Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

11-08-24 MTB 2011, sprawozdanie

Foto | Turystyka

zdjecie0022.jpgDSC00012.jpg20110818(001).jpgNasze wyjazdy wakacyjne tradycyjnie już nazywam MTB, choć z kolarstwem górskim mają niewiele wspólnego, ale do (jakże stosownego) określenia WLD („Wyprawy leśnych dziadków”) jeszcze nie przywykłem.

Albo „górzystość” Suwalszczyzny jest przereklamowana, albo coraz lepiej poruszamy się na rowerach (o tak!), bo – tak je oceniam – tegoroczne wyprawy były znacznie mniej męczące niż w poprzednich latach.

Obóz (1). Olszyny k. Łomży.

Nie byłem, ale ze zdjęć i opowiadań wynika, że do eksploracji narwiańskich (rzeka NAREW nie NOTEĆ. Skąd Noteć?) bagien i rozlewisk przydałyby się bardziej rowery wodne niż górskie. Zielono, szuwary, łodzie i wooooda. Dużo wody.

Obóz (2). Hołny Wolmera.

Przepiękne „nigdzie”, kilka kilometrów od przejścia granicznego w Ogrodnikach. Jeśli powiem, że w okolicy (dosłownie) była miejscowość Berżniki czy też Krejwińce a przejeżdżaliśmy obok jezior o pięknych nazwach: Piłwie, Iłgiełk, Kunis czy Ryngis, to sami się domyślacie, gdzie to mogło być – „prawie na Litwie”.

Druskienniki

IMG_4413.JPGIMG_4356.JPGDeszczową sobotę wybraliśmy na samochodową wycieczkę do znanego litewskiego kurortu, w którym mą uwagę zwróciły:

  • „In plus”. Ciekawa „letniskowa” architektura (Ciechocinek), wszechobecność rzeźb (i to całkiem sensownych) oraz – jakby nie – „Trzy dziewiątki” w wersji „Classic” oraz „Menthol”.
  • „In minus”. Szpetna budowla akwaparku (typu „Gwiezdne wojny”) oraz – oj, oj – górująca nad miastem monstrualna konstrukcja sztucznej trasy narciarskiej.

Krasnogruda

Bardzo udana wycieczka do dworku z końca XVII w., w którym często przebywał Czesław Miłosz. Dziś, pięknie odnowiony dwór nad jeziorem Hołny, w nieźle utrzymanym parku stanowi zaczątek (otwarty ponoć tego lata) – cokolwiek ma to oznaczać - Międzynarodowego Centrum Dialogu. Na zakończenie pyszne placki ziemniaczane na przejściu granicznym w Ogrodnikach.

Wakacje 2001, Noteć

Wakacje 2001, Druskienniki i Miłosz

Półkoty i Półkuny.

W deszczowy (znowu!) poniedziałek lenistwo i krótka wycieczka po okolicy.

Zelwa

IMG_4751.JPGIMG_4627.JPGPogoda się poprawiła, i we wtorek udało nam się przeprowadzić kolejny „zwiad” po okolicy. Wtedy właśnie odwiedziliśmy jeziora o tajemniczych nazwach Piłwie, Iłgiełk i Kunis a nad jez. Piłwie miał nawet miejsce „odpoczynek dłuższy” i … sfotografowałem czaplę.

Tu się pochwalę. Na zakończenie wycieczki zaryzykowaliśmy i postanowiliśmy wracać „na skróty”. Cóż to dla nas (przewodników) z mapą i kompasem (czytaj GPS’em). Wiadomo (choć jest to wielką przewodnicką tajemnicą), że takie próby zazwyczaj źle się kończą, tzn. kończą się wielogodzinnym błądzeniem po lesie. A tym razem … Nie powiem – był też odcinek typu cross-country, ale za to po wyjściu z lasu – ależ się zdziwiłem! – ujrzeliśmy nasz domek w odległości … 300m. Dla mnie bomba!

Wigry


Ty przechowasz tę muszelkę
Znalezioną nad Wigrami,
Długo szumieć będzie jeszcze
Ożywiona wspomnieniami.
[„Augustowskie noce”]

Przechowam. Piękna wycieczka wokół jez. Wigry długo zostanie mi w pamięci. W szczególności zaś:

  • Klasztor Kamedułuów. Niezwykle urokliwe miejsce ze wspaniałymi widokami na jezioro Wigry. Sam klasztor zbudowano na sporym wzniesieniu i w efekcie widok z wieży klasztornej jest jak z helikoptera.
  • Wioska Bryzgiel na południowym krańcu jeziora. No, no. Pisałem już, rok temu, że nasze miasteczka i wsie ładnieją z wyjazdu na wyjazd, ale Bryzgiel mnie zaskoczył. Wiem. To nie jest „zwyczajna” wieś, tylko warszawskie (najprawdopodobniej) letnisko, ale i tak czystość, porządek i jakość dróg (rowery!) robi wrażenie.

Wakacje 2001, Hołny i Wigry

czapla i inne

Bardzo miło przypomnieć sobie niedawne wakacje. Z czaplą zrobiłeś coś niezwykłego, świetnie się prezentuje. Trik z podparciem dłonią brody (to już nie dotyczy czapli) uważam za udany i obiecujący na przyszłość.
Dzięki.