Kultura, różne
Autor: romek data: pt, 2011-12-02 18:03.
Kultura, różne
W komentarzu do płyty NBK OD napisał: Wesoły Romku, coś niepokojącego stało się z Twoim krytycyzmem. Kilka kolejnych recenzji jest na ****. Czyżby stępiło się Twoje znane z ostrości ostrze satyry ;) OD ma najzupełniej rację, ale (oczywiście)… będę się tłumaczył.
Zauważyłem, że recenzuję (już od dawna) filmy i płyty lekkie. Czy to coś znaczy? Tak, ewidentnie „łatwiej” o nich pisać. Łatwiej też oglądać je czy słuchać. Od dłuższego czasu zmagam się (np.) z najnowszą płytą Toma Waitsa i pocę się przy niej (szczerze mówiąc liczyłem na Irka, który już na „Telemannie” o niej opowiadał), bo mam wrażenie, że musiałbym napisać coś „niecodziennego” o tej niełatwej (także do słuchania) muzyce. Niby jak? Podobnie z filmem „12-tu” Michałkowa (remake „12-tu gniewnych ludzi” Sidneya Lumeta z 1957 roku). Marysia już od wielu tygodni ZABRANIA puszczania tego filmu mówiąc, że „dziś potrzebuję czegoś lekkiego, optymistycznego a nie jakieś doły”. Tu się myli, bo wcale nie są to „doły”. Ona w ogóle nie wie, co to są „doły” jestem bowiem delikatny i nie pokazywałem jej „Domu złego” Wojciecha Smarzowskiego.
Autor: bozena data: czw., 2011-10-20 13:22.
Kultura, różne
Skopiowałam artykuł z "Gazety Wyborczej". Bardzo mnie ucieszył konkurs o którym niżej i myślę, że warto śledzić losy wyróżnionych prac.
"Czy zięć z Wietnamu to powód do wstydu dla śląskiej rodziny? A jak przyjąć wujka, który walczył w wojnie po niemieckiej stronie? Z takimi tematami zmierzyli się autorzy sztuk po śląsku. W sobotni wieczór w teatrze Korez ogłoszono wyniki konkursu.
Konkurs na jednoaktówkę po śląsku wymyślił dramaturg i reżyser Ingmar Villqist. Chciał sprawdzić, czy język świetnie sprawdzający się w formach kabaretowych nadaje się do napisania dramatu. Nikt wcześniej tego nie próbował. Villqistowi w jego eksperymencie postanowiły pomóc agencja Imago PR, teatr Korez i katowicka "Gazeta Wyborcza". Wspólnie ogłosiliśmy konkurs.
Przez pierwsze dwa tygodnie nie zgłosił się do niego nikt. W kolejnych do naszej redakcji dotarło zaledwie kilka prac. Kiedy już zaczęliśmy tracić nadzieję, nagle, tuż przed zamknięciem konkursu, jednoaktówki sypnęły jak z rogu obfitości. Ostatecznie przysłano 37 sztuk. Ich autorzy i wielbiciele śląskiej godki szczelnie wypełnili w sobotni wieczór salę teatru Korez.
Autor: monika data: czw., 2011-10-20 09:57.
Kultura, różne
 Wszystko zaczęło się od organicznej niechęci przeglądania ślubnych zdjęć. Obiecałam sobie, że wybiorę coś dla cioć, mam i babci, ale wyglądamy z moim ukochanym mężem na tych zdjęciach, ujmując eufemistycznie, mało atrakcyjnie i jakoś nie odczuwam wewnętrznej potrzeby kontemplowania ich po raz kolejny. Żeby więc nie zajmować się zdjęciami postanowiłam zostać publicystką. Na razie taką domorosłą, a co mi tam. Na naszym forum temat polityki, chyba nie pojawił się nigdy, więc czemu by czegoś w tej materii nie zainaugurować.
