Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Bikiniarze (Стиляги) ****

Film | Recenzje

Stilyagi01.jpgStilyagi02.jpgMłody aktywista Mels, podczas „akcji prewencyjnej” (obcinanie włosów, niszczenie spodni, sukienek i nylonów) w letnim klubie moskiewskich dandysów poznaje Polzę, niezwykłej urody i delikatności dziewczynę, w której – łatwo się domyślić – zakochuje się bez pamięci. Miłość pcha go nie tylko w ramiona dziewczyny (spokojnie, wcale nie idzie niełatwo), lecz także w krąg jej towarzystwa – lekkoduchów, spędzających czas w klubach i na ulicach Moskwy lat 50-tych. Z czasem okazuje się, że ci kolorowi trefnisie i utracjusze to w rzeczywistości studenci prawa czy medycyny a łączy ich wspólna niechęć do codziennej szarzyzny, fascynacja modą i uwielbienie dla muzyki. „Pod wpływem” Mels nabywa saksofon, zaczyna grać i szybko staje się ulubieńcem zakręconego towarzystwa … oraz Polzy. Happy end?

Nie. Bo życie, wchłania jednego po drugim z grona rozchichotanych przyjaciół, rozmywa gdzieś radość i beztroskę. Tak, bo jak śpiewa Mels w końcowej, patetycznej scenie filmu:

A wiesz, to nie było takie złe. Bo ten styl wyzwala od strachu.
Ta dziwna, zła i śmieszna epoka nie starła nas jednak na pył.
Zawsze pamiętać będziemy twarze i winylowych krążków czar…

Mels śpiewa? Tak, bo proszę Państwa „Bikiniarze” to … musical komediowy. Bez przesady, ale ze sporą liczbą świetnych piosenek genialnie wplecionych w fabułę i to nawet w jej części obyczajowej (a te są bodaj najlepsze).

Kupujemy saksofon

Niezła muzyka (stylizowana, nie ma przebojów z „tamtych lat”), znakomita choreografia, genialne role Oksany Akinshiny (to jest taka 100% Miss Russia, ach…) i Sergeya Garmasha (ojciec Melsa) a nawet sam Mels, z plerezą i w żółto zielonej marynarce, przerysowany w swej naiwności i ufności jak ulał pasuje do tego sentymentalnego świata. Zresztą, cały film jest jak Mels. Naiwny i słodki, za to z całkiem inteligentnym przesłaniem – apoteozą „inności”.

Partner komplementarny

Pod koniec filmu Mels – od przystojnego jak diabli Freda, który wrócił ze stażu w USA – dowiaduje się ze zgrozą, że bikiniarzy w Nowym Yorku … wcale nie ma a moskiewscy chłopcy byliby tam po prostu ŚMIESZNI. Mels to czuje (rozumie), ale złości się i samotnie stąpając opustoszałymi ulicami Moskwy intonuje tęskną, „pożegnalną” piosenkę. Aż tu nagle … przyłączają się do niego (kolejności nie pamiętam): irokezi, glany, dredy, rasta, rock, deski, kaptury, kriszna, hip-hop, moro, skóry, rowery, eko, lesbijki – cały tłum różnokolorowych mega dziwaków, przy których Mels (tym razem w niebieskiej koszuli i brązowo-żółtej marynarce) staje się … doprawdy pożałowania godny w swej „normalności”. Sam się zdziwiłem, że my – tu i teraz – aż tak jesteśmy fantazyjni … a nikogo to nie dziwi. Nikogo?

'Irokeza' - kochaj!

Jeśli zaś dziwi, to niech sobie zobaczy ten film z kapitalnymi scenami pogoni komsomolców za „bananową” młodzieżą i łapanek wśród sprzedawców płyt Charlie Parkera a może wtedy – na widok „irokeza” najdzie go jakaś pozytywna refleksja. Serdecznie polecam.

stilyagi03.jpg

Bikiniarze (Стиляги) [2008, Rosja]

Reżyseria: Valeriy Todorovskiy
Grają:

  • Anton Shagin - Mels
  • Oksana Akinshina - Polza
  • Maksim Matveev - Fred
  • Sergey Garmash - ojciec Melsa