Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Lubuskie

Turystyka

Na pierwszy tydzień wakacji zatrzymaliśmy się w Gręzawie (środkowy zachód Polski, woj. lubuskie, blisko przejścia granicznego w Olszynie) w Domu Pod Sosnami Anety Mazurek.

Miejsce nienajgorsze, chociaż reklama na stronie internetowej zdecydowanie przesadzona.
„W stodole przestronne (zabawne określenie dla maleńkich „dziupli”) komfortowe (to jest pojęcie bardzo pojemne, dla każdego komfort oznacza co innego, więc niech będzie) dwa pokoje 2-osobowe, każdy z oddzielnym wejściem z zewnątrz, łazienką, umeblowanym tarasem, tv sat. Polecamy wyżywienie, przygotowane na bazie własnych certyfikowanych warzyw ekologicznych, wyłącznie potrawy tradycyjnej polskiej kuchni wiejskiej: mięsa, zupy, pierożki, racuchy, naleśniki i pyszne placki ziemniaczane. W jadalni w stodole aneks kuchenny z wyposażeniem, dostępny dla wszystkich Gości…..W razie potrzeby oferujemy pomoc przy podstawowym serwisie rowerowym (wentyle, dętki, podstawowe narzędzia).”

Jedzenie było proste, na bazie tanich produktów (to akurat można podciągnąć pod tradycyjną kuchnię wiejską), nawet smaczne ale gdzie obiecywane naleśniki, racuchy czy placki ziemniaczane?. Serwis rowerowy, a pojawił się problem z nowym rowerem Joanny, okazał się też papierową ofertą.

W drodze na wakacje zwiedziliśmy Kościół Pokoju w Świdnicy.

Historia tego miejsca sięga XVI wieku, gdy cesarz Ferdynand III, aby utrudnić rozwijanie się innych wyznań na terenach mu podległych ale zarazem dać wyraz tolerancji, wydał pozwolenie na wybudowanie kościoła ale tylko przy pomocy drewna, słomy, gliny i piasku. Żadnych wież, dzwonów, gwoździ a do tego cała budowa miała być skończona w ciągu 1 roku. Zezwolono na 3 takie kościoły: w Świdnicy, Jaworze i Głogowie, z czego tylko ten pierwszy dotrwał do dzisiejszych czasów i jest jednym z dwóch takich budowli w Europie. Budowa trwała od 23 sierpnia 1656 roku do 24 czerwca 1657 roku. Jest to typowa konstrukcja szkieletowa, wyposażona w 3000 miejsc siedzących, może pomieścić 7500 wiernych. Od 13 grudnia 2001 r. została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Kościół robi niesamowite wrażenie.

Pogoda nam dopisywała. Było słonecznie ale nie nadmiernie upalnie. Codziennie zwiedzaliśmy okolicę na rowerach lub samochodowo, gdy odległości do pokonania były większe. Teren na wycieczki rowerowe dobry, chociaż po polskiej stronie trasy są typu „naturalistycznego” i zdarzało się nam prowadzić rowery po piachu. Chętnie wybieraliśmy więc trasy za granicą podwożąc rowery na punkt startu na samochodach. „Niemieckie” ścieżki rowerowe przygotowane były idealnie, w większości wyasfaltowane, a nawet z zaznaczonymi żółtą odblaskową farbą nierównościami.

Ogólne wrażenie z tego pobytu minorowe. Przyroda piękna ale mijane miasteczka, wsie są zaniedbane, brak infrastruktury zachęcającej turystów do odwiedzania tych terenów, ludziom się nic nie chce. W porównaniu z miejscowościami na wschodzie Polski, które znamy z poprzednich naszych wyjazdów, gdzie widać dbałość i zaangażowanie mieszkańców, to nas niemiło zaskoczyło. Kontrast z przygranicznymi miasteczkami po niemieckiej stronie pogłębia to odczucie.

Wycieczki

Pierwszą wycieczkę rowerową zaplanowaliśmy do Pałacu Brühla w Brodach (moja siedziba rodowa?). To pierwszy pałac, który zaprojektował i zrealizował architekt Francko dla rodziny Promnitzów w latach 1670-1674. Siedemdziesiąt lat później, hrabia Henryk von Brühl zapłacił rodzinie Watzdorfów za 2 tysiące hektarów cenę 160 tys. srebrnych talarów saskich i polecił wybudować tu nowy, barokowy pałac w latach 1741-1753.