Przyznaję, że polityka ma w moim codziennym życiu pewne znaczenie. Często rozmawiamy z mężem na polityczne tematy, tym bardziej teraz, przy okazji wyborów, a to także dlatego, że mój mąż głosuje na PiS (myślę, że nie będzie mi miał za złe, iż ujawniam tę informację), a ja na Palikota. Ale rozmawiamy też dużo o historii, zazwyczaj z okazji projektów, które akurat realizuje mój mąż, co siłą rzeczy jest też rozmową w dużej mierze polityczną.
Moja polityczna świadomość rozwinęła się w dużej mierze w towarzystwie ludzi, dla których głosowanie na PiS i partie prawicowe jest symbolem największego z możliwych zacofania myśli. Moja mama, gdy Marcin wychodzi do toalety, dramatyczny szeptem pyta mnie: „Czy ON NAPRAWDĘ głosuje na PiS?”. Dopiero mieszkając w Krakowie przekonałam się, że ludzie inteligentni naprawdę głosują na PiS. Co więcej jest to tu nawet zasadą, co widać na przykładzie ostatnich wyborów. Najwięcej głosów uzyskał Andrzej Duda z PiS, a w PO wygrał Jarosław Gowin, który miał miejsce nr 3 i jest najbardziej konserwatywnym z polityków PO. Taki oto jest ten Kraków. I nie bójcie się, nie mam zamiaru przekonywać was do popierania PiS. Po prostu chciałam zauważyć, że świat jest czasami trochę inny niż to widać w telewizji i spotach PO (swoją drogą dobrze przemyślanych).
Autor: romek data: niedz., 2011-05-08 01:48.
Kultura, różne | Recenzje
Czuję się nieswojo, bo pisanie o „Znaczy Kapitanie” zakrawa na bezczelność, prawie taką, jakbym chciał napisać coś (nowego) o „Potopie”, albo – co gorsza – sugeruje zdziecinnienie, bo „Znaczy Kapitan” jest w końcu książką …. dla młodzieży.
Nie wiem, czy „Znaczy Kapitan”, najpopularniejszy zbór opowiadań o morzu, jest lekturą szkolną (wątpię), ale nawet, jeśli jest, to z pewnością nie czytał jej Pan Prezes. A powinien, bo jest bardzo prawdopodobne, że pod wpływem lektury zmieniłby się mu pogląd na patriotyzm.
Tak, bo „Znaczy Kapitan” – poza tym, że jest opowieścią o narodzinach, rozwoju i dniach chwały przedwojennej polskiej marynarki, opowieścią arcyciekawą i arcydowcipną – jest też niezwykle interesującym obrazem przedwojennego polskiego patriotyzmu. Być może z powodów środowiskowych, w końcu marynarze, na co dzień mieli do czynienia z innymi językami, obyczajami i kulturami, ten wizerunek Polaków – często z trudem mówiących po Polsku – jest aż tak urzekający.
Wszystkie zapamiętane przez nas obchody trzeciomajowe rozpoczynały się od przemówień, wygłaszanych niekiedy przez ludzi, którzy byli wychowani i wykształceni w obcych szkołach, w trzech rozmaitych zaborach. Niektóre z nich przeszły, jako tematy do wesołych opowiadań i anegdot. Cytowany był na przykład taki fragment przemówienia: „Otczizna nasza została podzielona na trzy czensti. Jednu wzięli Germańcy, drugu - Awstryjcy, a trzeciu - my!”. Fragment innego brzmiał: „Powstała otczizna nasza, Polska, która podzielona była na trzy nierówne połowi, a tereny jej zachwycone wojną”.
Autor: romek data: sob., 2011-04-09 01:56.
Kultura, różne
  Pewnie Was zainteresuje, co Pan Clapton może mieć wspólnego z graffiti. Ano ma i to całkiem sporo. Jest bowiem – pewnie przypadkowym, ale zawsze – znaczącym popularyzatorem graffiti w świecie w ogóle a w świecie muzycznym w szczególności.
