Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Pantaleon i wizytantki ****

Film | Recenzje

pantaleon1.jpgpantaleon2.jpgpantaleon3.jpgTak się złożyło, że ostatnie wydarzenia kulturalne przypomniały mi o recenzji filmu, którą od dawna miałem napisać. Chodzi o wizytę Mario Vargasa Llosy (na podstawie jego powieści oparty jest scenariusz filmu) w ubiegłą sobotę w Kakowie. Ciekawy wywiad z pisarzem można obejrzeć w portalu radiowej Dwójki a dwa fragmenty z jego wypowiedzi są moim zdaniem godne zacytowania.

Najważniejsze, to dobrze opowiedzieć historię”, mówił Llosa. „Każdą historię można opowiedzieć na setki sposobów, trzeba wybrać ten najlepszy” – dodał … „Nie martwię się o przyszłość literatury w Polsce, kiedy widzę tyle osób słuchających dwugodzinnej rozmowy o literaturze” – powiedział na zakończenie spotkania.

Cytat o „historiach” podoba mi się głównie dlatego, że krótko streszcza także moje odczucia dotyczące literatury oraz … filmu. Wielokrotnie naraziłem się już na krytykę ze strony młodzieży – Ach! Ty to koniecznie musisz w tym widzieć jakąś historię (co w filmie, podobno, wcale nie jest takie oczywiste).

Nawet jeśli nie jest (oczywiste), pozostaję przy „spodziewaniu się” ciekawych historii również w filmach i jeśli ktoś podobnie jak ja lubi „historie”, nie zawiedzie się na „Pantaleonie”.

Posiadający opinię świetnego organizatora kapitan Pantaleon Pantoja otrzymuje zadanie zorganizowania „lotnych brygad” prostytutek do obsługi garnizonów peruwiańskiej armii. Tych odległych od „czegokolwiek”, położonych w amazońskiej dżungli. Z zadania wywiązuje się doskonale, żołnierze są zachwyceni, „wizytantki” (czyli prostytutki) zadowolone, bo wszystko odbywa się prawdziwie po wojskowemu – regulaminowo i porządnie. Niestety Pantaleon przesadza nieco w ocenie ważności niektórych elementów projektu … Dla armii „wizytantki”, jak karabiny, są częścią wojskowego zaopatrzenia a Pantaleon dostrzega w nich – co okaże się grubą przesadą – kobiety.

Wizyta

Akcja toczy się wartko, wszystko jest bardzo śmieszne – laptop, wykresy i analizy Pantaleona, wojskowe gotowi ... start, ciupcianie „na stoper”, mundurki dziewcząt itp. i generalnie nie kończy się wcale źle. Serdecznie polecam, choć mam jedną wątpliwość, jedno zastrzeżenie i jedno pytanie

  • Wątpliwość. Film oglądałem w wersji angielskiej i być może stąd wzięła się wyjątkowa komiczność dialogów. Bowiem klienci objazdowych burdeli są to „users”, panie lekkich obyczajów to „visitors”, to, co oni razem robią to „rendering” a to gdzie „renderują”, to „site”. Te informatyczne skojarzenia nie są przypadkowe (jak informatyczne zacięcie Pantaleona), bo w wojsku nic nie może się nazywać tak po prostu i musi mieć jakiś tajny kod, może być informatyczny, ale rendering [wykonanie, oddanie, przedstawienie] mnie obezwładnia. Np. „Kochanie, czy renderujemy dziś wieczorem”? Albo „Taki piękny był ten wieczór, może jakiś mały rendering na zakończenie”?
  • Zastrzeżenie. „Wizytantki”, łatwo się domyślić, są zbyt ładne, typu „dziewczyna z okładki”. Jest to komedia i jakaś przesada jest oczywiście dopuszczalna, niemniej z … „Kolumbijką” (Angie Cepeda) specjaliści od obsady przeholowali. Takich gwiazd w dżungli nie ma.
  • Pytanie. Czy wypada kręcić – zabawne, lekkie i śmieszne – filmy o zorganizowanej prostytucji? W 1973 roku, kiedy wydano „Pantaleona” (książkę) takich problemów może jeszcze nie było, ale teraz – czy nie jest to NIEPOPRAWNE POLITYCZNIE?

Pantaleon i wizytantki (Pantaleón y las visitadoras) [2000, Hiszpania, Peru]

Reżyseria: Francisco J. Lombardi
Grają:

  • Salvador del Solar - Kapitan Pantaleón Pantoja
  • Angie Cepeda - Olga Arellano 'La colombiana'
  • Tatiana Astengo - Pechuga
  • Pilar Bardem - Chuchupe
  • Gianfranco Brero - Generał Collazos