Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Obóz (1) Gzin

Turystyka

Wakacje2010_01Gzin.jpgSkrajne odludzie w pobliżu Zakola Dolnej Wisły. Gospodarstwo agroturystyczne Państwa Tomkiewiczów skromne, ale urocze, z prostą za to doskonałą kuchnią. Świetne położenie – wokół sporo leśnych i polnych ścieżek rowerowych oraz „asfaltów” także doskonale nadających się do pedałowania. Niedaleko jest do Torunia, Bydgoszczy, Grudziądza czy Chełmna, więc nawet gorsza pogoda wakacji zupełnie nie popsuje.

MTB 2010 - Gzin

Grudziadz

Wakacje2010_03Bydgoszcz.jpgWakacje2010_02Grudziądz.jpgO Grudziądzu już pisałem („Nietoperki w Cytadeli” oraz „Majówka w Grudziądzu”), tym razem jednak obejrzeliśmy nie tylko nietoperki (czyli Cytadelę), „Ułana z dziewczyną” i spichrze, ale mieliśmy zaszczyt (Staszek się wykazał) zwiedzić zabytkowy refektarz oraz podziwiać panoramę miasta z wieży budynku UM.

Bydgoszcz

Dla mnie całkowite zaskoczenie. Nie miałem Bydgoszczy na liście „do zaliczenia” a to piękne, położone nad Brdą miasto okazało się zupełną rewelacją. Wymalowane i wychuchane, ze świetnymi knajpkami, ciekawymi zabytkami i interesującą historią.

MTB 2010 - Grudziądz, Bydgoszcz

Chełmno

Wakacje2010_04Chełmno.jpgMałe, urocze, podobnie jak Bydgoszcz ciekawe, ale inaczej. Może z powodu niezliczonych kościołów, klasztorów i ciągnących się dookoła murów obronnych atmosfera jest tam raczej historyczna a nawet „rycerska”. Bez wątpienia z powodu nieodległej rocznicy bitwy pod Grunwaldem trafiliśmy na zbroje, rycerzy i białogłowy (jakieś dni turniejowe) i mimo iż pachniało to wyraźnie wakacyjno – turystycznym „chłytem reklamowym” nam, w końcu turystom, całkiem się podobało.

Festiwal Smaku - Gruczno

Wakacje2010_05Gruczno.jpgOj! W porównaniu z Grucznem, największy odpust, jaki znam (czy znałem) jest doprawdy śmieszną igraszką. Jak na byłym Święcie Trybuny w chorzowskim parku, nieprzebrane tłumy ludzi odwiedzają nieprzebrane liczby straganów z miodami, serami, wypiekami, nalewkami, wędlinami itp. W towarzystwie głośnej muzyki, zapachu wędzonych ryb, dymie z grilli i pokrzykiwań sprzedawców. Niezłe, ale gdzieś na godzinę. Po szybkich, drobnych zakupach i wypróbowaniu wędzonego pstrąga z „Fishquelle” (tak, tak – byli też Niemcy) z rozkoszą oddaliliśmy się do naszego „gzinowego” zacisza.

MTB 2010 - Chełmno, Gruczno