Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Pan Turner [Mr. Turner] (2014) *****, Banda Picassa [La Banda Picasso] (2012) ****, Złota Dama [Woman in Gold] (2015)****

Film | Recenzje

To przypadek, że obejrzałem wszystkie filmy mniej więcej w tym samym czasie, ale równocześnie to boski zbieg okoliczności. Czemu zaraz boski? Bo widać wtedy bardzo wyraźnie, jak na podobne tematy (sztuka a dokładnie malarstwo, artyści), można nakręcić zupełnie inny film.

Ostatnia droga Temeraire'a

Mr.Turner.film.jpgMr.Turner.obraz.jpg„Pan Turner”, jak łatwo zgadnąć, jest dramatem biograficznym o najwybitniejszym malarzu brytyjskim Williamie Turnerze, przy czym jest to ewidentne arcydzieło „obrazowe”. Mike Leigh, choć trudno w to uwierzyć, zdecydował się po prostu „namalować” film. Nie żartuję. Zadałem sobie trud i skonfrontowałem niektóre sceny (klatki z filmu) ze znanymi obrazami Turnera i … sami zobaczcie, co wyszło. Kilka razy sceny wręcz dzieją się jakby z obrazami w tle a wiele innych kolorystyką, nastrojem i tematami (trawiaste łąki, klifowe wybrzeża, zamglone rzeki) równie doskonale „pasuje” do obrazów mistrza.

Uwaga! Nie było to łatwe. Turner był prekursorem impresjonizmu, nie tworzył obrazów realistycznych, więc „malując” sceny w filmie w duchu Turnera operator Dick Pope musiał się uciec do jakichś trików, przynajmniej „mglistych” i choć podejrzewam, że bez obróbki komputerowej się nie obyło, wyszło przepięknie. Moim zdaniem fenomenalnie, tym bardziej, że obraz uzupełniono niezłą, podobnie nastrojową muzyką Gary Yershona. Sami zobaczcie:

Mr Turner

Sam Turner, który życie przeżył spokojnie i cicho, całymi wręcz dniami chodząc po wybrzeżach na południu Anglii, jakąś specjalnie dramatyczną postacią nie był. Jeśli dodać do tego nastrojowe zdjęcia i takąż muzykę łatwo się nabrać, że film musi być … jakąś nudą. Tu niespodzianka.

Pan Turner był mało sympatycznym, gburowatym milczkiem. Rzadko w ogóle wydobywał z siebie zachrypnięty, bełkotliwy głos, najczęściej parskając, mrucząc i charcząc. Jakim cudem u takiego smutasa znalazło się takie wrażliwe „wnętrze” oczywiście nie wiadomo, ale skonfrontowanie zimnego, nieprzystępnego i – nie bójmy się tego powiedzieć – mało atrakcyjnego mężczyzny, z jego ciepłymi, wręcz gorącymi (te kolory!) dziełami, wyszło reżyserowi nadzwyczajnie. Ogromna w tym zasługa Timothy Spalla, który wcielił się w malarza i – grając chyba swą życiową rolę – rewelacyjnie odtworzył nie tyle samą postać malarza, ale też jego przemianę.

Bo, proszę Państwa, film jest moim zdaniem też o tym, że sztuka uwzniośla człowieka. Wiem, przesadzam (specjalnie), ale faktycznie twórcom udało się tak poprowadzić akcję, że nieokrzesany zrzęda z początku filmu z czasem daje się polubić aż w końcu „staje się” nieco tylko zbyt mrukliwym „misiem”. Dla mnie bomba.

Za genialne zdjęcia, świetną muzykę, popisową rolę Spalla i niebanalny pomysł na zebranie wszystkiego razem „do kupy” we wciągającą historię daję 5 gwiazdek. Serdecznie polecam.

Pan Turner [Mr. Turner] (2014)

Reżyseria: Mike Leigh

Scenariusz: Mike Leigh

Grają:

  • Timothy Spall – J. M. W. Turner
  • Paul Jesson – William Turner
  • Dorothy Atkinson – Hannah Danby
  • Marion Bailey – Sophia Booth


Panny z Awinionu

Banda_Picassa_Les_Demoiselles_dAvignon.jpgTo z kolei komedia, ja bym powiedział, że „romantyczna”, która dzieje się w czasie, kiedy Pablo Picasso malował w Paryżu „Panny z Awinionu” [Les Demoiselles d'Avignon]. Tytuł filmu jest nie tyle mylący, co chwytliwy, bo któżby poszedł na film „Banda Apollinaire’a”?

Głównym bohaterem filmu, choć nie jedynym, jest bowiem Guillaume Apollinaire, poeta francuski, który był jednym z najważniejszych członków artystycznej wspólnoty paryskiego Montparnasse’u. Wokół niego oraz Picassa gromadzili się, wszyscy bez wyjątku nieźle zakręceni, malarze, poeci i rzeźbiarze. Oraz oczywiście kobiety.

Banda Picassa

Czy wiedzieliście, że „Panny z Awinionu” nie są wcale pannami z miejscowości Avignon? To są prostytutki z burdelu w Barcelonie przy ulicy d'Avinyó. A czy wiecie, że Picasso bardzo długo nie wystawiał tego obrazu, bo był tchórzem i się bał? I że przez to przyjaciel Picassa – Gorge Braque – uprzedził go wystawiając pierwszy w historii obraz kubistyczny? Czy wiedzieliście, że „Panny” sfinansował Leo Stein, brat Gertrudy?

Film nie jest jakimś specjalnym dziełem (na pewno nie arcydziełem), ale te i inne „smaczki” (prawdziwe!), których w filmie pełno powodują, że świetnie się go ogląda, wciąga i bawi.

