Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Moja dycha

Film

drzewo-zycia.jpgCo roku miesięcznik "Kino" publikuje listę najlepszych premier poprzedniego roku w ocenie swoich krytyków. W tym samym numerze znajdują się filmy wybierane przez studentów filmoznawstwa. Okazało się, że krytycy "Kina" są nudnymi konformistami, którzy nagradzają tylko bezpieczne filmy, które już na jakichś festiwalach zostały wcześniej nagrodzone. Oczywiście to z pewnością może być miara wybitności filmu, ale chyba nie jedyną? Nie mogę się wypowiadać odnośnie wszystkich filmów, które są na tych listach, bo nie wszystkie widziałam. Co więcej nawet nie przyszłoby mi na myśl, niektóre z nich oglądać. Nie wiem jakim sposobem komuś, kto jest młodszy niż Wisia Szymborska może się podobać film "Jak zostać królem"? To znaczy, nie dziwi mnie, że lubią go nasi stetryczali krytycy, którzy też mają często problemy z wyrażeniem własnych myśli, wątpliwej zresztą wartości i zapewne dlatego tak polubili głównego bohatera (tylko proszę z tego nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków, nie znaczy to, że "lubię "Jak zostać królem"="jestem stetryczały"), ale studenci? Największym jednak smutnym zaskoczeniem było to, że na obu listach znalazł się polski film "Erratum", który jest sztandarowym przykładem filmowego kiczu i pretensjonalności, które na dodatek ukrywają się pod płaszczykiem niby to artystycznej formy, która ogranicza się do dorzucenia w postprodukcji zielonego "tintu". Filmu "Rozstanie" niestety nie widziałam, ale mam zamiar, więc się jeszcze do niego ustosunkuję.
Po przeczytaniu tych rankingów, które po prostu mnie przeraziły, postanowiłam opublikować swoją dychę. Szukając Erica.jpg

    1.Drzewo życia
    2.Młyn i krzyż
    3.Do szpiku kości
    4.Szukając Erica
    5.Wkraczając w pustkę
    6.Daas
daas-plakat.jpg

    7.Melancholia
    8.Drive
    9.Ki
    10.Pogorzelisko

Z pewnością na mojej liście dominują filmy dziwaczne, to znaczy, takie do których oglądania trzeba mieć nastrój. Nie polecam nikomu oglądania ponad 2 godzinnego filmu "Wkraczając w pustkę" w domu, ale obejrzany w kinie jest doświadczeniem trudnym, aczkolwiek niezapomnianym. Największy przegrany tego roku to "Drzewo życia". Nie wiedzieć czemu polscy krytycy się na ten film obrazili, mimo że dostał Złotą Palmę w Cannes, to a la mode było mówienie, że nie zasłużenie i pretensjonalny itp. Cóż... rzeczywiście film należy do takich, że albo można go kochać albo nienawidzić. Moja mama po obejrzeniu powiedziała, że dla niej jednak za skomplikowany i chyba musiałby obejrzeć jeszcze raz... Mnie się wydaje, że to całkiem pozytywna ocena. Film można obejrzeć w domu, choć też raczej trzeba się po temu wyciszyć, ale naprawdę warto. Dziwaczna jest też "Melancholia" von Triera, ale po nim trudno się spodziewać czegoś innego. Jeżeli ktoś lubi ten styl, to z pewnością ten film go nie rozczaruje. Udaje mu się połączyć "kosmiczny" abstrakcyjny temat z niezłą psychodramą a la Bergman więc ostatecznie film jest naprawdę przejmujący. Do tego nurtu dołączyłabym jeszcze"Drive", który jest dziwnym, ale jednocześnie komercyjnym filmem, w których pojawiają się strzelaniny i szybkie samochody, oczywiście z miłością w tle. Ale żebyście nie myśleli, że lubię tylko dziwne filmy, że się tu jakoś snobuję to mam też dwa całkiem normalne, to znaczy realistyczne. Jeden z negatywnym przesłaniem "Do szpiku kości", ale dający do myślenia, i pokazujący zupełnie inny obraz Ameryki niż filmy zazwyczaj obecne na Oskarowej gali (choć aktorka grająca główną rolę była nominowana rok temu do Oskara). Drugi to "Szukając Erica" niby to typowy obraz angielskiej klasy średniej, na dodatek z piłkarzem w jednej z głównych ról, ale sami zobaczcie, będziecie pozytywnie zaskoczeni... Na koniec filmy polskie. Wybrałam trzy, bo niestety "Wymyku" nie widziałam. Z pewnością najlepszy to "Młyn i krzyż". Nie ma co więcej pisać, bo pewnie wszyscy już widzieli. Ale polecam przede wszystkim "Daas" praktycznie nie istniejący w polskim kinie przykład filmu kostiumowego, ze świetnymi aktorami i bardzo dowcipny. Przy okazji można się dowiedzieć, skąd Mickiewicz wziął ten cały mesjanizm, który raczej kulturze polskiego romantyzmu był obcy. Bardzo podobała mi się też film "Ki" taka prosta historia o dziewczynie, która ma dziecko, nie jest jakąś patologiczną matką, ale też nie do końca chce zrezygnować ze swojego młodzieńczego życia, no i jakoś jeszcze musi powiązać koniec z końcem. Bardzo ciekawa i "życiowa"historia, choć bez patosu, smarków i domowej przemocy. Jako 10 z braku laku dorzuciłam "Pogorzelisko", wszystkimi ten film wstrząsnął, a mnie się tak średnio podobał. Historia rzeczywiście nieźle skonstruowana, ale jakoś nie potrafię się nigdy przejąc tymi dramatami z Bliskiego Wschodu, bo nieustannie gdzieś z tyłu głowy kołacze mi, że po prostu sami są ci ludzie sobie winni.

