Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

To ja też.

Film

Umieszczenie przez Monikę "Drzewa Życia" na pierwszym miejscu
prywatnej klasyfikacji filmów 2011 roku, tak mnie zaszokowało, że
postanowiłem włączyć się do dyskusji. W związku z tym, że nie
widziałem aż tylu tegorocznych filmów, by wybrać z nich dziesiątkę
najlepszych; poza tym aby mieć szansę na napiętnowanie "Drzewa
Życia", pozwolę sobie opisać zarówno dobre jak i złe spośród
najnowszych filmów.

Swoją drogą świetny pomysł z tymi listami. Szukając czegoś do
obejrzenia - z pewnością sięgnę do wykazów sporządzonych przez
Monikę i Romka. Mam dużo do nadrobienia.

  • Drzewo Życia
    Sean Penn i Brad Pitt. Mam słabość do popularnych aktorów ze
    zdwojoną spółgłoską na końcu nazwiska (tak, Depp również wydaje
    mi się utalentowany). Jakoś udało mi się wcześniej ominąć lub
    zapomnieć recenzje tego filmu, nikt mi go również nie polecał ani
    nie odradzał. Obejrzałem wyłącznie ze względu na obsadę i
    zawiodłem się. Dla mnie to trochę pseudo-filozofia-teologia w
    stylu książek Paulo Coelho. Odniosłem wrażenie, że film stworzony
    został by zachwycić natchnione pensjonarki. Ciekawy i trudny
    temat: jak poradzić sobie z poczuciem winy i ze śmiercią bliskiej
    osoby, w świetle religii chrześcijańskiej; został spłycony i
    strywializowany. Sama forma też jakaś niespójna. Przeplatające
    się z fabułą piękne, dokumentalne zdjęcia astronomiczne i
    przyrodnicze, w kontekście filmu robią wrażenie nieuzasadnionych
    i przypadkowych. Miało być artystycznie - wyszło pretensjonalnie.
    Mistrzowski warsztat: zdjęcia, światło, gra aktorów (świetne
    dzieci) - nie ratują filmu.

  • Źródło
    Film piękny plastycznie. Natomiast treść to autentyczna bujda na
    resorach. Pseudo-głębia przekazu boli niemal fizycznie. To co
    raziło mnie u Mallicka, tu podniesione jest do kwadratu. To już
    nie balansowanie na granicy kiczu, tylko jawny kicz z
    pretensjami. Szkoda czasu.

  • Karol Darwin i Drzewo Życia
    Popularnonaukowy dokument Davida Attenborough o doniosłości
    teorii ewolucji. Chyba też z 2011 roku. Z tytułu przypomina film
    Mallicka - odnosząc się do tego samego motywu biblijnego.
    Produkcja BBC wzruszyła mnie jednak daleko bardziej. Doskonale
    zaplanowana narracja. Logiczny ciąg wywodów - spójny i przy
    tym niebywale ciekawy. Piękno i elgancka prostota idei Darwina
    - przedstawione w wielkim stylu. W tle biografia naukowca.
    Szczerze polecam.

  • Miasto złodziei
    Świetna sensacyjna rozrywka w holywoodzkim stylu. Ben Affleck sam
    się wyreżyserował, tym bardziej (miejscami natrętnie)
    podkreślając własny powab i czar. Jest suspens, dynamiczna akcja,
    miłosny wątek i dopracowane dialogi. Porządna zabawa, nie
    wymagająca zbytniego zaangażowania intelektualnego.

  • Prawdziwe Męstwo
    Dobre hollywoodzkie kino w konwencji westernowej. Oglądałem z
    przyjemnością i napięciem, choć bez głębszych refleksji.
    Przyzwoita rozrywka - poleciłbym.

  • Jak Zostać Królem
    Dla mnie chyba najlepszy z zeszłorocznych filmów. Po niewczasie
    popieram entuzjastyczną recenzję Romka.

  • Social Network
    Niezwykle ciekawa historia i żaden film.

  • Czarny Łabędź
    Taniec jest tą ze sztuk, która przemawia do mnie najsłabiej. W
    tym filmie taniec przemówił bardzo intensywnie, poruszył do
    żywego. Moim zdaniem świetne, mocne kino.

