Skip navigation.
Home
Jestem wesoły Romek (?) ...

Kultura, różne

Ian McEwan – „Słodka przynęta” ****

Kultura, różne | Recenzje

Slodka.Przyneta.cover.jpgPowiem szczerze, że jestem mocno zaskoczony tą książką – jasne, że pozytywnie, bo bym nie pisał – autora, który ma (ponoć) przydomek „Ian Makabra”. Gdybym to wcześniej wiedział, to bym nie czytał, bo ja się boję makabr i unikam ich jak ognia.

Okazało się jednak, że McEwan jest również autorem sztuki „Imitation Games” (BBC, 1980), która (przez Alana Turinga) ma związek ze scenariuszem filmu o takim samym tytule, o którym jakiś czas temu już pisałem. Jak widać od zawsze Pan McEwan miał inklinacje nie tylko do makabry, ale także do tematów hormonalnych, co teraz, jako starszy już nastolatek, dość mocno rozwinął. Widocznie pojął wreszcie, choć późno, na czym w końcu polega życie.

„Słodka przynęta” jest historią Sereny, młodej dziewczyny z prowincji, która dość dziwnym zbiegiem okoliczności zostaje agentką MI5, brytyjskiego kontrwywiadu. „Zbieg okoliczności” to mało powiedziane, bo dziewczyna – goniąc głównie za „emocjami”, czyli za chłopakami – podejmuje raz po raz dziwne decyzje, które, jak łatwo się domyślić, wcale nie pomagają jej w wymarzonym „ułożeniu sobie życia przy boku ukochanego mężczyzny”.

Wszystko przez hormony i przez to, że za dużo czyta. Zachłannie, ze zrozumieniem i wypiekami na twarzy. Na tyle, że świat ma mocno wymyślony a że jest z prowincji – mamusia niewolnica, tatuś pastor dyktator, nikt nie przytula i nie głaszcze po główce – wymyślony świat Sereny jest mocno odległy od tego rzeczywistego. Zderzenie musi być bolesne.

Koncert Świąteczny 2015

Kultura, różne

Bilety – niedziela, 13 XII 2015 r., godz. 16.30

Spotykamy się w Zamku. Część biletów już uczestnikom rozdaliśmy, resztę będziemy rozdawać na miejscu. Czekamy od 16.00, w szatni.

Wieczór „gwiazdkowy”

Koncert Świąteczny 2015, Dojazd (3).pngKoncert Świąteczny 2015, Dojazd (2).pngKoncert Świąteczny 2015, Dojazd (1).pngGwiazdkowe spotkanie po koncercie odbędzie się w Książęcej Bażantarni pod Pszczyną (ok. 3 km od Zamku).

  • Adres: Barbórki 47, 43-200 Pszczyna
  • Telefon: + 48 601 406 352

Dojazd do Bażantarni jest prosty, ale … nieco nieco „dyskretny” (to eufemizm). Po ciemku trudno zauważyć odpowiedni skręt, więc należy się skoncentrować i uważać.

  • Z Pszczyny wyjeżdżamy drogą na Żory. Mijamy park po prawej i Zagrodę Żubrów po lewej. Po ciemku są mało widoczne.
  • Ul. Żorska, rondo wyjazdowe z Pszczyny. Jedziemy prosto.
  • Długa prosta, po ok. 1200 m, skrzyżowanie z napisem „Czarków”. Tu jedynie zwiększamy czujność. Jedziemy prosto.
  • Długa prosta, po ok. 1000 m mało widoczny zjazd z głównej drogi w lewo. Jest przy nim tablica informacyjna o Bażantarni, nawet odblaskowa, czyli zauważalna wieczorem, ale dopiero w ostatniej chwili. Skręcamy w lewo.
  • Teraz wąską, nieomal gruntową drogą jedziemy cały czas prosto i jak już się nieco zaniepokoicie, gdzieś po 500-700m, wjeżdża się na podjazd dużego, białego dworku na skraju lasu. Nie da się go nie zauważyć, czy ominąć. Koniec.

Po prawej mapy szczegółowe.

Emily Jane Brontë – „Wichrowe wzgórza” (1847) *****

Kultura, różne | Recenzje

wuthering-heights-family-tree.jpgwuthering-heights-house.jpgWiem, będzie bardzo śmiesznie „ocenić” XIX wieczną powieść zaliczaną do klasyki literatury anglojęzycznej, wielokrotnie ekranizowaną, ale skończyłem właśnie słuchanie „Wichrowych wzgórz” w interpretacji Anny Seniuk i … jestem pod wrażeniem.

Jak twierdzi MUZ Marcin „Wszystko, co napisano po 1960 roku jest bez sensu i nie warto tego czytać” a ja do tego dodam, że wszystko, co napisano przed 200 laty musi być banalne, wielokrotnie omówione, przeanalizowane i powtórzone w niezliczonych wariantach. Jest to trochę tak, jak ze starymi maszynami. Można się do nich odnieść, jak do starych, niepotrzebnych nikomu gratów, które dawno ulepszono czy zastąpiono doskonalszymi lub zauważyć w nich jakiś tajemniczy urok i odbicie atmosfery epoki, w której powstały.

