że – w końcu obie osoby są raczej zjawiskami medialnymi niż postaciami z krwi i kości – to zdecydowanie WYOBRAŻENIE przyciąga kobiety. Co więc sobie, moje panie wyobrażacie o Panu Macieju? O czym marzycie?

Maleńczuk i muzyka.

Już pisałem, że muzycznie (nutowo), Pan Maleńczuk jest raczej wątły. Gdyby jeszcze grał, trudno, ale on w końcu tylko śpiewa i sądzę, że sam głos to mało, choć z pewnością nie brakuje mu pewności siebie i pomysłowości. Uważam „Psychodancing” za świetny pomysł, ale już wykonanie – nie przeczę, że mi właśnie do niego pasuje – takie trochę „fryzjerczykowate”.

Na czym więc polega sukces „Psychodancingu”? Na piosenkach, cover’ach tych kilku niezapomnianych przebojów sprzed lat, w paru przypadkiem całkiem zgrabnie odświeżonych i unowocześnionych. Odnalazłem (w kolejności od najlepszej):

  • Niedziela będzie dla nas.
  • Nigdy więcej.
  • Wakacje z blondynką.
  • Bo to się zwykle tak zaczyna.
  • Cicha woda.
  • Bal na Gnojnej.
  • Absolutnie.
  • Jak to dziewczyna.
  • Alabama.
  • Kronika podróży - czyli ciuchcią w nieznane.
  • Płonąca stodoła.
  • Malowana Piosenka [Malowana lala].

Może coś przeoczyłem, ale na 5 płyt nie jest to za dużo i mam w związku z tym pytanie. Co powstrzymuje niektóre nasze (np.) panie wokalistki – niech przykładem będzie Justyna Steczkowska, dziewczyna o rewelacyjnym głosie i wymarzonych warunkach – przed włączeniem do repertuaru takich np. „Pamiętasz była jesień”, „Twój portret”, „Wspomnienie”, „Na całej połaci śnieg” czy „Dla Ciebie jestem sobą” żeby nie wymieniać (wielu) trochę „podejrzanych” – „Gdy mi ciebie zabraknie”, „Augustowskie noce”, „Brzydula i rudzielec”, „Zapomniałam” … i tak można wymieniać bez końca. O co chodzi paniom Steczkowskiej, Kasi Kowalskiej, Kayi i wielu innym, które mają wszystkie zalety piosenkarek … prócz repertuaru. Ja wiem – na Opole (i tak nie występują) to się nie nada, ale na płytę?

Nie brakuje przykładów – prócz Maleńczuka zespół „Raz, Dwa, Trzy” całkiem udanie spopularyzował piosenki Młynarskiego (oraz Osieckiej) a liczni piosenkarze i piosenkarki z niższych (niekoniecznie poziomem, po prostu mniej popularni) półek realizują takie projekty często (Lora Szafran – Nahorny, Iwona Loranc – Jakubczak, składanki „Cafe Fogg”, „W hołdzie Tadeuszowi Nalepie” – to tylko te, które znam). Na takim pożal się Boże kapitalistycznym „zachodzie” bez końca nagrywają jeszcze przedwojenne evergreeny i jakoś to nikomu nie przeszkadza a u nas? Jazzmani … jeszcze ujdzie, ale piosenkarze i piosenkarki? Czy to możliwe, że oni nie po prostu nie dadzą rady zaśpiewać np. „Niech moje serce kołysze ciebie do snu”? A jeśli dadzą, to czemu nie właściwie nie śpiewają?

RN

panowie M.M.

Maleńczuk i kobiety
Zwykle nie zastanawiamy się za co kogo lubimy. Stwierdzenie, że „kochamy nie za coś lecz mimo czegoś (wszystko)” można odnieść też do lubienia. No, ale spróbuję zanalizować to uczucie względem obu panów M.
Chyba lubię każdego z nich za co innego. Na pewno nie za aparycję. Zdecydowanie ani jeden ani drugi nie są w moim typie, to nie moja estetyka, więc w tym punkcie byłoby raczej „mimo wszystko”. Tym samym podtrzymuję stwierdzenie, że wygląd zewnętrzny ma zupełnie drugoplanowe znaczenie, jeśli chodzi o sympatię.

O Maleńczuku już pisałam. Mogę jeszcze dodać, że odbieram p. Macieja jako niezłego, na pozór, drania, który maskuje tym wizerunkiem swoją wrażliwość. Wyczuwam, że jest w gruncie rzeczy słaby, nawet jakiś nieporadny i łatwo go zranić. Tacy mnie wzruszają, więc chyba też za to moje wyobrażenie o nim, go lubię.

Marcin Kydryński zdecydowanie czaruje mnie głosem i sposobem wysławiania się. Podoba mi się ten niezwykle elegancki i poetycki język, pełen błyskotliwych ozdobników. Wcale nie uważam, jak OD, że przesadza w tym zakresie. Pewnie ta umiejętność jest mu wrodzona (po ojcu), w dodatku zwykle nie przepadam za zbyt pewnymi siebie czarusiami. Wydaje mi się jednak, że Marcinowi nie chodzi o wywołanie efektu i popisanie się. Znając prawa rządzące słowem mówionym, prócz gruntownego przygotowania merytorycznego, dba o formę przekazu, bo szanuje odbiorców. Ma do dyspozycji tylko słowa, to przecież radio. Precyzyjnie konstruuje więc wypowiedzi, mówi ze swadą, zaangażowaniem, całą swoją duszą aby skupić uwagę słuchaczy.

Co do drugiego.
Też zadaję sobie pytanie czemu "współcześni" nie sięgają do starego, sprawdzonego repertuaru. To, że lubimy "tylko takie piosenki, które już znamy" to mądrość "ludowa" niedaleka od prawdy. Może są jakieś utrudnienia natury prawnej, prawa autorskie itp.

Tylko tyle

Żeby nie było, że się nie starałam:
1. Afric Simone „Hafanana”
2.
3. Toto Cotugno „L’italiano Vero”
4. Joe Dassin „Aux Chaps Elysses”
5. Bee Gees
6. Tamara Miansarowa “Pust wsiegda budiet sołnce”
7
8.
9. Jiri Korn „Uczitelka Tanca”
10. The Shorts „Comment ca va”
11. Marino marini “Nie płacz kiedy odjadę”
12. Paul Anka „Diana”
13. Africa Simone „Ramsaya”

Jeszcze nie odczuwam w Katedrze wakacyjnej przerwy. Ciągle jeszcze ktoś czegoś chce.