Już kilka lat później, podczas wojny siedmioletniej, pałac został podpalony, a otaczający go ogród - zdewastowany. Całość przeszła na własność władców Prus i dopiero po pewnym czasie odzyskał go Alojzy Fryderyk von Brühl (syn Henryka), który go odbudował.
Obecnie główny gmach pałacu wraz z obydwoma skrzydłami jest zdewastowany i tylko zabezpieczony przed dalszą rujnacją. Zdołano natomiast odremontować dwie oficyny, które funkcjonują jako obiekty restauracyjno-hotelowe.

Zwiedziliśmy jedno z najstarszych miast województwa lubuskiego Sommerfeld – dzisiaj Lubsko. Wzmianki o nim pojawiły się w źródłach pisanych w 1258 r, a trzydzieści lat później miasto otrzymało ekonomiczne i prawne przywileje z rąk margrabiego Miśni i Dolnych Łużyc, Henryka Dostojnego. Działania wojenne w 1945 roku szczęśliwie ominęły miasto, zniszczeniu uległy jedynie nieliczne zabudowania. Tym samym zachował się jego wspaniały historyczny układ. Zespół zabytków miasta tworzą :Kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny – z połowy XVIII w., średniowieczny ratusz i zamek oraz wieża Bramy Żarskiej z XV wieku. Wspaniałym walorem turystycznym miasta jest też zabudowa mieszkalna rynku i przyległych do niego ulic. Mają też zabytkowy charakter - najstarsze z nich pochodzą z XVIII w.- ich fasady są bogate w elementy architektoniczne z różnych epok. Śliczne miasteczko i jedno z niewielu w tej części kraju, które zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie.

W czasie wycieczki oglądaliśmy rekultywowane tereny po odkrywkowej kopalni węgla w Forst-Bademeusel. Na razie obraz jeszcze księżycowy ale przedstawione plany zagospodarowania terenu - ma tam powstać ogromny zalew otoczony ośrodkami wypoczynkowymi - robią wrażenie.

Bardzo miło wspominamy wycieczkę do Parku Mużakowskiego. Jest on częścią unikatowego tworu geologicznego, pięknie ukształtowanej moreny czołowej, jedynej na Ziemi widocznej z kosmosu. Uchodzi za jedną z najładniej ukształtowanych form geologicznych w Europie. Powstała w czasie zlodowacenia skandynawskiego (plejstocen). Ma kształt podkowy o długości 40 km i szerokości 3-5 km. Niemal przez środek łuku przepływa graniczna rzeka – Nysa Łużycka, wcinając się w otaczający teren na głębokość do 40 m.

Park Mużakowski jest jednym z najznakomitszych przykładów sztuki ogrodowej XIX wieku w Europie. Swoje powstanie zawdzięcza Księciu Hermanowi von Pucklerowi, arystokracie niemieckiemu, właścicielowi dóbr mużakowskich od 1811 roku, uznanemu literatowi, teoretykowi i praktykowi ogrodnictwa krajobrazowego. Jego pasja ogrodowa szła tak daleko, iż dla pieniędzy rozwiódł się w zgodzie ze swoją pierwszą żoną, po to tylko, by majątek drugiej zainwestować w park – niezły ekscentryk.

W Parku znajdują się wyznaczone szlaki piesze, rowerowe i konne. Wędrując po tych ścieżkach można podziwiać punkty widokowe z kamiennymi ławkami, uroczymi mostkami, podziwiać ciekawe drzewa i kwiaty.