Do napisania na temat „Wzgórz” skłonił mnie nie tyle ich tajemniczy urok ile Marysia, z którą o „Wzgórzach” rozmawiałem i które Marysia skwitowała – „Aha! Rodziewiczówna!”. Tak się z tą opinią nie zgadzam, że piszę, choć się trochę wstydzę.

Finis vitae sed non amoris.

Kultura, różne

Solaris_Tarkowski2.jpgSolaris_Tarkowski1.jpgW trakcie „nocy jazzowej”, już po zakończeniu plebiscytu, odczułem niepochamowaną chęć wysłania SMS-ów do kilku znajomych obwieszczając zwycięstwo Szwedów. Jednych z nich był Krystian, bo wiem, że podobnie jak ja, jest fanem Garbarka. To był błąd, gdyż Krystian, nudząc się widocznie i samotnie spędzając wieczór przy szklaneczce whisky, oddzwonił i … zaczęła się dyskusja. Dlaczego to był błąd? Bo nie miałem whisky.

Rozmawialiśmy do rana (!) a jednym z wielu, dość typowym tematem naszej rozmowy była klasyczna antynomia „Czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko” [Mickiewicz, Romantyczność]. Ba!

Szkiełko i oko

Nie sądzę, żebym miał osobowość jakoś szczególnie romantyczną, bowiem uważam, że jest bardzo wiele miejsc i momentów w życiu, w których „filozofowanie” na nic się nie przyda. Zgadzam się z Feynmanem, który na grzeczną uwagę (przywołuję z pamięci): „Wie Pan, nie za bardzo rozumiem tę całą fizykę kwantową, czy mógłby mi Pan to jakoś wyjaśnić”, odpowiedział ponoć – „Nie pieprz Pan, tylko policz”, ale … jest bardzo wiele miejsc i momentów w życiu, w których z kolei „liczenie” w ogóle nie działa.

Zagadka wyprzedzająca

Kultura, różne

epitafium_barbara_r.jpgŹródłem zdecydowanej większość popularnych sentencji łacińskich jest starożytna poezja i cytaty rzymskie oraz – chyba nawet częściej – nowożytne epitafia, motta królów, szlachty, potem szkół i wielu organizacji.

Pytanie: jakie jest źródło maksymy:

„finis vitae sed non amoris”

Ciekawe, że jest to dość popularne powiedzenie, są nawet takie tatuaże, ale skąd pochodzi … już nieco trudniej stwierdzić. Obrazek nie jest oczywiście podpowiedzią, jest natomiast jego niezłą ilustracją.

Umberto Eco – Cmentarz w Pradze ****

Kultura, różne | Recenzje

Umberto_Eco_Cmentarz_w_Pradze.jpgTo jedna z najzabawniejszych książek, jakie ostatnio czytałem. Słowo "najzabawniejszych", choć w pewnym sensie oddaje to, co czułem przy czytaniu, jest sporą przesadą, bo na prawdę nic śmiesznego w niej (książce) nie ma. Bowiem "Cmentarz" jest poświęcony wieloletniej, żeby nie powiedzieć wiekowej genezie "Protokołów mędrców Syjonu" – jednego z najpopularniejszych i też najgłupszych humbugów w historii cywilizacji europejskiej.

Pamflet ten, oparty rzekomo na wykładach wygłoszonych podczas I Kongresu Syjonistycznego w Bazylei (1897), został po raz pierwszy ogłoszony w petersburskim czasopiśmie "Russkoje Znamia" (1903), w dwa lata później ukazał się zaś w postaci oddzielnej książki. Data ta nieprzypadkowo zbiegła się z wydarzeniami rewolucji 1905 roku. Wszystko wskazuje bowiem na to, iż Protokoły... zostały sporządzone z inicjatywy carskiej „Ochrany”, która za ich pomocą chciała zwalczać ruch rewolucyjny. Z Protokołów... wynikało, że sprawcami wszystkich przewrotów społecznych są Żydzi, spodziewający się na tej właśnie drodze dojść do panowania nad światem [Janusz Tazbir, "PROTOKOŁY MĘDRCÓW SYJONU – Autentyk czy falsyfikat"]

Okazuje się jednak, że – jak zgrabnie wywodzi Eco – autorem tej bzdury jest włoski prawnik i fałszerz, Simone Simonini, całe lata zatrudniany przez wszelkie możliwe wywiady i kontrwywiady do preparowania "autentycznych" dowodów czegokolwiek. Głównie niezbitych dowodów istnienia głęboko zakamuflowanych SPISKÓW – masonów, żydów i cyklistów.

XML feed