Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Gonzo, czyli „Dziennik zakrapiany rumem” (The Rum Diary) ****

Film | Recenzje

rum_diary_poster.jpgrum_diary_thompson.jpgSkłamałbym, gdybym uznał ten film za jakieś arcydzieło, ale tak mi się spodobała postać głównego bohatera (dziennikarza Kemp’a – w tej roli Johny Depp), że nie mogę się oprzeć wrażeniu, że „Dziennik” ma znacznie głębsze przesłanie, niż na to wygląda. Tak jak jego pierwowzór literacki, czyli powieść „The Rum Diary” Huntera S. Thompson’a.

Jaka myśl może wynikać ze sprawozdania z nudnawej pracy młodego dziennikarza w portorykańskiej (!) gazecie? Prawie żadna, ale …

Pierwowzór postaci Kempa, czyli sam Hunter S. Thompson był prekursorem – pod koniec lat 60-tych – dość awangardowego nurtu dziennikarstwa, nazywanego „gonzo”. Dziś aż takie awangardowe to nie jest, ale do dziś styl ten uważany jest za obrazoburczy, nieprofesjonalny i nieetyczny. Doskonale to widać w „Dzienniku” – kronice picia i zawalania terminów, kronice, w której – tego jestem pewien – więcej jest zmyśleń niż faktów. Kto wie jednak, czy te „zmyślenia” nie są prawdziwsze niż „obiektywna prawda”, tym bardziej, że gdzieś w tle nieuchronnie ujawniają się wady i choroby opisywanego świata, przez pryzmat alkoholowych przygód autora może nawet bardziej wyraziście.

rum_diary_novel.jpgJasne, że w tym stylu i przez „ten pryzmat” nie da się zrobić każdego reportażu. To nadaje się świetnie do relacji z rzeczywistości w rodzaju SMD (syf, marazm, degrengolada), raczej o wydźwięku negatywnym (Boże! Aż tak źle?), ale … jak widać z praktyki (np. Cejrowski), metoda ta użyteczna jest także wielu innych przypadkach. Bo w tym potoku słów, pełnym niepotrzebnych szczegółów, dygresji, opisów własnych doznań (przemyśleń), w gruncie rzeczy nieobiektywnym jest jednak jakaś siła. Polega ona – tak myślę – na odczuwaniu (przez czytelnika) różnicy pomiędzy opisywaniem a przeżywaniem i nieco osobliwym (może nawet chorobliwym, bo to w końcu głupota) podziwem: „że też on nie bał się tam wejść po nocy”. No i jakież to pięknie „niepoprawne politycznie” !

W filmie, a w powieści pewnie też, jest jeszcze jedna myśl. Prozaiczna, ale okrutnie rozpoznawalna – „co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Film serdecznie polecam – szczególnie Tomkowi, który uwielbia „aktorów ze zdwojoną spółgłoską na końcu nazwiska” – bo Johnny Depp w roli Kempa jest doprawdy znakomity. Choć wcale nie wygląda na jakiegoś twardziela (a raczej przeciwnie), wszystko go – nieoczekiwanie – „wzmacnia”.

Dziennik zakrapiany rumem (The Rum Diary) [2011, USA]

Reżyseria: Bruce Robinson
Scenariusz: Bruce Robinson (na podstawie powieści Huntera S. Thompsona)
Grają:

  • Johnny Depp – Paul Kemp
  • Aaron Eckhart – Sanderson
  • Michael Rispoli – Bob Sala