Ostatnio słucham coraz więcej muzyki poważnej (czy też raczej klasycznej) i … zaczynam mieć kłopot z poleceniem czegoś do słuchania, jeśli to akurat nie jest płyta z gatunku „Classical”.
Łatwo powiedzieć, że coś mi się podoba, albo nie – jestem duży i nie muszę się tłumaczyć – ale znacznie trudniej uzasadnić DLACZEGO, a przynajmniej w recenzji jakoś trzeba (wypada) to zrobić. Tej zimy, razem z płytami kwartetu „Ebene”, wpadł mi także w ręce album J.E. Gardinera z Koncertami Brandenburskimi Bacha. „Wpadł”, to nie jest dobre słowo, bo wydawcy muzyki klasycznej nie mają żadnych oporów w ustalaniu nikczemnych cen na płyty, ale nagrania Gardinera były tak wychwalane, że się nie oparłem.
A powód (oparcia się) był. Koncertów Brandenburskich, których jest tylko 6, mam wiele: 2 wydania płytowe (Neville Marriner oraz Benjamin Britten) i 2 na DVD („Freiburguer Barockorchester” oraz Karl Richter), muzyka znana – więc? Oczywiście muzyka poważna, to nie jazz i kolejne wykonanie „Air” z Suity Orkiestrowej Nr 3 Bacha jest po prostu „arią na strunie G” i tyle. Czy na pewno? No nie. Bowiem nawet „klasyczna” muzyka jest „interpretowalna” i w sporej części, MUSI nieść ze sobą myśl nie tylko kompozytora, ale i wykonawcy. Oczywiście, jeśli wykonawca taką myśl ma.
Pan Gardiner taką myśl miał. Koncerty Brandenburskie są łatwe do słuchania, ale nie do grania, więc pierwsza myśl była oczywista – doskonali instrumentaliści, czyli „English Baroque Soloists” z rewelacyjną skrzypaczką, Kati Debretzeni. Druga zaś nie aż taka oczywista.
6 koncertów (nazwanych później Brandenburskimi) Bach napisał dla znanego melomana, margrabiego Brandenburgii, Christiana Ludwiga w latach 20-tych XVIII wieku. Miały być one zestawem „marketingowo-reklamowym”, pomocą w poszukiwaniu pracy, więc stanowią „festiwal” możliwości kompozytorskich Bacha. W tych 6 koncertach o różnym charakterze, słabo związanych ze sobą muzycznie i na różne składy instrumentalne zawarł Bach cały grad pomysłów muzycznych. Przede wszystkim rozbudowane polifoniczne partie na „głosy”, sporo wirtuozerskich partii solowych i nowatorskie (wtedy) eksperymenty brzmieniowe.
Niezależnie od tego, jak bardzo byłyby one przemyślane, koncerty miały być (wtedy) przede wszystkim muzyką ROZRYWKOWĄ. Takie też, są – są nawet taneczne – i na tym polega, tak sądzę, drugi, ten niebanalny, pomył Gardinera. W jego wykonaniu Bach jest barwny, jasny i taneczny, w przeciwieństwie do klasycznych interpretacji, znacznie bardziej, nawet przesadnie „mszalnych”. Mój ulubiony, 3 – ci koncert, tylko na instrumenty smyczkowe (pierwowzór kwartetu smyczkowego?), a szczególnie jego III część Allegro (4:19 min. bardzo szybkiego allegro!), trudno jest wysłuchać bez dreszczyku zachwytu nad sprawnością zespołu i bez podrygiwania w takt muzyki. A Pani Kati? W koncercie 4-tym, głównie flecikowym, daje taki popis w III części, że … aż miło.
Tak więc, mimo iż – jaki Bach jest – każdy wie, miło posłuchać tego Bacha w znakomitym wykonaniu, świetnie nagranego i bosko brzmiącego. Serdecznie polecam.
John Eliot Gardiner – Bach Brandenburg Concertos
CD 1
Brandenburg Concerto No. 1 in F major, BWV 1046
Brandenburg Concerto No. 2 in F major, BWV 1047
Brandenburg Concerto No. 3 in G major, BWV 1048 (III. Allegro … posłuchaj)
CD 2
Brandenburg Concerto No. 4 in G major, BWV 1049 (III. Presto … posłuchaj)
Brandenburg Concerto No. 5 in D major, BWV 1050
Brandenburg Concerto No. 6 in B flat major, BWV 1051
English Baroque Soloists
Kati Debretzeni
John Eliot Gardiner

Najnowsze komentarze
21 godzin 45 minut temu
4 dni 16 godzin temu
6 tygodni 2 dni temu
6 tygodni 5 dni temu
6 tygodni 5 dni temu
6 tygodni 5 dni temu
6 tygodni 5 dni temu
6 tygodni 6 dni temu
6 tygodni 6 dni temu
6 tygodni 6 dni temu
6 tygodni 6 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 6 dni temu
8 tygodni 2 dni temu