Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

11-02 Brenna 2011

Foto

sf_12.10-03.11Brenna2.jpgsf_12.10-03.11Brenna1.jpgTegoroczny, narciarski wyjazd do Brennej należałoby uznać za wyjątkowo udany, gdyby nie … piesek Moniki i Marcina Azor (? Nie, Anton). Rzeczony Anton już w pierwszym dniu „narciarskim”, zostawiony sam w dużym pokoju u Jurka „zeżarł” bezczelnie drzwi do ogrodu, te największe, jakie były do zjedzenia. A ponieważ piesek zeżarł drzwi we wtorek, do przyjazdu Jurka w sobotę każdego wieczora zadręczaliśmy się (z dnia na dzień bardziej) wyobrażaniem sobie, co biedny Jurek powie (zrobi) kiedy te drzwi zobaczy.

Poza tym, choć trudno w to uwierzyć, całkiem sporo jeździliśmy na nartach. Śniegu nie było prawie nigdzie … prócz tras narciarskich na Borynii (także na Czantorii). Wszyscy byliśmy zaskoczeni i wprost zachwyceni skutecznością naśnieżania i jakością przygotowania tras, mimo skrajnie trudnych warunków śniegowych. Brawo!

Brenna 2011