Na koncertach w 2001 (widać to klipie załączonym w recenzji “One More Car One More Rider”) Pan Eryk zaprezentował swoją nową gitarę, dość niekonwencjonalnie opracowaną graficznie. Jest to „Crash”#1, nazwana potem „Rainbow Strat” – od piosenki „Over the Rainbow” i gitary jako takiej, czyli Fender Stratocaster.
A (ciekawa) jej historia jest następująca.
Autor: romek data: wt., 2011-04-05 01:32.
Kultura, różne | Recenzje
DVD z koncertu Billa w Montrealu, które otrzymałem niedawno w prezencie z Berlina jest nie tyle muzyczną, co wydawniczą ciekawostką, bo jaka mogła być przyczyna, że nagranie z 2002 roku wydano w roku 2009 – Bóg raczy wiedzieć. Dziwi mnie to tym bardziej, że … jest to bez wątpienia najlepsze koncertowe nagranie Frisella, jakie mam. Kto i na co czekał?
Od jakiegoś czasu Bill staje się coraz mniej jazzowy (na razie tyle) i koncert w „prawdziwym” sekstecie, budzi nie tylko moje najlepsze wspomnienia, ale i tęsknoty. Ach! Telecaster Frisella – fragmentami pastelowy, z flażoletami, w innych zaś miejscach rockowy, z „przesterowaniem” – tak doskonale brzmi w towarzystwie jazzowej sekcji dętej, że aż łza się w oku kręci.
Program koncertu pochodzi w większości z płyty „Blues Dream” [2001] plus awangardowe wstawki pomiędzy oraz przeboje na bis. Mimo, że nic nie jest wcale „standardowe” (np „stalowa” gitara Grega Leisz’a generująca nastrój country) wszystko zgrabnie gra i buczy, publiczność – przynajmniej na zakończenie – przyzwoicie się rozkręca i w efekcie mamy półtorej godziny nietrywialnej muzyki w nietuzinkowym wykonaniu. Serdecznie polecam i obiecuję, że „Egg Radio” pod koniec – podobnie jak publiczność – z pewnością Was „uniesie”. Wręcz boskie.
Autor: romek data: czw., 2011-02-24 13:09.
Kultura, różne
Już w komentarzach do filmu „Czeski błąd” padło kilka słów na temat różnic w interpretowaniu świata przez nas i przez Czechów. Podczas jednej z wieczornych rozmów, umęczeni już go granic wytrzymałości kolejnym paroksyzmem „bełkotu smoleńskiego”, przyszło nam z Marysią na głowy, że można by posunąć się dalej i zadać prowokacyjne pytanie, na czym właściwie polega fenomen czeskiego patriotyzmu i odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań.
- Czy istnieje „patriotyzm miękki” (np. w opozycji z „twardym”).
- Czy jest on jeszcze patriotyzmem.
- Czy patriotyzm w ogóle jest potrzebny.
- Skąd się biorą i czy rzeczywiście dają się zaobserwować różnice a jeśli różnice istnieją, na ile są one trwałe, który nam się bardziej podoba i który uważamy za silniejszy, bardziej przemawiający do wyobraźni współczesnego mieszkańca Europy.
Wiem, przesadziłem. To temat na książkę a nie na post w naszym portalu, ale (przypadkowe) nawarstwienie się kilka wydarzeń – głownie medialnych, ale także kulturalnych – nasunęło mi myśl, że – o dziwo – temat jest wciąż „gorący” i co najmniej dla własnych potrzeb, tak czy siak będę musiał się z nim zmierzyć.
Autor: bozena data: śr., 2010-08-11 18:12.