  • Młyn i Krzyż
    Kompletnie kosmiczny pomysł na flim, na dodatek w bardzo dobrej
    realizacji. Maksimum punktów za oryginalność.

  • Rewers
    Niezła groteska. Profesjonalnie zrobione, profesjonalnie zagrane.
    Dla mnie główną rolę w tym filmie odgrywa muzyka. Absolutnie
    rozkoszna i chyba celowo mocno podkreślona (nie pozostaje
    dyskretnym tłem akcji, ale jakby tę akcje tworzy). Wpleciona
    historia ze współczesności jest moim zdaniem całkiem
    niepotrzebna. Niezbyt przekonują w niej niskobudżetowe
    charakteryzacje i teatralnie odgrywany podeszły wiek. Naciągana
    pointa we współczesności, niczego do filmu nie wnosi. Koliduje z
    nim estetycznie i w efekcie nieco go psuje. Ogólna ocena
    pozytywna.

  • Beginners
    Film edukacyjny, nauka wrażliwości i akceptacji odmienności.
    Niezłe, nastrojowe kino. Evan Mc Gregor (w wersji
    mało-przystojnej) i dziewczyna, która grała główną kobiecą rolę
    w Bękartach Wojny, Tarantino. Film wzruszający, miejscami smutny,
    ale w gruncie rzeczy bardzo pozytywny. Ciekawostka - ozdobę
    wnętrz wilii, w której rozgrywa się duża część akcji, stanowią
    stare polskie plakaty kinowe. Nie jest to skończone arcydzieło
    kinematografii, ale uważam, że warto zobaczyć.

  • Jedwabna Opowieść
    Film bardzo francuski. Trochę wątków, które niczym się nie
    kończą, nie mają żadnego znaczenia dla fabuły, a wpływają tylko
    na klimat. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest po francusku
    zagmatwany. Niewątpliwie świetne zdjęcia: mgliste i zmiękczone
    pejzaże, mroczne wnętrza château i starych willi, zabałaganione
    kuchnie i mnóstwo krawieckich detali. Sama historia budzącej się
    przyjaźni między głównymi bohaterkami - niezbyt mnie przekonuje,
    natomiast film jako całość, ze swoją plastycznością i klimatem -
    bardzo mnie ujął. Polecam.

  • Sala Samobójców
    Budzi dość ambiwalentne odczucia. Trudno uwierzyć w przedstawioną
    historię, a nawet w towarzyszące jej realia (nie wierzę w tę
    klasę, nie wierzę w tę rodzinę). Konwencja sklejenia tradycyjnych
    sekwencji filmowych z komputerowymi animacjami - zrobiona całkiem
    sprawnie. Widać w tym sens i jakieś artystyczne zamierzenie.
    Film jest ciekawie i odważnie ilustrowany muzycznie (splot
    surowej klasyki, nowoczesnej muzyki tanecznej i hard rocka).
    Najmocniejszym punktem jest gra aktorska, szczególnie odtwórcy
    roli głównego bohatera. Jak na realia polskiego kina i jak na
    bardzo wymagający charakter tej roli - kreacja wyjątkowa.

  • Killer Ellite
    Dramatycznie słaby film sensacyjny. Po raz setny - ta sama
    historia: płatny morderca chce zerwać ze swoją niechlubną
    profesją. Źli ludzie zmuszają go jednak szantażem do udziału w
    ostatniej akcji. Robert De Niro nie ratuje filmu. Dno.

Dom Zły - errata do listy

Jeśli mocno komentowany na romkowym portalu Dom
Zły
był pokazywany w kinach w 2011 roku, z całą
pewnością wpisałbym go na listę dziesięciu najlepszych filmów.
Zarówno Dom Zły jak i Wesele wywarły na mnie kolosalne
wrażenie. Oba filmy precyzyjnie, prawdziwie (chcoć selektywnie)
portretują to co w nas najokropniejsze. Mocno wierzę w sens
dosadności portetów Smarzowskiego. Epatowanie brzydotą i złem jest
u niego wręcz poetycko piękne. Poetycko - jak w wierszach
Baudelaire'a. Bez cienia wątpliwości popieram przychylne recenzje
Moniki i Marcina. Bardzo ciekaw jestem premierowej "Róży". Wiele
sobie po niej obiecuję.