Park położony jest w dolinie Nysy Łużyckiej po obu stronach rzeki (w Łęknicy oraz Bad Muskau). Jego powierzchnia wynosi około 700 ha, w tym około 500 ha po stronie prawobrzeżnej (Polska). W 1988 roku opiekę nad polską częścią parku roztoczył Ośrodek Zabytkowego Krajobrazu w Warszawie, który prowadzi prace renowacyjne parku. W dniu 2 lipca 2004 roku Park Mużakowski został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Prace prowadzone w Parku są przykładem polsko-niemieckiego współdziałania. Tylko szkoda, że ciągle jest ogromna dysproporcja w zaawansowaniu prac po obu stronach Nysy

Kolejnym miejscem wartym zwiedzenia był piękny kompleks parkowo – pałacowy w Branitz na obrzeżach miasta Cottbus. Zamek Pücklera – Branitz stworzył również książę Hermann von Pückler. Jako zamiłowany podróżnik odbył kiedyś sześcioletnią podróż na Wschód, a ślady tej podróży i fascynację Orientem widać w tutejszych ogrodach i wnętrzach.

W centralnej części parku znajduje się zamek zbudowany w latach 1770-72, który zachował się jako muzeum z historycznymi pokojami mieszkalnymi. Na przeciwko zamku znajduje się stajnia z salami wystawowymi oraz dom kawalera, a w nim gospoda. Odwiedziliśmy tę ostatnią aby spróbować tortu, którego ojcem chrzestnym był sam książę, smakosz i miłośnik wykwintnej kuchni.

Park Branitz jest ogrodem krajobrazowym, podzielonym na strefy. Książę von Pückler zaprojektował „wewnętrzny park" z ogrodami na powierzchni ok. 100 ha oraz otaczające park ścieżki, które tworzą „zewnętrzny park" i zajmują około 600 ha. Wokół zamku ułożył dywany kwiatów oraz wiele elementów dekoracyjnych. Pieknie.

Podczas jednej z wycieczek samochodowych przejeżdżaliśmy przez Żary. Przygnębiające wrażenie sprawia ruina Kompleksu zamkowo - pałacowego Bibersteinów – Promnitzów. w Żarach. Jest ogromną czteroboczną, trzykondygnacyjną budowlą z cegły o wyglądzie zamku warownego z wąskim dziedzińcem wewnętrznym oraz wieżą. Wszystkie cztery skrzydła pochodzą, przynajmniej w części, z 14/15 stulecia. Pałacu Promnitzów, oddzielony jest wąskim podwórcem od zamków Bibersteinów. Zamek i pałac połączone są w górnych kondygnacjach korytarzami (gankami) z łukami przyporowymi. Za czasów Edwarda II von Promnitz przez kilka lat przebywał gościnnie Georg Philipp Telemann.

Opuszczony przez gospodarzy zamek w XIX stuleciu adaptowano na gmach więzienny, a od 1935 przez krótki okres mieściło się w nim muzeum. Po wojnie w częściowo uszkodzonych przez pożar murach ulokowano urzędy Starostwa Powiatowego. Kiedy urzędy przeniesiono do ratusza, ocalałe z wojennej pożogi wnętrza zdewastowali okoliczni mieszkańcy. W latach 60-ych światło dzienne ujrzał plan zagospodarowania gmachu z przeznaczeniem na miejskie centrum kultury - projekt ten szybko jednak poległ, a nie restaurowany zabytek z czasem coraz bardziej niszczał. Ratunkiem dla zamku miał być prywatny inwestor z Krakowa, który kupił go za stosunkowo nieduże pieniądze z początkiem lat 90-ych. Niestety i tym razem obiekt nie miał szczęścia, bo biznesmen okazał się zwykłym złodziejem. Aktualnie zamek jest remontowany, więc może kolejna zmiana właściciela okaże się owocna.

Zupełnie inne wrażenie zrobił na nas Żagań. Miasto zadbane, a tutejszy pałac jest wyremontowany. Częściowo jest użytkowany przez urzędy miasta ale też udostępniony jako atrakcja turystyczna do zwiedzania. Odbywają się w nim różnego rodzaju imprezy kulturalne (my trafiliśmy na festiwal bębnistów) i wystawy. Wystawa diabłów w piwnicy pałacu - stąd nasze zdjęcia z diabelskimi rogami – to nic takiego, ale pokazuje, że stosuje się tutaj różnorakie metody aby przyciągnąć turystów. Czyli można.

