Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Czy to jest kraj dla starych ludzi?

Foto

Rodzice.03.jpgRodzice.02.jpgRodzice.01.jpgPrzy okazji przygotowywania do publikacji zdjęć z Brazylijczykami oraz późniejszej korespondencji z Bożenką na ich (zdjęć) temat przyszła mi do głowy ciekawa refleksja.

Liliani ma całkiem niezłe oko (do zdjęć). Jest przy tym bardzo „eklektyczna”, tzn. robi równocześnie zdjęcia prażonemu serowi i całkiem nieźle komponuje ujęcia nieomal artystyczne. „Prażonego sera” raczej nie, ale tych drugich – ewidentnie – zazdroszczę. Zauważcie, jak wiele autentycznie ładnych zdjęć zrobiła rodzicom, choć młodzi wcale oni nie są. Na czy polegał ten trik?

Rodzice.06.jpgRodzice.05.jpgRodzice.04.jpgMam teorię, że tym lepiej się „wychodzi” na zdjęciach im lepiej się czujemy sami we własnej skórze. Brazylia – czy też jej socjologia, społeczeństwo – bardzo temu pomaga, bo nie ma tam jeszcze, obowiązującego już w Europie modelu urody typu „szczupła nastolatka”. Nie mówiąc o Stanach, gdzie jakaś nieprawdopodobna liczba kobiet (i to całkiem młodych) „nosi” silikonowe gruszki zamiast piersi.

Rodzice.09.jpgRodzice.08.jpgRodzice.07.jpgFotografia, choć może, nie odmładza, tylko, jeśli jest naprawdę dobra, „wyciąga coś” z pozującej osoby. Tajemnicze błyski w oczach, jakieś zamyślenie, smutek, radość, inne emocje itp. Tego (np.) ja nie umiem, mało kto umie, więc mało kto i mało kiedy zrobi nam dobre zdjęcie a ponieważ jest moda na młodość, dobry „wygląd”, nie mamy szans na standardowej fotce.

Należy jednak próbować, tym bardziej, że jutro, te niezbyt udane zdjęcia z dziś, będą (mogą być) – o Matko! – całkiem fajne. Przykład?

Czy to jest kraj dla starych ludzi

Rodziców Liliani widziałem – w ogóle – najwyżej ze 2 tygodnie. Udało mi się (Liliani też) zrobić im zdjęcia, kiedy (np.) się całują. Gdybym spróbował znaleźć takie okazje w trakcie (nie przesadzam) DZIESIĄTKÓW TYGODNI naszych wspólnych wyjazdów – chyba by się nie udało. Marysia ma z wyjazdu kilka zdjęć (jak Zuzia unikam), ale chyba jedno z uśmiechem. Rodzice Liliani nieomal NIE MAJĄ ZDJĘCIA BEZ USMIECHU.

Czy coś jest z nimi, czy może raczej z nami? Czy to ma wpływ na to jak wychodzimy na zdjęciach? Moim zdaniem ma, bo oni są rozluźnieni, dużo gestykulują, robią niesamowite miny i po prostu łatwo im pstryknąć ciekawą fotkę a my jesteśmy spięci, siedzimy (stoimy) bez ruchu, zazwyczaj z kamiennym wyrazem twarzy i trudno nas – tak ot sobie – do fotografii „rozpiąć”. Wychodzą tylko zmarszczki, brzuchy i podwójne brody – a to za mało na udane zdjęcie.