Na koniec zachęcam wszystkich, to zaprezentowania swoich rankingów (mogą być 3 lub 5) i wymiany opinii, jak to z tym kinem w 2011 roku było.
Poniżej listy krytyków "Kina" i filmoznawców.

Oto co wybrali szanowni krytycy:

    1.Rozstanie
    2.Melancholia
    3.Chłopiec na rowerze
    4.Wymyk
    5.Ludzie Boga
    6.Młyn i krzyż
    7.Erratum
    8.Jak zostać królem
    9.O północy w Paryżu
    10.Kieł

A to lista studentów:

    1.Melancholia
    2.Rozstanie
    3.Wkraczając w pustkę
    4.Kieł
    5-6.Drive. Prawdziwe męstwo
    7.Wujaszek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia
    8-9.Jak zostać królem. Pogorzelisko
    10.Erratum

"Drzewo zycia"?

Oglądałem tylko 3 pierwsze filmy z listy i tylko do numeru (1) mam zastrzeżenia. Mnie ten film nie tylko nie wciągnął, ale … wręcz znużył. Po pierwsze, trzeba mieć niezwykłą pewność siebie (jeśli nie pychę), żeby uważać, że można odpowiedzieć na pytanie o sens życia (bo nie można) a po drugie forma wybrana przez Malick’a – planety i galaktyki, jak z „IMAX Hubble” – w ogóle mnie nie przekonuje. Zdecydowanie wolę, jeśli taki „poważnie ludzki” temat opowiada się „po ludzku” – jak to zrobił np. Wim Wenders w „Końcu przemocy”.

Bardzo fajnie, że piszesz o polskich filmach, które nie wiedzieć czemu są w kinach (i pewnie przez publiczność) raczej dyskryminowane. Na „Wymyk” czy „Daas” poluję od dawna i … nic. O „Ki” np. nic nie wiedziałem, a teraz wiem.

Krytycy i studenci wybrali „poprawnie”. Przeczytali bowiem, co ma być najlepsze i tyle. Faktem jest, że aż tak kontrowersyjne te wybory nie są, za to dziwi mnie (trochę) to, że wszystkie czołowe miejsca (u studentów aż 4 !) okupują straszne – jak dla mnie – „smutasy”. Czasem i takie oglądam („Ludzie Boga”), ale rzadko.

RN

P.S.
No, no. Zaimponowałaś mi „chwytem” z <ul>xxx</ul> do wcinania. Sam czasem coś takiego potrzebuję a na to nie wpadłem.

brak rankingu

Bardzo podoba mi się pomysł Moniki, bo chętnie zapoznaję się z różnego rodzaju rankingami. Co prawda nie mogę się włączyć, bo "dycha" to dla mnie nieosiągalna liczba, a nawet trzy - tyle filmów oglądam w ciągu roku, więc nie ma mowy o wyborze. Wiem wstyd. Ale ponieważ chodzę do kina tak rzadko to chciałabym wybierać wartościowe, ciekawe pozycje. Na podstawie "typów" Moniki i Romka (gdyby nie cudzysłów byłoby śmieszniej) i komentarzy, mogę sobie wyrobić pogląd. Z zareklamowanych przez Monikę filmów, kilka mnie zaciekawiło, a usłyszałam tytuły po raz pierwszy. Dzięki.