Początki Pałacu sięgają końca XIII wieku. Pierwotny kształt Pałac uzyskał w 1495r., kiedy to Jerzy Saksoński kazał odbudować strawioną pożarem budowlę. Już wtedy budowla miała formę czworokąta z wewnętrznym dziedzińcem i wieżą. Gdy w 1628r. cesarz Ferdynand II przekazał Żagań czeskiemu księciu Albrechtowi von Wallenstein, ten postanowił, że w miejscu zamku stanie ogromna manierystyczna rezydencja typu palazzo in fortezza z fosą. W latach 1786 -1800 przeprowadzono prace zmierzające do adaptacji pomieszczeń pałacu do potrzeb rodziny księcia Kurlandii i Semigalii Piotra Birona. Okres panowania najmłodszej córki księcia Doroty de Talleyrand - Perigord, księżnej de Dino (1844 - 1862), to czas rozkwitu rezydencji. Za czasów księżnej Doroty pałac w Żaganiu odwiedzali znamienici przedstawiciele ze świata polityki, nauki i kultury, wśród nich Alexander von Humboldt, Liszt, Werdi, Standal, późniejszy król pruski Wilhelm I. Szczególnie często bywał tu Fryderyk Wilhelm IV - przyjaciel księżnej żagańskiej jeszcze z lat dziecinnych.

W Żaganiu znajduje się jeden z cenniejszych zabytków Polski. Klasztor poaugustiański w Żaganiu znalazł się decyzją prezydenta Bronisława Komorowskiego, na liście Pomników Historii (tytuł ten zastąpił dawną klasyfikację zabytków klasy „0”). Kompleks składa się z kościoła, dawnego klasztoru Augustianów, konwiktu (rodzaj internatu) i spichlerza.

XII-wieczny poaugustiański kościół Wniebowzięcia NMP jest jedną z cenniejszych świątyń Śląska. Został przebudowany w stylu gotyckim w XIV, XV i XVI w. Nad ceglaną budowlą wznosi się masywna wieża zegarowa. Trójnawowe wnętrza kryją bogate, głównie barokowe wyposażenie, m.in. stalle, ołtarz Trójcy Świętej, organy, rzeźby, obraz Michaela Wilmanna, cenny nagrobek księcia głogowsko-żagańskiego Henryka IV. W 1857 r. w kościele Wniebowzięcia NMP ślub z Dorotą de Castellane wziął Antoni Radziwiłł. Na organach grał Franciszek Liszt.

Klasztor augustianów był pierwotnie pierwszym żagańskim zamkiem książęcym i powstał zapewne przed XIII stuleciem. Gdy miasto zaczęło się rozwijać, a ośrodek władzy przeniesiono w nowe miejsce, warownia przeszła w 1285 roku w ręce zakonu. Po pożarze w 1730 r. został przebudowany w stylu barokowym (zachowany dawny gotycki spichlerz). Zakon szczycił się jedną z najświetniejszych bibliotek w Europie. Do dzisiaj zachował się osiemnastowieczny wystrój pomieszczenia (z polichromią autorstwa Jerzego Wilhelma Neunhertza), a w bogatym księgozbiorze znajdują się starodruki od XVII do XIX wieku.

Stan zabytku jest niestety daleki od doskonałości. Zwłaszcza spichlerz i konwikt, zaadaptowane aktualnie na podły hotel turystyczny i biura PTTK, wołają o ratunek. Miejmy nadzieję, że dawny klasztor, uznany za Pomnik Historii, zyskał w ten sposób nie tylko prestiż, ale będzie mógł liczyć na niemałe pieniądze rządowe na ochronę zabytków.

Dziękujemy

Dzięki Romku za umieszczenie sprawozdania i zdjęć z naszych wakacji. Odwaliłeś kawał roboty. To przecież samo się nie robi. Selekcja zdjęć i te inne, tajemnicze dla mnie komputerowe poczynania, zajmują mnóstwo czasu.
Nikt nie zatrzyma upływającego czasu i nie wymyślono skutecznego sposobu na przemijanie. A my mamy swoją stronę, taki bank wspomnień. Dzięki niej nasze historie pozostawiają ślad i przetrwają. Wskrzeszamy je każdorazowo, z coraz mniejszą może intensywnością ale za to z sentymentem i wzruszeniem, ilekroć patrzymy na zdjęcia lub przeczytamy relacje.