Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Jak zostać królem (The King’s Speech) *****

Film | Recenzje

The Kings Speech2.jpgThe Kings Speech1.jpgDosłownie kilka dni temu dowiedziałem się, że jeden z naszych znajomych, zachęcony recenzją filmu „Turysta” wybrał się na ten film do kina – i nie pożałował. To oznacza, taką mam przynajmniej nadzieję, że nasze teksty w portalu (jak można pisać „NA” portalu?) czasem mają jakiś sens.

Zachęcony tą reakcją i dla odwrócenia uwagi od (nieco) burzliwej dyskusji na temat „lodu” spieszę donieść o kolejnym filmie, który moim zdaniem warto obejrzeć. Idiotyczny polski tytuł sugeruje coś zupełnie innego a film jest po prostu historią o – przypadkowym i zupełnie niechcianym – objęciu tronu angielskiego (jako Jerzy VI) przez księcia Alberta, jednego z prawnuków królowej Wiktorii.

Albert (Colin Firth), jak by to powiedziała Bożenka, był 100 procentową pierdołą. Nieśmiały, lękliwy, (jako dziecko) skłonny do płaczu i … potwornie jąkający się. A ponieważ w Anglii król nie służy do niczego innego tylko do przemawiania, nikogo mniej odpowiedniego, jako kandydata na tron Wielkiej Brytanii nie można sobie było wyobrazić. Konieczność objęcia tronu po starszym bracie była dla biednego „Albercika” wręcz osobistą tragedią.

Fabuły oczywiście nie mogę zdradzić, ale powiem tylko, że wieloletnia, wytrwała kuracja pod okiem australijskiego logopedy Lionela Logue’a (Geoffrey Rush) przyniosła nadspodziewany efekt. „Albercik” stał się niezwykle popularnym angielskim królem (pobiła go dopiero córka – Elżbieta II) a jego wystąpienie (fascynująca scena w studio radiowym – ależ suspens – zatnie się w końcu na amen, czy nie?) w momencie wybuchu II Wojny światowej, nadawane przez BBC, stało się wydarzeniem historycznym.


Film, a ja bardzo to lubię, ma formę nieomal teatralną. Dialogi i dynamiczne, ostre zbliżenia (to już mniej teatralne) są sporym wyzwaniem dla aktorów, ale zarówno Firth jak i Rush nie tylko sprostali temu wyzwaniu – obaj zagrali swe role życia. Colin Firth („Duma i uprzedzenie”, „Pamiętnik Bridget Jones”, „Dziewczyna z perłą”) jest po prostu FENOMENALNY w tej swojej nieporadności bezustannie rywalizującej z dumą i (dobrze ukrytym) majestatem. A Rush? Jakby predestynowany do obłędu („Blask”, „Zatrute pióro”) genialnie odtwarza osobowość mocno zakręconego, za to konsekwentnego i zaangażowanego nauczyciela.

Zwróciłem też uwagę na rewelacyjne zdjęcia Danny Cohena („Radio na fali”). Np. scenę rozmowy w spowitym mgłą parku. Przez mgłę mocno prześwieca słońce, eksponując (w dalekich planach) same sylwetki postaci i nadając rozmowie niezwykły, magiczny klimat. Zaciekawiło mnie to, bo zjawisko „słonecznej mgły” jest raczej rzadkie – ja spotkałem się z nim, co najwyżej kilka razy w życiu. Jak to nakręcono?

Świetni aktorzy, doskonałe zdjęcia, klasyczny, za to znakomicie opowiedziany motyw „brzydkiego kaczątka” – bez wahania daję 5 gwiazdek i przewiduję, że film będzie wielokrotnie nagradzany. Polecam serdecznie.

The King's Speech – Australia/UK 2010

Reżyseria – Tom Hooper.
Zdjęcia – Danny Cohen.

Grają:
Król Jerzy VI – Colin Firth.
Lionel Logue – Geoffrey Rush.
Królowa (małżonka) Elżbieta – Helena Bonham Carter.
Edward VIII – Guy Pearce.
Winston Churchill – Timothy Spall.
Arcybiskup – Derek Jacobi.