Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

12-05-04 Majówka – Grecja

Foto | Turystyka

Zdecydowanie nie lubimy wyjeżdżać "gdzieś w Polskę" na długie majowe dni, bo wszędzie tłoczno. W ubiegłym roku z wyboru zostaliśmy w domu nastawiając sie na tarasowe "byczenie się" i rowerowe wycieczki po okolicy (jedna doszła do skutku). W tym roku, po ubiegłorocznym bardzo pozytywnym doświadczeniu z biurem podróży, postanowiliśmy skorzystać z tego samego źródła i wyjechać na kolejny "najdłuższy weekend" z Polski na grecką wyspę Zakynthos.

Krótko przed wyjazdem przeżyliśmy chwile strachu, gdy usłyszeliśmy o bankructwie "Triady". Wczasy, które załatwialiśmy już w grudniu, były ofertą tej właśnie firmy. Okazało się jednak, że umowę podpisywaliśmy z firmą "Sky Club", która przejmowała już od dłuższego czasu imprezy upadającego biura.

Zakynthos 2012, Bożenka

Zdecydowanie nie lubię odrywać się od ziemi, a samo przebywanie na lotniskach wprowadza mnie w stan ogromnego podenerwowania. Zaletą takiego zorganizowanego wyjazdu jest podróż wyczarterowanym samolotem, bez przesiadek, czekania na lotniskach, co minimalizuje stres. Tymczasem czekała nas niespodzianka, międzylądowanie w Warszawie. Tam dosiedli się do nas wczasowicze innego biura podróżujący też na Zakynthos. To oczywiście oznaczało dodatkowe lądowanie i start. Trochę się złościłam, że to nie Warszawiacy przylecieli po nas do Katowic, po drodze, ale i tak podróż przebiegła spokojnie i sprawnie. Powrotna droga odbyła się już "po bożemu" i najpierw wylądowaliśmy w Pyrzowicach.

Ośrodek w miejscowości Tsilivi okazał się bardzo czysty, niezbyt duży, z miłą obsługą i nad samym morzem. Było zdecydowanie "przed sezonem". Przez pierwsze dni (wyjechaliśmy rano w piątek 27.04.12) byliśmy jedynymi gośćmi hotelu (dziewięcioro Polaków w tym nasza piątka), a 1'go maja dojechała grupa Rosjan, też niezbyt liczna. To było to o co nam chodziło. Czytanie książek, spacery plażą, basen tylko dla nas (dosłownie, zazwyczaj byłam jedyną pływającą). Skorzystaliśmy z dwu wycieczek, zwiedzając najciekawsze miejsca wyspy. Odwiedziliśmy największą winnicę na wyspie, i to dwukrotnie, z degustacją 14 rodzajów płynnych produktów. Miła była wycieczka stateczkiem ze zwiedzaniem grot. Odwiedziliśmy też mały zakład produkujący ceramikę. Na zdjęciach można też zobaczyć podobno najstarsze drzewo oliwne - ma 2700 lat. Oczywiście zaliczyliśmy widok na największą atrakcję i wizytówkę Zakynthos - Zatokę Wraku. Te wszystkie "cuda" były na miarę naszej małej wysepki ale też naszego zapotrzebowania - niezbyt intensywne, niezbyt długo, wypoczynkowo.

Po raz drugi byłam na wczasach "all inclusive" - doceniam. Jedzenie do wyboru, całkiem niezłe, no i można sobie przez cały dzień sączyć napoje wszelakie.

Okazało się, że uciekliśmy nie tylko od tłumów w Polsce ale też od trudnych do wytrzymania upałów w Gliwicach. W grecji temperatura była lekko niższa, rzędu 25-27 stopni, no i przyjemny powiew od morza. Jak mówiła nasza przemiła i kompetentna rezydentka, z pogodą o tej porze bywa różnie. Ubiegłoroczny maj był na Zakynthos zimny i deszczowy. Wszystko się więc nam udało.