No i „last but not least” – Marie Laurencin grana przez uroczą Louise Monot, dziewczynę z nieprawdopodobnym uśmiechem i przeszywającym, radosnym wzrokiem. Ja się wcale nie dziwię, że Apollinaire’a, od pierwszego spotkania z nią poraził piorun sycylijski. Mnie by też poraził.

Za udany pomysł wyciągnięcia z „archiwum” i przypomnienia niebanalnych postaci, ożywienie ich różnymi charakterami (pewnie nieco ubarwionymi) oraz zgrabną realizację daję 4 gwiazdki. Zapewniam, że oglądając nikt się nie spoci, ale też i nie zawstydzi, że oglądał „jakąś tam komedię”. Była przecież z Apollinaire’m (wiedzieliście, że naprawdę nazywał się Kostrowicki?) i Picassem w tle – a to brzmi nieźle. Serdecznie polecam.

Banda Picassa [La Banda Picasso] (2012)

Reżyseria: Fernando Colomo

Scenariusz: Fernando Colomo

Grają:

  • Pierre Bénézit – Guillaume Apollinaire (poeta, literat, krytyk)
  • Ignacio Mateos – Pablo Picasso (malarz)
  • Stanley Weber – George Braque (malarz)
  • Louise Monot – Marie Laurencin (malarka, muza Apollinaire’a)
  • Lionel Abelanski – Max Jacob (malarz i pisarz)
  • Jordi Vilches – Manolo Hugué (rzeźbiarz)
  • Raphaëlle Agogué – Fernande Olivier (muza Picassa, chwilowa)
  • Alexis Michalik – Barón (utracjusz, złodziej, pędziwiatr)
  • Tony Gaultier – Henry Matisse (malarz)
  • Cristina Toma – Gertrude Stein (pisarka, poetka, mecenas sztuki)


Złota Adela

Zlota_Dama_Gustav_Klimt.jpgDlaczego Adela? Bo tematem filmu jest obraz Gustawa Klimta „Portret Adeli Bloch-Bauer” (wersja „złota”), jednego z najdroższych obrazów w historii sztuki (4 miejsce, sprzedany za 135 mln $ w 2007 roku). Proszę się nie podniecać, jest wiele obrazów bardziej wartościowych, ale są one nie do kupienia i w związku z tym nie mają ceny.

Gdyby mi ktoś powiedział, że Ministerstwo Kultury i Galeria Narodowa w Krakowie przez arogancję, brak wyobraźni i zwykłą głupotę wspólnym wysiłkiem pozbyły się „Bitwy po Grunwaldem” to bym się naprawdę zdziwił a może i wkurzył. Są oczywiście cenniejsze obrazy, ale takich obecnych w naszej „świadomości” publicznej jest jednak niewiele.

Podobnym obrazem – dla Austriaków – jest „Złota Dama” Klimta, najwybitniejszego malarza Austriackiego. Każdy wie, że wisi w jakimś muzeum w Wiedniu (muzeum sztuki w pałacu Belweder), choć nie wie, że jego właścicielem przed wojną (oraz kilku innych obrazów Klimta) był żyd, Ferdinand Bloch-Bauer, mąż sportretowanej, pięknej Adeli. Nie chcę ujawniać fabuły, powiem tylko, że w wyniku niepotrzebnego, bezsensownego procesu dumnemu państwu austriackiemu groziło pozbycie się tych (pięciu) obrazów na rzecz ich prawnej spadkobierczyni, Marii Altmann (Adele Bloch była jej ciotką), obywatelki USA.

Historia Blochów, Adeli, obrazów i Marii – brawurowo granej przez Helen Mirren – jest tematem filmu, który trzyma w napięciu prawie jak kryminał. Są dziecięce wspomnienia, nazistowskie szaleństwo, tajemnicze poszukiwania w archiwach, dramatyczne sceny z sali sądowej, fertyczna babcia Maria, czyli wszystko, co trzeba, żeby film był wciągający.

Oglądając „Złotą damę” odniosłem wrażenie, że Rosjanie wyrządzili Austriakom straszną krzywdę. Nie przez okupację, bo nic specjalnie strasznego tam się nie działo i trwała tylko kilka lat, ale przez sam jej fakt, który uczynił z Austriaków jakoby „ofiary” wojny. To, najprawdopodobniej, podziałało jak kojący balsam na sumienia i pozwoliło żyć w błogim złudzeniu, że żadnej paskudnej przeszłości przecież nie było. A biedna „Adela” stała się tego złudzenia kozłem ofiarnym, niejako „pokłosiem”. Warto o tym pamiętać, bo choć szkaradna przeszłość nie może być powodem do dumy, nie można jej też wypierać, gdyż może nas niespodziewanie kopnąć w dupę.

Film serdecznie polecam, głównie ze względu na nieomal kryminalną intrygę i wartką akcję, ale nie można zapomnieć o świetnej roli Helen Mirren. W jej interpretacji Maria przypomina piłeczkę tenisową, miękką i miłą, ale jak ją ścisnąć – staje się twarda, jak stal. Za postać fascynującej babci, niegłupie podteksty i sztukę w tle daję 4 gwiazdki.

Złota dama [Woman in Gold] (2015)

Reżyseria: Simon Curtis

Scenariusz: Alexi Kaye Campbell

Grają:

  • Helen Mirren – Maria Altmann
  • Ryan Reynolds – Randol Schoenberg (tak, wnuk TEGO Schoenberg’a)
  • Daniel Brühl – Hubertus Czernin