Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

13-07 Igor w Pszczynie 2013

Foto

W krótkim odstępie czasu (koniec maja – początek lipca) dwa razy gościliśmy w Pszczynie „nie masz cwaniaka nad warszawiaka”. Najpierw więc zdjęcia z Wojtkiem a następnie z lipcowych wakacji.

Igor, lato 2013

Tak długo i to sam był Igor u nas po raz pierwszy i w związku z tym zauważyłem, że najlepszym miejscem na wakacje z dzieckiem jest … wieś. I to taka, której właściwie nie ma, czyli bez dróg i bez maszyn. Nie chcę fantazjować – ale muszę – po prostu Bullerbyn.

Przeczy to całkowicie popularnemu (i masowemu) przekonaniu, że dzieci potrzebują do życia jakieś „akwa”, „dino” czy „edu” parki. Nie potrzebują a co więcej, cały ten parkowy trend – zawsze niestety kiczowaty – odbiera a przynajmniej przysłania sens istnienia naprawdę interesujących pomysłów.

Jest w Ustroniu, niedaleko hotelu „Diament” coś, co się nazywa „Leśny Park Niespodzianek”. Hm. Gdyby to było tylko zoo na wolnym powietrzu (a jest), było fajnie, ale ktoś wymyślił, że pogłaskać sarenkę to za mało i dodał (ponad) standardowo kiczowate „ścieżki bajkowe” i inne atrakcje.

Niemniej … jest w tym parku coś, co nazywa się „sokolarnią”, prowadzoną przez bardzo młodych ludzi, w której, na małym trawiastym stadionie, odbywają się pokazy lotów ptaków drapieżnych. Byliśmy bardzo zaskoczeni – nie tylko samymi pokazami, ale też niezłymi komentarzami prowadzących, co nie jest łatwe, wiemy, jeśli się to robi kilka razy dziennie. Dowiedziałem się np. – bardzo zabawne – że tzw. „Orzeł amerykański” (dokładnie taki jak w Muppetach) wcale nie jest orłem!

Na koniec zabawy był „numer” z sokołem. Nie mogłem uwierzyć. Chłopcy wypuszczają go i … poleciał, nie ma sokoła. Trwa to z 5 minut i – tego nie wykryłem – jakimś tajemniczym sposobem sprowadzają go z powrotem. Widać go wysoko, bardzo wysoko, nad głowami aż nagle … sokół spada na stadion. Proszę Państwa on nie spada jak kamień. Kamień zrzucony z wys. 200 m (wątpię, żeby to było wyżej, bo bym sokoła raczej nie widział) spadnie na ziemię z prędkością (ok.) 230 km/h. A sokół – aż gwiżdże – ma przy ziemi więcej, ponad 300 km/h! Co gorsza, żeby lecąc z tą prędkością, wyhamować na stadionie (a sokół hamuje), czyli gdzieś na odcinku 30m, trzeba mieć opóźnienie … 14g! I co? Nie robi mu się ciemno w oczach?