Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Bach i ogrody

Kultura, różne

Toronto_Music_Garden_01.jpgSkojarzenie muzyki z przyrodą chyba nie jest czymś nadzwyczajnym. Mnie samemu, np. Szymanowski (wcale nie muzyka z baletu „Harnasie”) kojarzy się z zamglonymi pejzażami górskimi, lecz projekt, jaki w Toronto zrealizowała pani Julie Moir Messervy, chyba zasługuje na szczególną uwagę.

Toronto_Music_Garden_02.jpgTen, znajdujący się w centrum miasta, „Muzyczny Ogród” jest niezbyt dużym parkiem nad jeziorem Ontario, powstałym na miejscu starych, zdewastowanych nabrzeży. Skąd wzięła się inspiracja i pomysł by ogród ilustrował, czy w jakiś sposób uzmysławiał muzykę – nie wiem – wiem tylko, że drugim z animatorów (a przynajmniej mocno go wspierającym) konceptu ogrodu był Yo Yo Ma („Ma”, to nazwisko ), znany wiolonczelista pochodzenia chińskiego. Wraz z nim do przedsięwzięcia wkradł się Bach i jego solowe suity wiolonczelowe, zwłaszcza suita nr 1.

W ogrodzie jest 6 „pokoi” obrazujących kolejnych 6 części Suity G-dur: Prelude, Allemande, Courante, Sarabande, Menuett, Gigue.

Ogród w Toronto

Toronto_Music_Garden_04.jpgToronto_Music_Garden_03.jpgDlaczego Pani Messervy wyobraża sobie menueta tak, jak wyobraża – nader szczegółowo omawia to w filmie „Yo-Yo Ma - Inspired by Bach, The Music Garden”, który niedawno można było obejrzeć w TVP Kultura. Niestety film (taki był pewnie jego zamysł), nie tyle dotyczył ogrodu ile samego projektu i skończył się, kiedy sponsorzy obiecali pieniądze, projekt został zatwierdzony a spychacze zaczęły rozkopywać teren pod park.

Toronto_Music_Garden_06.jpgToronto_Music_Garden_05.jpgOczywiście nie powstrzymałem się przed sprawdzeniem, co tak naprawdę z tego „ogrodowego” Bacha wynikło i o ile kilka fotografii, które znalazłem w Internecie, w ogóle pozwala to ocenić, wyszło świetnie a co najciekawsze … tak jak Pani Messervy obiecała, czyli barokowo pokrętnie.

Wprawdzie napisałem „wyszło świetnie”, lecz na ogrodach wcale się nie znam i przyznaję, że najbardziej podoba mi się chyba sama intencja zagospodarowania przestrzeni miejskiej w taki – bardziej ludzki – sposób a jeśli dodać do tego pierwiastek muzyczny (przynajmniej edukacyjny – w końcu może ktoś się zainteresuje, co to jest „Courante”), przyklaskuję.

Toronto_Music_Garden_08.jpgToronto_Music_Garden_07.jpgFilm „The Music Garden” jest pierwszym z całej serii filmów Yo-Yo My „Inspired by Bach”, których – jak suit Bacha – jest 6. Niestety widziałem jeszcze tylko jeden film z tego cyklu, poświęcony współpracy z choreografem Markiem Morissem i takie połączenie, muzyki z tańcem, wydaje mi się jakoś bardziej naturalne, albo dokładniej LOGICZNE. Natomiast park? Cóż, jestem pewien, że z parkiem (jak z górami, o których wspomniałem na początku) można skojarzyć NIEZLICZONĄ liczbę utworów muzycznych. Co oczywiście niczego, ani piękna ani sensu, ogrodowi w Toronto nie odbiera.