Kultura, różne
W kalendarzu, wiszącym na ścianie nad moim biurkiem, wyczytałam, że dzisiaj imieniny Klary i Zuzanny. Żadnej Klary nie znam. Kiedyś, gdy w "Zemście" taka jedna prosiła o krokodyla, to współczułam serdecznie właścicielce. Dzisiaj całkiem mi ładnie brzmi to imię. Pewną Zuzię znam osobiście, chociaż o ile mi wiadomo nie świętuje jakoś specjalnie tego dnia. Wczoraj była rocznica urodzin Moniki, a parę lat temu 12.08 pojawił się na świecie Tomek. Mamy więc 10-12.08 trzydniówkę jubileuszy. A dzisiejszy 11 sierpnia to fajna data środka. Dla całej trójki solenizantów wszystkiego najlepszego.
Autor: romek data: pon., 2010-08-02 21:09.
Kultura, różne
Skojarzenie muzyki z przyrodą chyba nie jest czymś nadzwyczajnym. Mnie samemu, np. Szymanowski (wcale nie muzyka z baletu „Harnasie”) kojarzy się z zamglonymi pejzażami górskimi, lecz projekt, jaki w Toronto zrealizowała pani Julie Moir Messervy, chyba zasługuje na szczególną uwagę.
Ten, znajdujący się w centrum miasta, „Muzyczny Ogród” jest niezbyt dużym parkiem nad jeziorem Ontario, powstałym na miejscu starych, zdewastowanych nabrzeży. Skąd wzięła się inspiracja i pomysł by ogród ilustrował, czy w jakiś sposób uzmysławiał muzykę – nie wiem – wiem tylko, że drugim z animatorów (a przynajmniej mocno go wspierającym) konceptu ogrodu był Yo Yo Ma („Ma”, to nazwisko ), znany wiolonczelista pochodzenia chińskiego. Wraz z nim do przedsięwzięcia wkradł się Bach i jego solowe suity wiolonczelowe, zwłaszcza suita nr 1.
W ogrodzie jest 6 „pokoi” obrazujących kolejnych 6 części Suity G-dur: Prelude, Allemande, Courante, Sarabande, Menuett, Gigue.
Autor: romek data: pon., 2010-05-24 00:31.
Kultura, różne
Ponieważ kwiecień i początek maja przyniósł nam kilka następujących po sobie katastrof i kataklizmów – a to zbyt często się nie zdarza – zdecydowanie odwróciło to uwagę od innych, także ważnych „bieżących” wydarzeń, za to tych, które występują częściej (a nawet powtarzalnych). Prawie umknął mej uwadze fakt, że królową nauk, matematykę, przywrócono znów do łask (obowiązkowego) przedmiotu maturalnego. I, jak to zwykle bywa, razem z tą łaską wróciły nieodmienne pytania - Po co? Na co? Dlaczego?
„Wyobraźmy sobie kobietę; nazywa się Linda, ma 31 lat, jest samotna ma nadzwyczaj szczera i bardzo bystra. Studiowała filozofię. Na studiach przejmowała się dyskryminacją rasową i kwestiami sprawiedliwości społecznej, uczestniczyła w demonstracjach antywojennych.”
Taki opis, dwóch amerykańskich badaczy, Tversky i Kahnerman przedstawili grupie studentów a następnie poprosili ich o uszeregowanie następujących stwierdzeń według prawdopodobieństwa.
- Linda aktywnie działa w ruchu feministycznym
- Linda jest kasjerką w banku i aktywnie działa w ruchu feministycznym
- Linda jest kasjerką w banku

|
Najnowsze komentarze
3 dni 3 godziny temu
6 dni 22 godziny temu
6 tygodni 5 dni temu
7 tygodni 8 godzin temu
7 tygodni 13 godzin temu
7 tygodni 15 godzin temu
7 tygodni 22 godziny temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 2 dni temu
8 tygodni 13 godzin temu
8 tygodni 23 godziny temu
8 tygodni 1 dzień temu
8 tygodni 4 dni temu