Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Zjawa [The Revenant] (2015) ***

Film | Recenzje

The.Revenant.Poster.jpg„Odrażający, brudni i źli” to tytuł filmu Ettore Scoli z 1976 roku i bardzo by się nadał za podtytuł „Zjawy” a w zasadzie na jego najkrótszą recenzję.

Film jest nieznośnie obrzydliwy, ale zbyt dobrze zrobiony, żebym go zupełnie pominął a poza tym błyszczy w nim nietypową dla siebie, może nawet Oskarową rolą Leonardo DiCaprio, „nasz miły chłopiec z Hollywood”.

Hugh Glass (1780 - 1833), amerykański tropiciel, myśliwy, handlarz futrami i podróżnik. Urodzony w Pensylwanii, w rodzinie szkocko-irlandzkiej, stał się czołowym eksploratorem dorzecza Górnej Missouri na terenie dzisiejszej Montany, Dakoty Północnej i Południowej oraz zlewni rzeki Platte w Nebrasce. Glass jest powszechnie znany z opowieści o heroicznym ocaleniu po walce z niedźwiedziem grizzly. Umierający Glass, pozostawiony na pewną śmierć przez towarzyszy, bez broni i zaopatrzenia, przeszedł czy raczej „przeczołgał się” (zimą!), wg najskromniejszych szacunków, ponad 300 km do fortu Kiowa, gdzie znalazł pomoc.

Historia ta, wielokrotnie opowiadana, stała się najpierw ustnym a potem pisanym „mitem pogranicza” a po latach postać Glassa – trochę jak naszego Janosika – doczekała się wielu mało prawdziwych „ucieleśnień” w opowiadaniach, książkach oraz … w filmach. Choćby „Man in the Wilderness” (1971) i – ostatnio – „The Revenant” (2015). [RN na podstawie Wikipedii]

Nasz miły chłopiec (DiCaprio) wciela się więc w postać trapera Glassa i to zaskakująco dobrze. Ja wiem, charakteryzacja jest dziś na takim poziomie, że nawet Danutę Stenkę łatwo byłoby „przerobić” na wiedźmę czy Barbie, lecz nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby w tym „odrażającym, brudnym i złym” sztafażu pozostać jakoś, choćby odrobinę, człowiekiem. To się – naszemu miłemu chłopcu – udało, za co brawa, ale … wiem, czepiam się … to jest prosta pułapka.

The.Revenant.Hugh.Glass.Article.jpgAlbo Janosik był prymitywnym zbójem (bardzo prawdopodobne), albo sprawiedliwym trybunem ludowym (mit). Można mit powielać, albo postać odmitologizować, tylko trzeba mieć jakiś pomysł.

Na Glassa pomysłu nie widzę. O to, żeby wśród chciwych, pazernych i nieludzko okrutnych zdobywców Zachodu, wydał się jakąś postacią pozytywną (jak np. słodki Tańczący z Wilkami), czyli mit, reżyserowi raczej nie chodziło, bo filmowy Glass pozytywną postacią wcale nie jest. A pokazanie, że jedynie skrajnie zdesperowani, twardzi i bezlitośni ludzie mogli „cywilizować” Amerykę, może się i udało, tyle, że to też tylko mit. Bo? Bo Indianie też byli zdesperowani, twardzi i bezlitośni a jakoś nie przetrwali.

Wiem, „Zjawa” nie jest filmem dokumentalnym i o niczym żadnej prawdy mówić nie musi, może zająć się mitem, ale – moim zdaniem – nie może (nie powinno) to być aż tak oklepane. A jest. Jakby zdziczały i brudny John Wayne powracał z 6-cio kanałowym dźwiękiem i krystalicznym obrazem. Naprawdę?

Oczywiście Iñárritu „filmowo” robi to (powiela mit) nowocześnie i bardzo sprawnie. Glass charczy, pluje krwią i wodzi przekrwionymi oczyma jak należy. Dźwięk i zdjęcia świetne, wartka akcja trzyma w napięciu jak diabli. Krwi sporo, trup ściele się gęsto, duchy przodków straszą, strzały świszczą. Jedynie gwałty są słabe, ale gdyby były lepsze, film nie dostałby w USA kategorii R („Restricted. Under 17 not admitted without parent or adult guardian”) a to byłaby klapa finansowa. MPAA nie przeszkadzają jakoś strzały z łuku przebijające oko i wychodzące po drugiej stronie głowy, za to gdyby gwałconej Indiance pokazano uda powyżej kolan, czy przedstawiono zbyt wyraźnie (O Boże!) niestosowne ruchy, najprawdopodobniej przyznano by NC-17 a w purytańskich i zakłamanych Stanach, takich filmów po prostu nie wyświetla się w kinach.

Film jest OK. a żeby był dobry, żadnej „wymowy” wcale mieć nie musi. Niestety on ma wymowę: „najbardziej w życiu Vikinga lubię mordowanie i gwałcenie”, co jest jednak banałem, więc jakoś specjalnie filmu nie polecam. Dostrzegam oczywiście jakieś ślady refleksji, ale nie za bardzo rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi. Piszę o filmie, bo – tak mniemam – dostanie Oskara a Leonardo dostanie Oskara na pewno.

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, wiadomo, że chodzi o pieniądze. „Zjawa” to już co najmniej trzeci film z serii „Wprawdzie byliśmy strasznymi łobuzami (to eufemizm), ale za to jaki piękny i sprawiedliwy kraj udało nam się (mimo to | dzięki temu) zbudować!”. Trzeci po „Gangach Nowego Jorku [Gangs of New York]” (2002) i „Aż poleje się krew [There Will Be Blood]” (2007). Żadnego z tych filmów, szkaradnych i odpychających, które na dobrą sprawę są horrorami a nie dramatami, nie lubiłem i nie lubię a Oscary dostały, albowiem Amerykanie ubóstwiają dobrze zrealizowane, mocne, krwawe bajki o tym lub tamtym Janosiku. „American dream”?


Zjawa [The Revenant] (2015)

Reżyseria: Alejandro González Iñárritu
Scenariusz: Mark L. Smith, Alejandro González Iñárritu
Grają:

  • Leonardo DiCaprio – Hugh Glass
  • Tom Hardy – John Fitzgerald
  • Domhnall Gleeson – Captain Andrew Henry
  • Will Poulter – Bridger
  • Forrest Goodluck – Hawk
  • Paul Anderson – Anderson
  • Kristoffer Joner – Murphy